Stoczniowa kwadratura koła

KAP
opublikowano: 22-04-2009, 00:00

Kolebka "S" nie zamknęła pochylni, bo nie ma akceptacji Unii dla jej programu. Akceptacji nie ma, bo pochylnie nie zostały zamknięte.

Kolebka "S" nie zamknęła pochylni, bo nie ma akceptacji Unii dla jej programu. Akceptacji nie ma, bo pochylnie nie zostały zamknięte.

Komisja Europejska przysłała pismo do resortu skarbu dotyczące restrukturyzacji Stoczni Gdańsk, należącej do ukraińskiej grupy ISD.

— Pyta, nie pierwszy już raz, czy stocznia zamknęła dwie pochylnie, do czego wcześniej się zobowiązała, i czy ma już przygotowaną inwestycję w budowę wież wiatrowych —dowiedzieliśmy się od jednej z osób, które poznały treść korespondencji.

Bez odpowiedzi na te pytania Bruksela nie może zaopiniować stoczniowego planu restrukturyzacji. I tu zaczynają się schody. Stocznia bowiem nie zamyka pochylni, bo czeka na decyzję Komisji Europejskiej. Nie może też przygotować inwestycji w fabrykę wież wiatrowych (uzgodnić finansowania z bankami i zamówić materiałów), bo skoro nie wiadomo, czy Bruksela przyklepie jej program, banki i kontrahenci nie chcą wcale siadać do negocjacji. I tak koło się zamyka.

Pytanie tylko, czy brak działań ze strony stoczni nie zakończy się odrzuceniem przez Unię jej planu. Komisja już nawet pogroziła palcem, że w obecnej wersji nie może go przyjąć, na co związkowcy odpowiedzieli groźbą strajku.

— Nie otrzymaliśmy negatywnej decyzji. Mamy pismo Komisji Europejskiej i postaramy się wspólnie z Ministerstwem Skarbu Państwa przygotować odpowiedź — mówi Jacek Łęski, rzecznik ISD Polska.

Resort zapewnił, że powinna być gotowa przed początkiem maja.

Negatywna decyzja Brukseli oznacza bankructwo gdańskiej stoczni. W Polsce słychać jednak głosy, że Neelie Kroes, unijna komisarz ds. konkurencji, podrzuci kukułcze jajo następcy i przed eurowyborami nie podejmie żadnej decyzji.

Komisja Europejska już nieraz zgłaszała zastrzeżenia do planu Stoczni Gdańsk. Jej wątpliwości budziła konieczność udzielenia jej 150 mln zł dodatkowej pomocy publicznej, niezbędnej do pozbycia się starych długów, których na swoje barki nie chce brać inwestor. Bruksela m.in. z powodu wysokiej, dodatkowej pomocy publicznej odrzuciła kilka miesięcy temu prywatyzacyjno-restrukturyzacyjne plany stoczni z Gdyni i Szczecina. W maju planowana jest internetowa aukcja, podczas której ich podzielony na kawałki majątek zostanie sprzedany.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu