Stocznia łowi kadry

KAP
opublikowano: 2011-07-21 00:00

Gdański zakład zatrudni kilkuset pracowników. Kolejek do działu kadr jednak nie ma.

Gdański zakład zatrudni kilkuset pracowników. Kolejek do działu kadr jednak nie ma.

Po zamknięciu przed dwoma laty stoczni w Gdyni i Szczecinie branżowi eksperci i politycy obawiali się, że w Trójmieście pojawi się rzesza bezrobotnych stoczniowców. Nie taki diabeł straszny. W sukurs idzie gdański zakład.

— Szukamy 300-400 pracowników — mówi Arkadiusz Aszyk, wiceprezes Stoczni Gdańsk.

Stocznia jest na półmetku działań modernizacyjnych, szacowanych w sumie na 243 mln zł. Wykonała już inwestycje stoczniowe i prefabrykacyjne, a teraz przygotowuje się do budowy fabryki wież wiatrowych.

— W przyszłym roku będziemy szukać do pracy w niej około 150 osób — mówi Arkadiusz Aszyk.

Czy chętnych jest bez liku?

— Nie, wielu stoczniowców wyjechało albo przeszli do pracy w innych sektorach. Być może do przyjścia nie zachęca system wynagrodzeń, który obecnie jest mało czytelny, nieco przypomina akord, więc pracownik na starcie nie ma pewności, ile zarobi — mówi Arkadiusz Aszyk.

Średnie wynagrodzenie to 3,7 tys. zł brutto. Stocznia negocjuje ze związkami zmianę systemu. Wielkość płac zostanie na podobnym poziomie, ale stoczniowcom łatwiej będzie przewidzieć "dniówkę".

Możesz zainteresować się również: