Stołeczny pan

Rafał Kerger
opublikowano: 2007-11-26 00:00

Najpierw z Kościołem, potem z góralami. Krzysztof Brzeski jest specjalistą od karkołomnych interesów.

Frycek, Płatek, Toczek, Fiedor. Nazwiska górali, byłych właścicieli pól na górze dzielącej Wierchomlę i Muszynę, pozostają w pamięci turystów, narciarzy i wszystkich odwiedzających największą stację narciarską Sądecczyzny. Frycek, Płatek, Toczek, Fiedor — to dziś nazwy tutejszych wyciągów. Niemal cała góra należy do cepra, Krzysztofa Brzeskiego — z krwi i kości homo varsoviensis z robotniczej Woli. Biznesmena, dewelopera, specjalisty od biznesów nie do pomyślenia.

— Trafiliśmy do gminy Piwniczna. Burmistrz mówi, że ma wieś, w której właściwie nic się nie dzieje, chociażby mogło. Chodziło o Wierchomlę. 30 numerów. Asfaltu w większości nie stwierdzono — wspomina Brzeski.

Ożywił i zarobi

Projekt Stacji Narciarskiej Sądecczyzny Dwie Doliny Wierchomla-Muszyna jest o tyle niecodzienny, że dzięki komercyjnej inwestycji odżył zapomniany nieco turystyczny region Małopolski. Od 10 lat należąca do Krzysztofa Brzeskiego — ciągle rozbudowywana — stacja narciarska w Wierchomli jest kołem napędzającym rozwój zimowej turystyki w gminie Piwniczna-Zdrój. W malowniczej dolinie warszawianin zbudował całoroczny ośrodek z trzygwiazdkowym hotelem spa, dziesięcioma wyciągami, oświetlonymi stokami i naśnieżaniem.

— Dzięki inwestycjom ruch turystyczny wzrósł w dolinie do 200 tys. turystów rocznie. Więcej niż całoroczny ruch turystyczny w 2006 r. w pobliskiej gminie Muszyna, po drugiej stronie góry. W grudniu tego roku Muszyna również dostanie swoją szansę — uśmiecha się Brzeski.

Cieszyć ma się z czego. Kiedy przeprowadził wyciągi i trasy narciarskie przez górę, zyskał dostęp do turystów z Krynicy (graniczy z Muszyną), gdzie usytuowany jest drugi duży ośrodek narciarski w regionie Jaworzyny Krynickiej. Niegdyś narciarze stamtąd, chcąc przyjechać do Wierchomli, musieli pokonać 35 km. Teraz dojadą pod wyciąg w Muszynie autobusem miejskim wprost z Krynicy.

Inwestycja połączenia Muszyny i Wierchomli wyciągami jest warta 60 mln zł. 13 mln do rozbudowy infrastruktury dołożyła Unia Europejska.

— Stałem w długiej kolejce do wyciągu. Niemal z nudów zacząłem pytać siebie, czy przy takiej masowości tej zabawy nie ma tu gdzieś miejsca na zrobienie interesu. Dodatkowo brałem pod uwagę koszty związane z częstymi wyjazdami mojej rodziny na narty. Koszty narciarstwa dają się we znaki zwłaszcza wtedy, kiedy ma się tak dużą rodzinę jak ja — żonę i czworo dzieci — nieco humorystycznie Krzysztof Brzeski wymienia powody, dla których zbudował ośrodek narciarski.

Na szczęście dla Wierchomli przyjaciel Brzeskich jeździł już w połowie lat 90. na narty w okolice Piwnicznej, do Suchej Doliny. Polecił im te tereny.

— Początkowo myśleliśmy o domu w Zakopanem, ale tam kupienie czegoś w rozsądnej cenie było bliskie zera. Tamtejsi górale dzielą się na trzy grupy. Pierwsza — ci, którzy są na miejscu, ale szykują się do wyjazdu do Ameryki, druga — tacy, którzy przebywają w Ameryce i nie wiedzą, kiedy wrócą, ale wiedzą, że wrócą na pewno. I w końcu trzecia grupa — właśnie wrócili z Ameryki i zastanawiają się, co zrobić z pieniędzmi. Do dziś dnia stoi przed moimi oczyma góral w kapeluszu i czerwonej bluzce z napisem „Chicago town of my dream” — opowiada Krzysztof Brzeski.

Pana Boga za nogi

Skąd biznesmen z Warszawy ma pieniądze na domek w górach za 60 baniek? Zaznacza, że zaczynał na początku lat 90. od rozwożenia książek trabantem. Trabant nie byle jaki, bo z silnikiem golfa. Wspólnie z żoną, Włodzimierzem Albinem, Romanem Chalaszem założyli w 1989 r. Dom Wydawniczy ABC. Potem sprzedali go znanemu dziś wydawnictwu Wolters Kluwer.

Krzysztof Brzeski to także ten sam przedsiębiorca, którego spółkę wraz z archidiecezją warszawską mocno piętnowała antyklerykalna prasa. Brzeski po połowie z Kościołem za 24 mln dol. wybudował w najściślejszym centrum stolicy, przy ul. Nowogrodzkiej, Roma Office Center. W maju 2000 r. biurowiec poświęcił prymas Józef Glemp. Budynek liczy 11 700 mkw. powierzchni użytkowej na ośmiu kondygnacjach. Brzeski do dziś nim zarządza — jest wynajęty w 100 proc. Atrakcyjność biurowca, poza usytuowaniem w centrum miasta, podnosi sąsiedztwo hotelu Marriott, stacji metra Centrum oraz dworca kolejowego.

— Dziś, poza Wierchomlą, która, umówmy się, ma dopiero zacząć przynosić godne uwagi zyski — inwestuję przede wszystkim w projekty deweloperskie poza Warszawą lub na obrzeżach stolicy. Buduję choćby osiedle mieszkaniowe w warszawskiej dzielnicy Zacisze. Najmuję też w Markach magazyny — działa tam moja firma kurierska ABC Direct — mówi Krzysztof Brzeski.

Poza Warszawą kluczową inwestycją Brzeskiego jest zaś ta na działce tuż obok katowickiego Spodka. Roma Office Center — spółka Brzeskiego i archidiecezji warszawskiej — wspólnie z NFI Jupiter (tym samym, którym zarządzał kiedyś Ireneusz Nawrocki, a z którym kojarzy się dziś znanego inwestora Krzysztofa Moskę) wybudują tu luksusowe apartamenty i biurowiec. Wartość projektu wynosi 150 mln zł.

Jupiter Plaza, bo taką nazwę roboczą przyjęto, obejmować będzie 22 tys. mkw. powierzchni użytkowej. Z tego 13 tys. mkw. przeznaczono na apartamenty, 3 tys. mkw. na biura, a resztę na gastronomię, rekreację i inne usługi. Część mieszkalna będzie mieć 17 pięter, a część biurowa — 11.

— Nasza cena za metr kwadratowy na pewno nie spadnie poniżej 7 tys. zł — zapewnia Krzysztof Brzeski, prezes Roma Office Center.

Współpraca Brzeskiego z NFI Jupiter jest ciekawa także w innym aspekcie — zarządzający funduszem próbują go namówić do wprowadzenia kompleksu narciarskiego Wierchomla-Muszyna na giełdę papierów wartościowych.

— Waham się. Na jednej szali mamy tani dostęp do kapitału, na drugiej obowiązki księgowe, komunikaty związane z giełdą. I ten cały szum wokół mojej osoby. Nie wiem, czy nie wolę stać na uboczu — kryguje się Krzysztof Brzeski.

Czy się zdecyduje? Wielbicieli białego szaleństwa, którzy kupując akcje, chcieliby mieć kawałek stoku narciarskiego, pewnie by nie zabrakło. n

Dwie Doliny

W nadchodzącym sezonie stacja narciarska Dwie Doliny przywita narciarzy 13 kilometrami nartostrad, obsługiwanych przez dwanaście wyciągów — dwa z nich są krzesełkowe (czteroosobowe). Wyciągi w Wierchomli zapewnią tym samym przepustowość nartostrad szacowaną na ponad 12 tysięcy osób na godzinę. Wszystkie nartostrady będą sztucznie naśnieżane, a dwa główne stoki, Wierchomla I (2 km) i nowy od strony Muszyny (3 km), są sztucznie oświetlone. Przebojem sezonu 2007/08 ma być nartostrada do Muszyny. Obsługiwać ją będzie 4-osobowa kolej krzesełkowa o długości 1525 m oraz ponadtysiącmetrowy wyciąg orczykowy. Wszystkie wyciągi i stoki w całej stacji Dwie Doliny będzie można przejechać na jednym skipasie.

Roma nie jest sama

W 2004 r. u zbiegu Świętokrzyskiej i Jasnej powstał inny budynek archidiecezji warszawskiej Centrum Jasna. Ma 14 540 mkw. powierzchni użytkowej, 4 kondygnacje podziemne i 7 naziemnych. Lokalizacja jest elitarna — w pobliżu NBP, TVP, Filharmonia Narodowa, Poczta Polska oraz NSA. Głównym najemcą jest ubezpieczyciel Signal Iduna.

Historia inwestycji

1996

rok Krzysztof Brzeski wykupuje działki pod wyciągi.

2000

rok Dla Wierchomli nastał przełomowy moment — powstał 1600-metrowy wyciąg krzesełkowy.

2007

rok Zakończyła się budowa połączenia wyciągowego Wierchomli z Muszyną.

Kompleksowy biznes

Krzysztof Brzeski może czuć się panem na Wierchomli nie tylko dlatego, że ma stację narciarską. Biznesmen postawił tu trzygwiazdkowy hotel Wierchomla Ski & Spa resort z basenem, spa, siłownią, restauracją, pubem i dyskoteką, salami bankietowymi i konferencyjnymi. Goście z mniej zasobnym portfelem mogą zamieszkać także w całorocznych bungalowach. W Wierchomli — tuż przy hotelu — powstały korty tenisowe i wielofunkcyjne boisko. Jest też pole do gry w paintballa, latem funkcjonuje rowerowa trasa downhillowa. W małej wiosce działa zaś należąca do warszawianina pizzeria z pizzą na telefon. Wszystko to sprawia, że stacja Wierchomla-Muszyna w sezonie daje pracę co najmniej 200 osobom.

Rafał Kerger