Stocznie równe i równiejsze

KAP
opublikowano: 29-06-2007, 00:00

Agencja Rozwoju Przemysłu nie chce odroczyć długów. Za zobowiązania Stoczni Gdańsk zapłaci więc Gdynia. Ale... niekoniecznie.

Agencja Rozwoju Przemysłu nie chce odroczyć długów. Za zobowiązania Stoczni Gdańsk zapłaci więc Gdynia. Ale... niekoniecznie.

Stocznia Gdynia poprosiła Agencję Rozwoju Przemysłu (ARP), jednego z jej akcjonariuszy, o odroczenie spłaty 11,5 mln zł raty pożyczki. Termin mija jutro. Stocznia już jednak wczoraj przelała pieniądze. Gdyby tego nie zrobiła, ARP mogłaby zabrać jej akcje w spółkach zależnych — Euro-Luk i Euro-Mal. Tym razem się udało, ale do końca 2012 r. musi spłacić jeszcze 100 mln zł.

Niemal pewne natomiast jest to, że straci akcje Stoczni Gdańsk. Nie za swoje długi.

— Agencja odmówiła nam odroczenia spłaty pożyczki, argumentując, że byłaby to niedozwolona pomoc — mówi Dariusz Adamski, szef Solidarności stoczni, członek rady nadzorczej.

W gdyńskiej spółce krążą informacje, że Stoczni Gdańsk (ARP także jest akcjonariuszem) w ubiegłym roku agencja spłatę jednak odroczyła.

— Agencja odmówiła odroczenia spłaty pożyczek obu stoczniom, ponieważ byłaby to kolejna pomoc wymagająca akceptacji Komisji Europejskiej. Stocznia Gdynia zaczęła spłacać zobowiązanie, a Stocznia Gdańsk nie. Dlatego też agencja postanowiła skorzystać z zabezpieczeń i objąć pakiet akcji Stoczni Gdańsk należących do Gdyni — mówi Roma Sarzyńska, rzecznik ARP.

Gdyńska firma ma około 20 proc. akcji kolebki Solidarności, które stanowią jedno z zabezpieczeń pożyczki ARP dla Stoczni Gdańsk. Według informacji „PB”, agencja może zwindykować je po 5 zł za sztukę, czyli za połowę wartości nominalnej.

— ARP ma zabezpieczenia także na aktywach Stoczni Gdańsk, jednak dziwnym trafem wybiera egzekucję, która uderza w Gdynię — dziwi się jeden z przedstawicieli gdyńskiej firmy.

Stocznia Gdynia nie zamierza jednak łatwo się poddać. Twierdzi, że jeśli ARP odbierze jej akcje w gdańskiej firmie, to finansowe konsekwencje poniesie nie ona, lecz Stocznia Gdańsk. Będzie bowiem musiała oddać pieniądze za utracone walory (i to po 10 zł za sztukę) albo też obciąć dług, jaki wobec niej ma gdyńska firma. Sprawa może skończyć się w sądzie.

Do czasu zamknięcia tego wydania „PB” Stocznia Gdańsk nie udzieliła komentarza. Na stronie internetowej zapewnia, że regularnie płaci bieżące zobowiązania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu