Stan wojenny w gospodarce

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2022-04-06 20:00

Siódmy tydzień wojny Rosji z Ukrainą ugruntowuje rozdźwięk interesów państwa napadniętego oraz trzymającego kciuki za jego losy szeroko rozumianego Zachodu.

Kijów wysyła wciąż te same prośby o pilne dostarczanie skutecznej broni, której Ukraina potrzebuje, by zapobiec rozlaniu się wojny do innych państw. Sankcje gospodarcze, zawierające zresztą masę dziur i wyjątków, tylko wspomagają potrzebne na wczoraj konkrety militarne. Struktury zachodnie, zarówno NATO, jak też UE, z trudem przyjmują do wiadomości, że polityka unikania prowokowania Władimira Putina zawiodła i głównie hamletyzują – słowa, słowa, słowa… Chociaż np. Czechy oficjalnie, w uzgodnieniu z NATO, wysłały wreszcie transport poradzieckich czołgów T-72 jeszcze z epoki Układu Warszawskiego, które w służbie ukraińskiej będą różniły się na froncie od rosyjskich jedynie brakiem złowieszczego zygzaka Z. Polska ma takich T-72, o różnym poziomie sprawności, kilkaset – wysłanie choćby części byłoby dla Ukrainy zbawienne, z budżetu MON zaś zdjęłoby koszty ich polonizacji.

Stare poradzieckie czołgi T-72 – ten służy w 18 Dywizji Zmechanizowanej – utrzymywane są w Polsce w różnym stanie, od zmodernizowanych do złomu. Sprawne przydałyby się Ukrainie bardzo, po stronie rosyjskiej walczą podobne, oznaczone złowrogim zygzakiem Z. Fot. 18 DZ

Notabene Grupa Wyszehradzka wobec wojny tuż za miedzą wewnętrznie pękła. Umocniony niedzielnym zwycięstwem wyborczym premier Viktor Orbán pokazał Jarosławowi Kaczyńskiemu polityczny środkowy palec, demonstracyjnie odrzucając poszerzenie sankcji przeciw Rosji o dostawy gazu i ropy. Chociaż uzasadnił to pragmatycznie – Polska ma morze i dostawy tankowcami, zaś śródlądowe Węgry wyłącznie rurociągi pochodzące z epoki RWPG, którymi otrzymują z Rosji 64 proc. potrzebnej ropy oraz 85 proc. gazu.

Na krajowym podwórku PiS znowu odłożyło wniesienie projektu powiązanych z wojną zmian w Konstytucji RP. Podobno ma się udać na kolejnym posiedzeniu Sejmu, planowanym dopiero na 27-28 kwietnia. Jedynym wytłumaczeniem poślizgu jest utrzymujący się brak 307 poselskich głosów za nowelizacją, bo przecież samo zarejestrowanie projektu nie ma jakiegokolwiek związku z plenarnymi posiedzeniami. Notabene Piotr Müller, rzecznik rządu, oznajmił, że projekt został ukończony i czeka na załączenie co najmniej 92 poselskich podpisów. Od wielu dni mnie zdumiewa, czemu w ogóle została w to zaangażowana Rada Ministrów, skoro w sprawie nowelizacji Konstytucji RP akurat jest… pozbawiona inicjatywy ustawodawczej. Od początku tzw. dobrej zmiany PiS uprawia wyjątkowo szkodliwy proceder pchania przygotowywanych przez aparat rządowy szczegółowych projektów ustaw ścieżką poselską, ale nowela konstytucyjna obejmuje zaledwie kilka zdań…

Wobec braku szans na 307 głosów władcy błyskawicznie forsują zwykłą ustawę. Nosi pogmatwany tytuł „o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego”, w którym nawet nie wymieniono Federacji Rosyjskiej (chociaż w samym tekście jest). Specustawa zmienia tylko trzy dotychczasowe – ordynację podatkową, o Krajowej Administracji Skarbowej oraz o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Wprowadza jednak wiele nadzwyczajnych restrykcji, które już na trwałe – bo z definicji nie jest ustawą czasową – zmienią w Polsce realia funkcjonowania gospodarki. Szokująca jest okoliczność, że rygory wobec podmiotów tylko zasadnie podejrzewanych o biznesowe związki z Rosją wprowadzane będą nie szybką ścieżką sądową (analogiczną do procedury aresztowej), lecz… decyzjami administracyjnymi Mariusza Kamińskiego, szefa MSWiA. Specustawa nie nawiązuje do konstytucyjnego stanu wojennego oraz istniejącej od 2002 r. ustawy taki stan regulującej, ale tylnymi drzwiami stan wojenny w obrocie gospodarczym w Polsce wprowadza.

Możesz zainteresować się również: