To taka drużyna, że jeśli ma stracić bramkę, to na pewno ją straci, jeśli ma spaść, to na pewno spadnie. To fatalny klub nieszczęśników. Jerzy Pilch, znany pisarz i kibic, mówił co prawda o piłkarzach ukochanej Cracovii, ale gdyby przyjrzał się osiągnięciom giełdowych spółek za czwarty kwartał, opinię mógłby mieć podobną, choć o ile piłkarze na swoją obronę nic by raczej nie znaleźli, to zarządy giełdowych firm — owszem, bo ich nieszczęście polegało na tym, że musieli się mierzyć ze słabą koniunkturą gospodarczą.

Polski PKB urósł w minionym roku ledwie o 1,6 proc., w marazmie pogrążona była większość innych rynków unijnych, kluczowych dla wielu eksporterów, a na niższych obrotach zaczął w końcówce roku pracować także rynek wschodni. Rezultat? Już dawno w tak wielu przypadkach wyniki firm, monitorowanych przez analityków, nie rozminęły się z oczekiwaniami. Jeśli miał być wzrost przychodów, to często go nie było, zamiast poprawy zysku nierzadko był spadek, a ci, którzy mieli ograniczyć straty — oczywiście je powiększali. „To był kwartał rozczarowań” — nie mają wątpliwości analitycy Domu Maklerskiego IDMSA (czytaj strona 6), którzy przyjrzeli się osiągnięciom obserwowanych przez siebie spółek.
„Puls Biznesu” wziął natomiast pod lupę kilkadziesiąt firm, dla których eksperci przygotowali prognozy wyników. Firm, których wyniki bezsprzecznie pozytywnie zaskoczyły, nie było niestety wiele, a jeśli już — to najczęściej wśród zapomnianych przez rynek i pomijanych przez ekspertów maluchów, których kursy akcji żywiołowo reagowały na opublikowane raporty finansowe.
Im większy podmiot, tym konsekwencje kryzysu (ale nie tylko) były bardziej odczuwalne. Najmocniej z oczekiwaniami analityków rozminęłosię PGNiG, którego służby odpowiedzialne za relacje inwestorskie jeszcze przed publikacją raportu za IV kwartał ostrzegały, że wyniki będą znacznie słabsze od konsensu ze względu na nowe odpisy na aktywa poszukiwawcze i rezerwy na nagrody jubileuszowe. Odpisy aktywów były zresztą częstym motywem, który przewijał się w wyjaśnieniach,dotyczących słabszych zysków lub głębszych strat. To, co pojawiło się w IV kwartale, a co wcześniej było raczej wyjątkiem, to niższa od prognoz sprzedaż — w takiej sytuacji znalazła się połowa firm, które na warsztat wzięli analitycy. W co dziesiątym przypadku odchylenie od prognoz przekraczało 10 proc. Jeszcze gorzej było
z wynikami: operacyjnym i netto. Na obu poziomach oczekiwaniom sprostała co trzecia firma. Stosunkowo najwięcej niespodzianek sprawił sektor finansowy, z Getin Noble Bankiem na czele, który miał zysk netto o 28 proc. lepszy od konsensu. Aplauz wzbudziły też osiągnięcia Tauronu i Agory. Solidnie wypadły m.in. Bogdanka, Cyfrowy Polsat i GPW, a także Farmacol, ale nie zawsze pobicie konsensu przekładało się na zwyżkę notowań. Gospodarka, według prognoz ekonomistów, w 2014 r. ma rosnąć dwa razy szybciej niż w ubiegłym roku.
Pierwszych sygnałów tego, czy będą to prognozy trafne, można się spodziewać już w najbliższych dniach — już w najbliższy czwartek od raport Quercus TFI rozpoczyna się długi sezon publikacji raportów spółek z wynikami za I kwartał.