Stocznie bez inwestora, czyli DGA ma problem

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2009-08-20 00:00

Jeśli do stoczni nie

Doradca zebrał 800 ofert pracy. Dla 7,6 tys. stoczniowców

Jeśli do stoczni nie

wejdzie żaden inwestor,

DGA będzie trudno

wywiązać się z zobowiązań

wobec ARP.

Stichting Particulier Fonds Greenrights (SPFG) nie zapłacił za majątek stoczni z Gdyni i Szczecina. Z opresji ma go wybawić Qatar Investment Authority, który do końca sierpnia zdecyduje, czy przejmie stocznie. Na werdykt czekają stoczniowcy, którzy stracili pracę. Ale nie tylko oni. Także firma DGA, która ma kontrakt na ich szkolenia i zawodową aktywizację.

Pracować, nie pracować

— Pracownicy czasem otrzymują oferty pracy i nie wiedzą, czy je przyjąć, czy czekać na wejście inwestora. Bez szybkich i konkretnych decyzji dotyczących dalszego funkcjonowania zakładów będziemy wkrótce mieć bardzo poważny problem społeczny — mówi Dariusz Adamski, szef Solidarności w Stoczni Gdynia.

— Jeśli nie będzie inwestora, nie ma możliwości, by znaleźć w regionie pracę dla tysięcy ludzi. Powinni otrzymać od rządu jasną deklarację, co dalej ze stocznią i załogą — wtóruje Krzysztof Fidura, szef Solidarności w Stoczni Szczecińskiej Nowa.

Na stoczniowego inwestora czeka także DGA, która w konkursie organizowanym przez Agencję Rozwoju Przemysłu (ARP) obiecała, że każdemu pracownikowi przedstawi co najmniej dwie oferty pracy odpowiednie dla jego profilu zawodowego i znajdzie pracę dla 20 proc. stoczniowców. Bez inwestora trudno będzie wywiązać się z tych zobowiązań. A pracy trzeba szukać dla wielu tysięcy osób, bo do programu zwolnień monitorowanych (PZM) zorganizowanego przez DGA przystąpiło prawie 8 tys. pracowników. Wciąż pozostaje w nim 7,6 tys. uczestników. Widać więc, że stoczniowcy nie garną się do szukania nowej pracy do czasu wyjaśnienia sprawy sprzedaży majątku zakładów.

— Brak wpłaty przez inwestora przedłuża okres zawieszenia, nie daje odpowiedzi na pytanie, czy i kiedy w stoczniach ruszy produkcja i ile osób znajdzie pracę. Spodziewam się jednak rosnącego zainteresowania ofertami pracy, ale wiele zależeć będzie od dalszych działań rządu związanych w pozyskaniem inwestora — twierdzi Andrzej Głowacki, prezes DGA.

Zatrudnij się sam

Według informacji spółki, już dziś na stanowiskach proponowanych przez DGA pracę mogłoby podjąć 800 osób. Firma nie ukrywa jednak, że o etaty dla stoczniowców nie będzie łatwo.

— Będziemy proponować elastyczne formy zatrudnienia. Ruszymy też wkrótce z pakietem szkoleń przygotowujących ich do podejmowania pracy w tym modelu — dodaje Andrzej Głowacki.

Mówiąc wprost, DGA szacuje, że 600-1000 osób może uruchomić własną działalność gospodarczą, ale oprócz samozatrudnienia chce proponować stoczniowcom także pracę tymczasową, na czas próbny, określony itp.

Stoczniowcy do tej pory nie chcieli słyszeć o takich pomysłach, także dlatego, że wielu z nich jeszcze do końca listopada otrzymuje świadczenia pieniężne. Woleli czekać na inwestora, ale niejasna sytuacja może skłonić ich do porzucenia nadziei na powrót do stoczni i podjęcia innej pracy.

— Najłatwiej jednak pracę znajdą najlepsi specjaliści, a chyba nie chodzi nam o to, żeby w stoczniach pracowali fachowcy średniej klasy — podkreślają zarówno Dariusz Adamski, jak i Krzysztof Fidura.

1,78

tys. osób

Tylu pracowników stoczni z Gdyni i Szczecina wzięło udział w szkoleniach organizowanych przez DGA. W Gdyni do programu szkoleń przystąpiło 896 osób, a 419 już je zakończyło. W Szczecinie z 891 zajęcia ukończyły 322 osoby. Ponad 1000 osób z Gdyni i ponad 500 ze Szczecina wzięło udział w warsztatach aktywizujących. DGA organizuje szkolenia dotyczące różnych metod spawania, kursy dla operatorów wózków widłowych, prawa jazdy C+E oraz zajęcia z grafiki komputerowej czy kadrowo-finansowe. Stoczniowcy nieźle oceniają jakość szkoleń, ale i tak najchętniej wróciliby do pracy w stoczniach.

Katarzyna Kapczyńska