Spowolnienie już dawno w cenach

  • Roman Przasnyski
23-09-2014, 00:00

Zapoczątkowana pod koniec pierwszej dekady sierpnia fala zwyżek objęła wszystkie segmenty warszawskiego parkietu.

Od 8 sierpnia mWIG40 poszedł w górę o 14 proc., indeks szerokiego rynku wzrósł o 12 proc., MiS80 o 11 proc., a WIG20 o 10 proc. Jednocześnie mWIG40 i WIG przebiły się z impetem powyżej górnego poziomu ograniczających je od prawie roku trendów bocznych. WIG20 osiągnął poziom najwyższy w tym roku, przedostał się — kolejno — powyżej poprzednich szczytów z czerwca i lutego oraz jest na najlepszej drodze do dwóch jeszcze ważniejszych, znajdujących się w okolicach 2630 pkt., które stanowiły barierę nie do przejścia w styczniu

Nie można powiedzieć, by akcje na GPW były przewartościowane, a tym bardziej daleko im do skrajnego przewartościowania, charakterystycznego dla schyłkowej fazy hossy.

i listopadzie 2013 r. Brakuje mu do nich niecałych 100 pkt. i taki dystans wydaje się być w zasięgu byków. W przypadku wszystkich indeksów przełamane lub przynajmniej naruszone zostały istotne poziomy oporu. Z tych obserwacji można wyciągnąć wniosek, że po wielu miesiącach, a w przypadku indeksu blue chips po prawie trzech latach stagnacji, sytuacja na naszym rynku ulega wyraźnej poprawie, wykazując oznaki przełomu, których nie można lekceważyć.

Nie brakuje przesłanek fundamentalnych, sprzyjających trwałej poprawie giełdowej koniunktury. Z pewnością nie można powiedzieć, by akcje na warszawskim parkiecie były przewartościowane,

a tym bardziej daleko im do skrajnego przewartościowania, charakterystycznego dla schyłkowej fazy hossy. I to mimo wspomnianego 200-procentowego wzrostu mWIG40 czy ponad 170-procentowej zwyżki indeksu szerokiego rynku w skali ostatnich ponad pięciu lat. Co więcej, mimo licznych niezbyt sprzyjających okoliczności zyski spółek rosną i jest duża szansa na kontynuację tej tendencji w dłuższej perspektywie. Polska gospodarka, mimo oznak zadyszki, rośnie w imponującym na tle większości krajów tempie, przekraczającym 3 proc. Większy spadek, a tym bardziej poważniejsze załamanie, są mało prawdopodobne.

Bykom sprzyja też kierunek polityki pieniężnej zarówno rodzimego banku centralnego, jak i EBC, który powinien co najmniej zrównoważyć ryzyko związane z perspektywą rozpoczęcia cyklu podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Realne zagrożenie związane z zaostrzaniem tej polityki może pojawić się za oceanem w horyzoncie minimum 6-9 miesięcy, a w Polsce i strefie euro dużo później. Banki centralne dają więc bykom jeszcze sporo czasu i miejsca.

Choć spowolnienie w gospodarkach krajów europejskich wygląda poważnie, ryzyko głębszego załamania jest niewielkie. Napięcia geopolityczne mogą jeszcze przez pewien czas okresowo wpływać negatywnie na rynki i utrudniać poprawę sytuacji w gospodarce, jednak na dłuższą metę nie powinny prowadzić do sytuacji kryzysowych. Paradoksalnie, osłabienie tempa wzrostu naszej gospodarki wcale nie musi oznaczać nadejścia gorszych

czasów dla inwestycji w akcje. Można zaryzykować twierdzenie, że gorsze zachowanie indeksów małych i średnich spółek z ostatnich miesięcy było dyskontowaniem tego osłabienia, zaś obecna fala wzrostowa antycypuje już powrót do lepszej koniunktury, nawet gdyby oczekiwanie na jej oznaki miało potrwać jeszcze dwa-trzy kwartały.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski Open Finance

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Spowolnienie już dawno w cenach