Pan tu nie wejdzie — usłyszał 5 stycznia pełnomocnik Enterprise Investors, kiedy chciał się dostać na zgromadzenie akcjonariuszy spółki kurierskiej Stolica.
Wygląda na to, że konflikt między Enterprise Investors, który ma 43 proc. akcji Stolicy a trzema prywatnymi akcjonariuszami spółki kurierskiej (po 19 proc. akcji), zamienił się w otwartą wojnę.
5 stycznia 2004 r. ochrona odmówiła wstępu do budynku Stolicy pełnomocnikowi EI oraz członkowi rady nadzorczej, powołanemu przez EI, uniemożliwiając im w ten sposób udział w zwołanym na ten dzień walnym spółki.
— Nie znamy treści podjętych uchwał. Wydaje nam się, że podczas tego spotkania prywatni akcjonariusze z pogwałceniem naszych praw powołali siebie i swoich przedstawicieli na wszystkie miejsca w RN — mówi Jacek Siwicki, partner zarządzający EI.
— Osoby reprezentujące fundusz nie były zaproszone na walne, ani też umówione tym czasie z kimkolwiek na terenie firmy Stolica — tłumaczy incydent Jan Tkaczow, jeden z akcjonariuszy Stolicy.
Bój na noże
To już nie jest słowna utarczka, to walka na noże.
— Użycie siły oznacza eskalację sporu. Audyt zakończony w październiku 2003 r. potwierdził, że sprawozdania finansowe, na podstawie których dokonana była wycena spółki, były nierzetelne (w oparciu o nie określono cenę pakietu kupionego przez EI). Prywatni akcjonariusze uniemożliwili nam wyjaśnienie sytuacji i poszli drogą rozwiązania siłowego — twierdzi Jacek Siwicki.
Prywatni akcjonariusze jako uzasadnienie odmowy udostępnienia wglądu do firmowych dokumentów oraz uczestnictwa w obradach RN podają, że w związku z odstąpieniem przez nich od umowy inwestycyjnej i wykreśleniem funduszu z księgi akcyjnej, EI nie posiada już akcji Stolicy.
Czekamy na przelew
— To prawda, że zostaliśmy poinformowani o skreśleniu nas z księgi akcyjnej, ale nie zwrócono nam wpłaconych 10,5 mln USD — zaznacza Jacek Siwicki.
Jan Tkaczow zapewnia, że pieniądze zostaną zwrócone.
— Jesteśmy przygotowani na przekazanie pieniędzy. Oczekujemy teraz zwrotu akcji i wtedy nastąpi rozliczenie — mówi.