Stacja Kowary do wzięcia

opublikowano: 10-01-2016, 22:00

Inwestor chce odkupić od miasta wszystkie udziały w samorządowej spółce, która ma zbudować gigantyczny kompleks narciarski

— Tak, zrobimy stację narciarską w Kowarach! — deklarował w 2010 r. inwestor Józef Pilch na spotkaniu z mieszkańcami zorganizowanym przez ówczesnego burmistrza. Sześć lat później narciarze wciąż omijają położone w Karkonoszach miasteczko w drodze do sąsiedniego Karpacza, gdzie mają do wyboru kilka tras zjazdowych.

Kowary mają szansę pojawić się na narciarskiej mapie Sudetów. I choć tym górom daleko do Alp (na zdjęciu), budowa stacji narciarskiej przyciągnęłaby do miasta więcej turystów. Wciąż jednak nie określono jeszcze daty rozpoczęcia tej strategicznej dla regionu inwestycji. Jeden ze scenariuszy zakłada sprzedaż samorządowych udziałów w przedsięwzięciu kolejnemu inwestorowi.
Zobacz więcej

SZUSOWANIE BEZ GMINY?:

Kowary mają szansę pojawić się na narciarskiej mapie Sudetów. I choć tym górom daleko do Alp (na zdjęciu), budowa stacji narciarskiej przyciągnęłaby do miasta więcej turystów. Wciąż jednak nie określono jeszcze daty rozpoczęcia tej strategicznej dla regionu inwestycji. Jeden ze scenariuszy zakłada sprzedaż samorządowych udziałów w przedsięwzięciu kolejnemu inwestorowi. Fotolia

Projekt budowy wyciągów za 130 mln zł od dawna jest gotowy, a po latach wojen z ekologami inwestorzy, wspierani przez gminę, mają już wszystkie niezbędne pozwolenia, w tym środowiskowe i budowlane. Jest jednak jedno „ale”: powołana osiem lat temu spółka odpowiedzialna za jego realizację — Stacja Sportów Zimowych i Paralotniarstwa Kowary (Stacja Kowary) — nie ma funduszy.

Inwestycja utknęła w martwym punkcie. Rozpoczęcie prac budowlanych wciąż jest przesuwane. Gmina widzi szansę w kolejnym inwestorze strategicznym. Ostatnio „Gazeta Wrocławska” poinformowała, że stacją w Kowarach interesuje się jeden z najbogatszych Polaków — Zbigniew Woźniak, właścicielFerm Drobiu Woźniak. Nie udało nam się jednak skontaktować z biznesmenem.

Inwestor pożądany

— Miasto dostało list intencyjny od prywatnego inwestora w sprawie zbycia udziałów w spółce, która ma zbudować centrum narciarskie. Nie ujawniamy nazwiska — informuje wiceburmistrz Kowar, Agnieszka Kryszkowska. Większościowym udziałowcem spółki Stacja Kowary jest biznesmen Józef Pilch (ma on około 52 proc. udziałów).

Gmina jest jednak wciąż właścicielem 26 proc. udziałów, przy czym wniosła do spółki aportem tereny o dużej wartości — nie tylko inwestycyjnej, ale również krajobrazowej (działka, na której ma powstać centrum narciarskie, położona jest w pobliżu Karkonoskiego Parku Narodowego, a w niewielkiej części nawet w jego otulinie). Pozostałe udziały należą do kilku biznesmenów.

Zaproszenie do współpracy kolejnego partnera strategicznego oznaczałoby dla gminy zbycie jej udziałów, a co za tym idzie — również prawa do zysków z przyszłej inwestycji. Roman Magierecki, prezes spółki Stacja Kowary, nie komentuje sprawy. Informuje tylko, że inwestorów chętnych do wzięcia udziału w przedsięwzięciu nie brakowało przez ostatnie dziesięć lat.

Gmina podchodzi do ostatniej rynkowej propozycji raczej poważnie.

— Banki nie chcą udzielić nam kredytu na całość inwestycji, a gminy przy jej skromnym budżecie i konieczności realizacji zadań, do których jest powołana, nie stać na dalsze partycypowanie w finansowaniu budowy stacji narciarskiej. Wykorzystaliśmy już wszelkie możliwe środki pomocy dla naszej spółki celowej — mówi Agnieszka Kryszkowska.

Wiceburmistrz Kowar dodaje, że miasto jest gotowe przychylić się do propozycji kolejnego prywatnego partnera, jeśli dzięki temu inwestycja ruszy z miejsca. Zielone światło dla takiego rozwiązania zapaliła ostatnio też Rada Miasta.

Zdecyduje rzeczoznawca

— Jesteśmy gotowi na sprzedaż gminnych udziałów w spółce Stacja Sportów Zimowych i Paralotniarstwa Kowary pod warunkiem ich godziwej wyceny. Podjęliśmy już nawet odpowiednie kroki: prowadzimy procedurę zamówienia publicznego, która ma wyłonić rzeczoznawcę. Jesteśmy zobligowani do tego przez ustawy — mówi Agnieszka Kryszkowska.

Do 15 stycznia gmina chce zamówić wycenę u firmy wyłonionej w trybie zapytania ofertowego. Potem, jeśli Rada Miasta uzna, że zaproponowana cena jest godziwa, udziałyzostaną prawdopodobnie wystawione na sprzedaż. Projekt budowy kompleksu wyciągów narciarskich w Kowarach powstawał przez dekadę. W ostatecznej wersji zakłada budowę wyciągów krzesełkowych na górę Sulicę oraz u podnóża góry Czoło, a także kilku mniejszych wyciągów orczykowych.

— To ogromna szansa dla Kowar — mówi Agnieszka Kryszkowska. Pomysł od początku nie podobał się ekologom, którzy wymusili na inwestorach rezygnację z poprowadzenia wyciągu krzesełkowego na sam szczyt najwyższej w regionie góry Czoło ze względu na ochronę żyjących tam gatunków roślin i zwierząt.

Wszelkie inne formalne przeszkody władze miasta wspólnie z prywatnymi inwestorami starały się przez lata pokonywać. A były to zmieniające się plany zagospodarowania przestrzennego czy konieczność udzielenia spółce celowej wsparcia finansowego. Nie zdążyły jednak pozyskać unijnej dotacji w poprzedniej perspektywie UE. W obecnej nie ma zaś programów, które mogłyby sfinansować inwestycję. W przeciwieństwie do ekologów inwestycję od dawana wspierają sąsiednie gminy.

— Centrum narciarskie w Kowarach podniosłoby atrakcyjność turystyczną całego regionu. Mocno mu kibicujemy — mówi burmistrz Karpacza Radosław Jęcek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu