Minister skarbu podejmie dziś decyzję, co dalej z przetargiem na Zespół Elektrowni Dolna Odra. LPR grozi manifestacją.
Dziś kończy się wyłączność hiszpańskiej Endesy na negocjacje z Ministerstwem Skarbu Państwa (MSP) dotyczące warunków sprzedaży Zespołu Elektrowni Dolna Odra (ZEDO). Decyzja Andrzeja Mikosza, szefa MSP, w sprawie prywatyzacji spółki może być testem jego samodzielności w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, a także politycznej niezależności PiS od sejmowych koalicjantów. Minister skarbu daje wyraźnie do zrozumienia, że zamierza sprzedać Dolną Odrę. LPR protestuje.
— Chcemy zorganizować duży protest społeczny. Na przygotowanie manifestacji w Warszawie potrzebujemy kilku dni. W poniedziałek na pewno napiszemy do premiera. Złożymy też w Sejmie projekt uchwały wzywającej rząd do zaniechania sprzedaży spółki i postaramy się wprowadzić go do porządku obrad — zapowiada Wojciech Wierzejski z LPR.
Jego zdaniem, prywatyzacja doprowadzi do redukcji miejsc pracy, co dotknie kilku tysięcy rodzin.
— Naszą opinię podziela Samoobrona, PSL i część PiS — dodaje poseł LPR.
LPR próbuje współpracować ze związkowcami z ZEDO, którzy są co najmniej sceptyczni wobec prywatyzacji spółki.
— Nie mamy pewności, czy Endesa jest wiarygodnym inwestorem. Wiemy, że jest obiektem wrogiego przejęcia. MSP twierdzi, że otrzymało już od niej stosowne wyjaśnienia, ale nam — mimo obietnicy — jeszcze ich nie przekazało. Pytaliśmy też ministerstwo, dlaczego chce sprywatyzować Dolną Odrę, choć na razie nie ma planu dotyczącego przyszłości branży. Na to pytanie również nie otrzymaliśmy satysfakcjonującej odpowiedzi. MSP twierdzi tylko, że sprzedaż naszej spółki tego planu nie burzy — mówi Robert Balbus, przewodniczący NSZZ pracowników elektrowni.
Firma jest oflagowana, a związkowcy nie wykluczają zaostrzenia protestu. Mimo to, według Roberta Balbusa, wysłuchają propozycji Endesy, jeśli dojdzie do negocjowania pakietu socjalnego.
— Najważniejsze jest bezpieczeństwo załogi — mówi związkowiec.
Co może się wydarzyć po wygaśnięciu wyłączności dla Hiszpanów? Jeśli negocjacje zakończą się sukcesem, umowa prywatyzacyjna powinna zostać parafowana, a inwestor — przystąpić do negocjowania pakietu. Możliwe jest też przedłużenie rozmów z Endesą lub zmiana partnera w negocjacjach. Oprócz hiszpańskiego koncernu na krótkiej liście znalazł się włoski Enel i belgijski Electrabel, który jeszcze niedawno deklarował, że jest gotowy poprawić ofertę, a także kupić elektrownię bez kontraktu długoterminowego (KDT) — oczywiście nieco taniej.
— Różnica w cenie, jaką zaproponowalibyśmy za elektrownię z KDT lub bez niego, byłaby znacznie mniejsza nawet od bazowej wartości rekompensaty, jaką spółka miała dostać za jego przedterminowe rozwiązanie — twierdzi Grzegorz Górski, prezes Electrabela Polska.
Jego zdaniem, Polska mogłaby zdyskontować sprzedaż ZEDO bez KDT w relacjach z Komisją Europejską.
— Byłby to gest świadczący, że rząd coś robi w celu rozwiązania problemu kontraktów — przekonuje Grzegorz Górski.



