Stara mysz nie rdzewieje

Marta Nowicka
opublikowano: 2005-07-12 00:00

Krakowska Gazela 2003 rusza na podbój Europy z najbardziej znanym gryzoniem świata.

Niedawno do sklepów House w całej Polsce trafiła nowa linia ubrań i dodatków z wizerunkiem Myszki Miki. Letnia kolekcja „Mouse in the House”, która powstawała przez 4 miesiące, jest wynikiem współpracy spółki Artman, właściciela marki House, i The Walt Disney Company Polska. Co ciekawe, to nie Artman, ale Disney wyszedł z propozycją takiego projektu. Dlaczego?

— Jednym z głównych zadań Disneya jest aktywne poszukiwanie licencjobiorców. Na naszym rynku odzieżowym ciuchy z nadrukami bohaterów Disneya dla ludzi, którzy już wyrośli z pieluch, to nowość. Za granicą trwa moda na „Mickey Retro” — mówi Renata Lugowska, menedżer ds. licencji w The Walt Disney Company Polska.

W krajach Europy Zachodniej koncern już znalazł producentów odzieży zainteresowanych zaprojektowaniem kolekcji z wizerunkiem bohaterów znanych bajek. Triumfy święci linia koszulek marki Dolce & Gabbana. Z polskich brandów najbardziej pasował Disneyowi właśnie awangardowy i młodzieżowy House. Klientom najwyraźniej akcja też się spodobała.

Ostry start

Krakowski Artman szyje odzież typu street wear od 1997 roku. Początkowo firma zajmowała się dystrybucją innych marek. Szybko jednak zdecydowała się na śmiały krok i stworzyła własną markę House of Colours. To posunięcie pomogło w rozwoju spółki, jednak same ubrania wciąż tonęły w zalewie podobnych, nie wyróżniających się kolekcji dostępnych na rynku.

— Postanowiliśmy skonkretyzować grupę docelową odbiorców. Zdecydowaliśmy się na awangardę. W 2003 roku zmieniliśmy nazwę marki z House of Colours na po prostu House. Ustaliliśmy, że naszymi klientami będą ludzie w wieku od 15 do 25 lat. Od tamtej chwili szyjemy tylko dla nich — wspomina Anna Grzesiak, specjalista ds. PR i marketingu w Artman.

Tkają gęstą sieć

Biznes ruszył z kopyta. W czerwcu 2004 r. Artman zadebiutował na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Zmianie wizerunku i struktury własnościowej towarzyszyła aktywna promocja. House był praktycznie wszędzie. Huczne pokazy kolejnych kolekcji gromadziły znane postaci showbiznesu. Klienci mogli korzystać z promocji i konkursów organizowanych wspólnie z takimi firmami, jak m.in. Sony BMG, Samsung, Unitek International Pictures, Unilever czy Wrigley. Nie zabrakło szeroko zakrojonej reklamy marki w mediach.

— W zeszłym roku House sponsorował przedsięwzięcie MTV Łowi i nawiązał współpracę ze stołecznym showroomem Tweed, skąd styliści wypożyczają ubrania na potrzeby np. programów telewizyjnych — infomuje Anna Grzesiak.

A przede wszystkim inwestuje w rozbudowę sieci punktów sprzedaży.

— Ubrania House’a można kupić w 78 salonach, z tego 36 to sieć salonów własnych, a 42 franczyzowych, zlokalizowanych głównie w mniejszych miastach — tłumaczy Anna Grzesiak.

Tygrysy Europy

Sprzedaż marki House od początku koncentrowała się na polskim rynku. Przed 2003 r. udział eksportu w sprzedaży nie przekraczał 1 proc.

— Wtedy podjęliśmy pierwsze próby zwiększenia sprzedaży za granicę, wówczas z eksportu naszych produktów wypracowaliśmy 2 proc. przychodów. W 2004 r. wzrosły do 3 proc. — mówi Anna Grzesiak.

Artman rozpoczął ekspansję na rynki zagraniczne i widzi w nich swoją szansę wzrostu. Markę kreuje tak, by kojarzyła się z międzynarodowym charakterem firmy, nie budziła skojarzeń z żadnym konkretnym krajem. Już otworzył 12 salonów firmowych w Rosji, na Ukrainie, Białorusi, Litwie, w Estonii, Niemczech, Czechach, Włoszech, na Węgrzech i Słowacji. Zamierza uruchomić jeszcze co najmniej 6.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót