Sektor ubezpieczeń na życie niemal przestał rosnąć. Wzrost przypisu składki potentatów branży spadł do 5,3 proc.
Wyniki sprzedaży ubezpieczeń na życie pokazują, że pierwsza połowa 2002 roku była najtrudniejsza w całej 11- -letniej historii branży. Łączny wzrost przypisu składki czterech największych towarzystw życiowych: PZU Życie, Commercial Union, Amplico Life i ING Nationale-Nederlanden, które kontrolują razem 90 proc. rynku, spadł do 5,3 proc. Jeszcze w 2001 roku dynamika rozwoju ubezpieczeń na życie była ponad dwukrotnie większa.
Spadek szczególnie mocno dotknął ING NN. Przypis składki tej spółki w pierwszej połowie roku był o niemal 4 mln zł mniejszy niż rok wcześniej i wyniósł 466,3 mln zł. Przyczyną tej sytuacji może być gwałtowna redukcja liczby agentów pracujących dla holenderskiej grupy. Nieco lepiej radziły sobie CU i PZU Życie, którym udało się około czterech procent zwiększyć portfele. Wyjątkiem na tym tle jest Amplico Life, które w pierwszych miesiącach 2002 roku aktywnie pozyskiwało nowych sprzedawców i zwiększyło przypis składki aż o 21 proc.
Choroba trapiąca życiowych ubezpieczycieli to rezygnacja klientów z polis. We wszystkich największych towarzystwach wzrost wypłacanych świadczeń przekracza 50 proc., co świadczy o znacznym odpływie klientów. W dużo mniejszym stopniu dotyczy to PZU Życie, którego portfel tworzą głównie bardziej stabilne ubezpieczenia grupowe.
Mimo kryzysu rynkowego, wszystkie cztery największe życiowe towarzystwa notują rosnący dodatni wynik finansowy. Zawdzięczają to redukcji kosztów. W ING NN spadły one o niemal 20 mln zł, w CU o 40 mln zł, a w Amplico o 18 mln zł. Dotyczyły one głównie kosztów akwizycji, nie zaś administracyjnych. Wzrost wydatków odnotowało tylko PZU Życie.