Stocznie na dywaniku w Brukseli

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 28-01-2008, 00:00

Do czasu sprywatyzowania będziemy dokładać do firm po 100 mln zł co dwa miesiące. Unia chce przyspieszyć ten proces.

Do czasu sprywatyzowania będziemy dokładać do firm po 100 mln zł co dwa miesiące. Unia chce przyspieszyć ten proces.

ISD Polska, spółka ukraińskiego Donbasu, która niedawno została inwestorem Stoczni Gdańsk, musi uzgodnić z Komisją Europejską kwestię pomocy publicznej albo cięcia mocy produkcyjnych. Sprawa jest poważna. Dotychczas bowiem unijni urzędnicy domagali się zamknięcia dwóch z trzech pochylni albo zwrotu pomocy. Jak dużej? Nieoficjalnie padają różne kwoty — od 30 do nawet 200 mln zł.

— Mieliśmy kurtuazyjne spotkanie z przedstawicielami Komisji Europejskiej. Ustaliliśmy, że na kolejnym przedstawimy swoje stanowisko, a Bruksela swoje i będziemy pracować nad uzgodnieniem porozumienia — mówi Konstanty Litwinow, prezes ISD Polska.

Spotkanie ma się odbyć jeszcze w tym tygodniu.

Przyspieszyć tempo...

Szybkie porozumienie z Komisją Europejską jest dla ukraińskiego inwestora bardzo istotne. Donbas od kilku miesięcy pracuje bowiem nad konsolidacją swoich aktywów i wprowadzenia ich na giełdę. Bez uzgodnienia sprawy pomocy czy cięć mocy w Stoczni Gdańsk trudno myśleć o udanym debiucie.

Spotkanie z Donbasem nie wystarczy, by uspokoić unijnych urzędników, którzy od lat prowadzą śledztwo dotyczące pomocy nie tylko dla Stoczni Gdańsk, lecz także dla Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowa. Komisja Europejska przysłała polskiemu rządowi pismo, w którym domaga się przyśpieszenia prywatyzacji. Według nieoficjalnych informacji, w lutym stoczniowi inwestorzy powinni przedstawić jej gotowe plany restrukturyzacyjne.

...by nie dopłacać

Muszą to zrobić jak najszybciej. Niedawno bowiem Przemysław Sztuczkowski, szef Złomreksu, który interesuje się stoczniami z Gdyni i Szczecina, mówił „PB”, że oczekuje od skarbu pomocy w spłacie długów i pokryciu strat prywatyzowanych spó-łek. Bez akceptacji Brukseli nie da się tego zrobić. Czasu jest mało, bo rząd zamierza zakończyć prywatyzację stoczni w czerwcu.

Do tego czasu skarb państwa będzie dopłacał do stoczni. I to niemało. Agencja Rozwoju Przemysłu zgodziła się pożyczyć Stoczni Szczecińskiej Nowej ponad 40 mln zł i ponad 50 mln zł Stoczni Gdynia na wynagrodzenia i prowadzenie bieżącej działalności w lutym i w marcu.

Podobne kwoty agencja przekazała na grudzień i styczeń. Oznacza to, że dopóki do stoczni nie wejdą inwestorzy, to co dwa miesiące skarb państwa musi im przekazywać po 100 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane