Stalprofil zarobi ponad 30 mln zł

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 2003-12-10 00:00

Udziałowcy giełdowej spółki mogą liczyć na dywidendę po 2 zł na akcję.

W tym roku Stalprofil, dystrybutor wyrobów stalowych, jest jednym z liderów pod względem wzrostu przychodów i zysków. Nic nie wskazuje na to, że czwarty kwartał będzie gorszy.

— Wyniki ostatnich trzech miesięcy roku będą porównywalne z trzecim kwartałem — mówi Arkadiusz Kaliński, wiceprezes ds. finansowych.

Trzeci kwartał był rekordowy dla firmy. Sprzedaż wyniosła 255 mln zł, a zysk netto sięgnął 10 mln zł.

Powtórka sprawi, że w całym roku przychody sięgną powyżej 850 mln zł, czyli 100 proc. więcej niż przed rokiem. Natomiast zysk netto przekroczy 30 mln zł, czyli będzie czterokrotnie większy niż w 2002 r.

— Akcjonariusze mogą liczyć tradycyjnie na dywidendę. Tak jak w latach poprzednich przeznaczymy na to około 20 proc. zysku. Rezultaty trzeciego kwartału uważamy za bazowe, czyli w przyszłości oczekujemy, że nasze wyniki kwartalne będą kształtować się na zbliżonym poziomie — dodaje wiceprezes.

A to oznacza, że w przyszłym roku wielkość przychodów Stalprofilu może sięgnąć 1 mld zł. Jest to możliwe, zwłaszcza że obecne wyniki są głównie efektem przejmowania rynku od słabnących konkurentów. Rynek dystrybutorów stali wciąż nie odczuwa ożywienia gospodarczego. Wiele zależeć będzie też od tego, czy dojdzie do zmiany warunków zaopatrzenia hut po przejęciu Polskich Hut Stali (PHS) przez koncern LNM.

— Nie mamy sygnałów, aby nowy inwestor miał wprowadzić rewolucyjne zmiany warunków współpracy. Wręcz przeciwnie, możliwe jest zacieśnienie wspólnych działań, a nawet zwiększenie przez PHS udziału w spółce — uważa Arkadiusz Kaliński.

Decyzja, czy odbędzie się to przez odkupienie akcji od związków zawodowych czy przez no- wą emisję akcji, jeszcze nie za- padła.

— Jeśli nie dojdzie do poważnych zmian w zakresie współpracy z PHS, sprzedaż kwartalna spółki powinna kształtować się około 250 mln zł. Wydaje się, że nowy właściciel polskich hut nie powinien zmieniać warunków korzystnych dla obu stron — ocenia Marek Świętoń, analityk ING IM.