Zdaniem Janusza Jankowiaka, głównego ekonomisty BRE Banku, w tym tygodniu głównymi wydarzeniami na rynku walutowym będzie publikacja dwóch wskaźników — inflacji oraz podaży pieniądza. Złoty lekko się umocni do poziomu 4,145 za dolara i 3,648 za euro.
Inwestorzy spodziewają się pozytywnych informacji na temat inflacji w lutym. Potwierdzenie stabilizacji tego wskaźnika na niskim poziomie zostanie dobrze odebrane przez rynek. Nie mniej istotny będzie komunikat NBP o podaży pieniądza, szczególnie pod kątem tendencji w kredytach i depozytach. Impulsy zewnętrzne, podobnie jak w kilku ostatnich tygodniach, nie będą miały poważnego wpływu na nasz rynek walutowy.
Według Janusza Jankowiaka, informacja o lutowej inflacji potwierdzi trend stabilizacji tego wskaźnika na niskim poziomie. Tylko duże odchylenie tego wskaźnika od 3,5-proc. poziomu zanotowanego w styczniu może wstrząsnąć rynkiem.
— W ostatnim dniu tygodnia Główny Urząd Statystyczny poda informacje na temat wysokości wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI). To najważniejsze wydarzenie najbliższych dni i na nim będą skupiać swoją uwagę inwestorzy. Oczekuję, że w lutym inflacja nieznacznie wzrośnie w stosunku do stycznia i wyniesie 3,7 proc. Spodziewam się ukształtowania tendencji lekkiej zwyżki tego wskaźnika w najbliższym czasie, jednak wzrosty miesięczne będą niewielkie. Inflacja ustabilizowała się na niskim poziomie i nie powinno się to zmienić. Pozytywne dane o wielkości wskaźnika CPI powinny nieznacznie wzmocnić złotego w tym tygodniu do poziomu 4,145 za dolara i 3,648 za euro. Tylko nieoczekiwane i znaczne wahnięcie poziomu inflacji może to zmienić, jednak takiego zagrożenia nie widzę — prognozuje Janusz Jankowiak.
Zdaniem eksperta BRE Banku, bardzo ważna będzie informacja o podaży pieniądza w lutym. Dane o skonsolidowanym bilansie systemu bankowego są istotne z punktu widzenia Rady Polityki Pieniężnej. Wadze monetarne muszą teraz szczególnie przyjrzeć się zachowaniom konsumentów i przedsiębiorców.
— Dane o podaży pieniądza mają w tym tygodniu ogromne znaczenie. Tu szczególną uwagę należy zwrócić na depozyty i kredyty. To może wyjaśnić, dlaczego spada akcja kredytowa i jaki jest klimat na rynku. Widać już odbicie w tym segmencie, dotyczy to jednak kredytów inwestycyjnych. Konsumpcyjne nadal wyglądają źle. W przypadku depozytów, roczny przyrost na poziomie 9 proc. oznaczać będzie spowolnienie dynamiki, a to nie jest dobra wiadomość. Ważna jest także odpowiedź na pytanie, dlaczego spadła skłonność do oszczędzania. Nie wiemy jeszcze, czy jest to efekt niższych stóp procentowych oraz wprowadzenia podatku od zysków z lokat bankowych, czy też zaistniały także inne okoliczności. Gdyby pojawił się wyraźny trend, niezależnie od kierunku, będzie to dla RPP bardzo istotna wskazówka przy podejmowaniu decyzji na marcowym posiedzeniu — mówi główny ekonomista BRE Banku.
Zbliża się termin ogłoszenia przez Główny Urząd Statystyczny informacji o poziomie produktu krajowego brutto w czwartym kwartale 2001 roku. GUS opublikuje ją około 20 marca. Dotychczas znana jest wstępna kalkulacja, mówiąca o 1,1-proc. dynamice PKB w 2001 roku. Jednak po ogłoszeniu wskaźnika kwartalnego, może nastąpić korekta danych całorocznych.
— W przyszłym tygodniu Główny Urząd Statystyczny poinformuje o tempie wzrostu gospodarczego Polski w IV kwartale 2001 roku. Po analizie szacunkowych danych za cały ubiegły rok można było wyliczyć, że ostatni kwartał charakteryzował się dynamiką PKB na poziomie 0,4-0,5-proc. Spodziewam się jednak tempa wzrostu na poziomie 0,3 proc., czyli spadku rocznego PKB do 1 proc. Ze względów psychologicznych GUS nie zdecyduje się na większą korektę, dynamika wzrostu gospodarczego poniżej 1-proc. zostałaby bardzo negatywnie odebrana przez rynek — tłumaczy Janusz Jankowiak.
Impulsy zewnętrzne, podobnie jak w ubiegłych tygodniach, raczej nie będą miały wpływu na rodzimy rynek walutowy. Pośrednio na notowaniach mogą odbić się jedynie ostatnie decyzje Europejskiego Banku Centralnego (ECB) i Banku Anglii. Władze monetarne Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej swoimi decyzjami mogą podpowiedzieć, jak będzie się kształtować polityka monetarna w Polsce.
— Z czynników zewnętrznych znaczące są ostatnie decyzje Europejskiego Banku Centralnego oraz Banku Anglii, które nie zredukowały stóp procentowych na ostatnich posiedzeniach. To powinno wskazać Radzie Polityki Pieniężnej drogę, którą należy dalej kroczyć. Wyraźne zakończenie okresu redukcji stóp na świecie musi zostać zauważone także przez rodzimy bank centralny. Polska jest już zbyt mocno związana ze strukturami europejskimi, by zlekceważyć takie sygnały i podążać własną ścieżką — przekonuje Janusz Jankowiak.