Startuje wyścig po częstotliwości LTE

opublikowano: 13-10-2014, 00:00

UKE rusza z aukcją częstotliwości 800 i 2600 MHz, o wartości szacowanej na 1,8 mld zł. Licytacja telekomów zacznie się jeszcze w tym roku

Telekomy mogą szykować walizki z pieniędzmi. Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) ogłosił rozpoczęcie procedury aukcji częstotliwości z pasm 800 i 2600 MHz, które mają być wykorzystywane do dostarczania szybkiego internetu LTE. W czwartek urząd opublikował stanowiska konsultacyjne, zgłoszone jeszcze wiosną przez uczestników rynku, stowarzyszenia branżowe czy polityków, a już dzień później oficjalnie ogłosił aukcję.

LICYTATORKA:
LICYTATORKA:
Magdalena Gaj, prezes UKE, obstaje przy formule podziału częstotliwości między operatorów w drodze aukcji, choć z resortu cyfryzacji dochodziły ostatnio sygnały, że lepszą metodą byłby przetarg. W tegorocznym budżecie przewidziano wpływy z aukcji w wysokości 1,8 mld zł.
WM

— Dokumentacja rozpoczynającej się aukcji jest we wszystkich kluczowych sprawach taka sama, jak w wersji przedstawionej rynkowi w kwietniu. Wprowadziliśmy jednak kilka drobnych zastrzeżeń. Po pierwsze, ostateczna lista zobowiązań inwestycyjnych na terenie poszczególnych gmin będzie określana w decyzjach rezerwacyjnych, by była na bieżąco dostosowana do sytuacji faktycznej. Po drugie, wszystkie firmy, które zdobędą częstotliwości, będą mogły między sobą ustalić, czy chcą korzystać z nich wspólnie — mówi Magdalena Gaj, prezes UKE.

Razem czy osobno

Współdzielenie sieci było przez długie miesiące główną kością niezgody między telekomami. Za stworzeniem jednej sieci LTE opowiadały się Polkomtel (kontrolowany przez Zygmunta Solorza-Żaka i dziś świadczący usługi LTE na największym obszarze kraju) oraz P4, operator sieci Play. Przeciw były Orange i T-Mobile, które współpracują przy rozbudowie sieci i wykorzystaniu częstotliwości w ramach spółki joint-venture NetWorkS!

— Jako regulator pozostawiam decyzję o wspólnym korzystaniu z sieci firmom, które zwyciężą w aukcji. Dziś jest za wcześnie, by ją podejmować — dopóki nie zakończy się licytacja, nie wiadomo, kto zdobędzie częstotliwości i jakim pasmem będzie dysponował. Gdy to będzie jasne, telekomy będą mogły zasiąść do stołu negocjacyjnego — mówi Magdalena Gaj.

W dokumentacji aukcyjnej można odnaleźć zapisy, które mają zapobiec uzyskaniu dominującej pozycji przez współpracujące ze sobą podmioty — zwycięzcy aukcji nie będą mogli wspólnie użytkować więcej niż trzech bloków z "osiemsetki", chyba że na współpracę zdecydują się wszystkie firmy na rynku. Tymczasem w ostatnich tygodniach na światło dzienne wyszła wewnętrzna rekomendacja Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, które — jeszcze pod kierownictwem Rafała Trzaskowskiego — sugerowało rozdysponowanie częstotliwości w drodze przetargu, a nie aukcji, i administracyjne nakazanie stworzenia jednej, wspólnej sieci LTE. Szefowa UKE jest jednak zdania, że takie pomysły nie mają dziś praktycznego sensu.

— Jest za późno na takie zmiany, naszym celem jest jak najszybsze dostarczenie szerokopasmowego internetu mobilnego konsumentom w całym kraju. Zmiana modelu rozdysponowania częstotliwości jeszcze bardziej opóźniłaby ten proces, który i tak trwa długo — choć do rekordzistów nam

daleko, bo np. w Niemczech aukcję konsultowano dwa lata — mówi Magdalena Gaj.

Gotowi do startu

Operatorzy, które będą chcieli wystartować po częstotliwości, mogą już zbierać pieniądze. Sporo kosztuje już samo wadium — przy „osiemsetce” to 6 mln zł za jeden blok, przy paśmie 2600 MHz — 2 mln zł.

— Od momentu publikacji ogłoszenia o aukcji uczestnicy rynku mają 45 dni na składanie ofert — termin upłynie w końcówce listopada. Potem zacznie się licytacja — to, ile potrwa, zależy od uczestników aukcji, może to być jeden dzień. Spodziewam się, że zaplanowane w tegorocznym budżecie wpływy z aukcji w wysokości około 1,8 mld zł uda się bez problemu zrealizować — mówi Magdalena Gaj.

Prezes UKE spodziewa się, że decyzje rezerwacyjne zostaną rozdane do połowy przyszłego roku, a telekomy rozpoczną inwestycje w nową sieć jeszcze przed końcem 2015 r. Przypomnijmy, że aukcja już ma spory poślizg — pierwsze konsultacje startowały jeszcze w sierpniu ubiegłego roku, ale procedurę trzeba było odwołać, bo w lutym urzędnicy o kilka godzin spóźnili się z publikacją wyjaśnień do dokumentacji. Konsultacje szybko wystartowały po raz kolejny, tyle że w ich rezultacie w kwietniu UKE dokonał sporych zmian w dokumentacji — i musiał po raz kolejny skonsultować z rynkiem założenia aukcji.

— To, że aukcja wreszcie może wystartować, jest dobrą wiadomością dla wszystkich: państwa, operatorów i konsumentów. Polska musi jak najszybciej wykonać zobowiązania z unijnej Agendy Cyfrowej i zwiększyć dostępność internetu szerokopasmowego,do czego LTE nadaje się idealnie. Toczące się od niemal roku dyskusje o formule rozdysponowania częstotliwości były pozbawione konkretów i niepotrzebnie przedłużały cały proces — jeśli operatorzy będą chcieli współpracować, to dogadają się po aukcji. Dopóki nie ma jej rezultatów, wszystkie dyskusje były tylko teoretyczne — ocenia Jacek Czech, prezes Krajowej Izby Gospodarki Cyfrowej i ekspert KIG.

Cenne częstotliwości

W aukcji do wzięcia jest pięć bloków częstotliwości z pasma 800 MHz, zwolnionego przez telewizję analogową. To tzw. częstotliwości pokryciowe, dzięki którym operatorzy mają bez problemu i przy relatywnie niższych nakładach inwestycyjnych dostarczać internet mobilny na dużych obszarach kraju. Początkowo na aukcję miało trafić sześć bloków z tego pasma, ale jeden z nich przypadł już — na mocy ugody, podpisanej z resortem cyfryzacji — spółce Sferia, kapitałowo powiązanej z Zygmuntem Solorzem-Żakiem. Cena wywoławcza jednego bloku z „osiemsetki” to 250 mln zł, a pojedynczy operator może wylicytować maksymalnie dwa. Walka będzie toczyć się też o 14 bloków z pasma 2600 MHz, które ma służyć m.in. dostarczaniu LTE w dużych miastach — tu cena wywoławcza jednego bloku wynosi 25 mln zł.

Cenne częstotliwości

W aukcji do wzięcia jest pięć bloków częstotliwości z pasma 800 MHz, zwolnionego przez telewizję analogową. To tzw. częstotliwości pokryciowe, dzięki którym operatorzy mają bez problemu i przy relatywnie niższych nakładach inwestycyjnych dostarczać internet mobilny na dużych obszarach kraju. Początkowo na aukcję miało trafić sześć bloków z tego pasma, ale jeden z nich przypadł już — na mocy ugody, podpisanej z resortem cyfryzacji — spółce Sferia, kapitałowo powiązanej z Zygmuntem Solorzem-Żakiem. Cena wywoławcza jednego bloku z „osiemsetki” to 250 mln zł, a pojedynczy operator może wylicytować maksymalnie dwa. Walka będzie toczyć się też o 14 bloków z pasma 2600 MHz, które ma służyć m.in. dostarczaniu LTE w dużych miastach — tu cena wywoławcza jednego bloku wynosi 25 mln zł.

 

OKIEM EKSPERTA

Stracona szansa

ANNA STREŻYŃSKA, była prezes UKE

W najnowszej wersji dokumentacji aukcyjnej dopuszczono możliwość stworzenia wspólnej sieci przez wszystkich operatorów, jeśli zdecydują się na to po rozstrzygnięciu aukcji. To za mało — telekomy zawsze mogą się dogadać, zależnie od tego, jakie decyzje zapadną w ich centralach. Stracono jednak szansę na to, by to państwo modelowało sytuację na rynku i wymusiło pewne zachowania, jak zagregowania pasma, które byłyby korzystne dla konsumentów. Sytuacja jest dziwna — Rada ds. Cyfryzacji, której jestem członkiem, nadal pracuje nad przekazaną przez resort cyfryzacji wewnętrzną rekomendacją, sugerującą rozdysponowanie pasma w przetargu i stworzenie wspólnej sieci, tymczasem UKE już ogłasza aukcję. Wygląda to tak, jakby resort abdykował, oddając całą politykę cyfryzacji w ręce regulatora.

OKIEM EKSPERTA

Stracona szansa

ANNA STREŻYŃSKA, była prezes UKE

W najnowszej wersji dokumentacji aukcyjnej dopuszczono możliwość stworzenia wspólnej sieci przez wszystkich operatorów, jeśli zdecydują się na to po rozstrzygnięciu aukcji. To za mało — telekomy zawsze mogą się dogadać, zależnie od tego, jakie decyzje zapadną w ich centralach. Stracono jednak szansę na to, by to państwo modelowało sytuację na rynku i wymusiło pewne zachowania, jak zagregowania pasma, które byłyby korzystne dla konsumentów. Sytuacja jest dziwna — Rada ds. Cyfryzacji, której jestem członkiem, nadal pracuje nad przekazaną przez resort cyfryzacji wewnętrzną rekomendacją, sugerującą rozdysponowanie pasma w przetargu i stworzenie wspólnej sieci, tymczasem UKE już ogłasza aukcję. Wygląda to tak, jakby resort abdykował, oddając całą politykę cyfryzacji w ręce regulatora.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane