Spróbuj być szefem (KOPNIAK KARIEROWY)

Lukasz Ostruszka
opublikowano: 04-10-2014, 19:38

Mają swoje biura, są niezależni, mogą decydować o losie swoim i innych, podejmować ważne decyzje. Do tego dostają premie o jakich przeciętny pracownik może tylko marzyć. A te fotele… O tak, dla wygody foteli kierowników warto piąć się po drabinie kariery.

„Być szefem” - o tym marzy większość pracowników niższego szczebla. Prezesem, menedżerem, albo chociaż kierownikiem zespołu. Popęd do „bycia szefem” jest głównym źródłem paliwa do czegoś, co przeraża i młodych, i starych, czyli tzw. wyścigu szczurów.   

"Kopniak karierowy"
- to cykl weekendowych felietonów poświęconych zagadnieniom pracy i kariery. W dniu odpoczynku szukamy nowych impulsów przydatnych na co dzień w życiu zawodowym. Chcemy inspirować i motywować, ale także stosować mobilizujące „kopniaki”. Bądźcie z nami!
iStock

„Bycie szefem” kojarzy nam się z namiętnością, władzą, pieniędzmi, możliwościami i masą innych przywilejów, które pochłaniają nas całkowicie, uzbrajają nasze ego i są punktem odniesienia, celem samym w sobie, pokusą trudną do opanowania.    

Nim jednak rzucimy się do tradycyjnej, trochę rytualnej biurowej jatki, której stawką są intratne stanowiska w firmie, spojrzyjmy na „efekty uboczne” naszego wymarzonego „bycia szefem”.   

„Bycie szefem” to stan pełen niepokoju, bo konieczne jest ciągłe i uporczywe użeranie się z masą tych, którzy chcą zająć miejsce szefa. Jedni otwarcie kopią dołki, drudzy robią to uśmiechając się od ucha do ucha.    

„Bycie szefem” to stan permanentnej irytacji, bo przecież trudno wytłumaczyć, że jeśli coś ma być gotowe na piątek o 10:00 rano, to nie może być oddane w poniedziałek o 15:00. A każdego szefa obowiązują terminy, ma też na ogół nad sobą jakiegoś innego szefa.    

„Bycie szefem” to wreszcie stan odpowiedzialności, choć o tym szefowie często zapominają. Jako szef jesteś odpowiedzialny za siebie, swoje imię, ale także dorobek innych. Przywileje, bonusy, wygoda radują, ale trudne, niepopularne decyzje, dbałość o porządek i świadomość, że sygnujesz coś sobą wymagają siły psychicznej. Bycie chamem to droga na skróty, bo tacy szefowie na ogół nie mają szacunku.    

Nim więc ruszymy do poniedziałkowego wyścigu, zastanówmy się przez chwilę: czy tego pragniemy, co możemy poświęcić i czy się do tego nadajemy. Nie każdy urodził się szefem, ale też szacunek zdobywa się nie tylko siedząc na kierowniczym fotelu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lukasz Ostruszka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane