Strach kupić? Nie, strach nie mieć akcji

Katarzyna Płaczek
opublikowano: 2006-01-23 00:00

Niewiarygodne, ale możliwe. Po tygodniu obfitym w co najmniej niepokojące wydarzenia polityczne, po gwałtownym osłabieniu złotego i po nerwowych otwarciach indeksów (spadki nawet do 2 proc.) byki wróciły na rynek w zadziwiająco dobrym stylu. Wydaje się, że mogło to nastąpić jedynie w takim rodzaju hossy, jakiej jesteśmy właśnie świadkami. Zmienność indeksów, a także znaczna nerwowość w ostatnich dwóch tygodniach, była odczytywana jako typowa dla początku końca wzrostów. Jednak obrońcy trendu mieli po swojej stronie cały czas korzystny dla siebie układ obrotów, który obnażał słabość niedźwiedzi.

Korekta przyjęła ostatecznie kształt lekko zniżkującego klina, z którego wybicie w górę otwiera indeksowi WIG20 drogę do 3000 pkt. Z jednej strony wydaje się to dosyć irracjonalne z uwagi na otoczenie polityczne, w którym nic nie jest jeszcze przesądzone. Tak naprawdę jednak jest to argument podnoszony przez tych, którzy nie mają już akcji i patrzą na te wzrosty z boku. Na takim rynku nie należy się bowiem zastanawiać, dlaczego akcje drożeją mimo wszystko. Argumentem wystarczającym wydaje się jedno pojęcie: hossa. A korekta, która jest już raczej za na- mi, mimo iż na indeksach nie była zbyt głęboka, pozwoliła akcjom za- czerpnąć oddechu przed kolejnymi wzrostami.

Rynek na pewno podświadomie kontroluje ryzyko polityczne. Tak naprawdę trudno rozstrzygnąć, co jest gorszym rozwiązaniem — chwiejna koalicja PiS z Samoobroną i PSL czy też przedterminowe wybory. Patrząc zaś wstecz, na to, jak rynek przyjął zwycięstwo PiS w ostatnich wyborach, można dojść do wniosku, że wcale nie boi się konieczności wystąpienia kolejnych. Oczywiście w takich sytuacjach ciągle pewne ryzyko istnieje. Wydaje się jednak, że PiS, mając za sobą dobrze rokujące opinie ośrodków badawczych, może pójść „na całość”.

Gdy polityczna niepewność unosi się w powietrzu, rynek wspierany jest z jednej strony przez lekkie ocieple- nie nastrojów na rynkach zagra- nicznych, a z drugiej — przez lepsze od oczekiwań dane o produk- cji przemysłowej. Wcale nie twierdzę, że na poziomach, na których znajdu- ją się indeksy, nie ma zagrożeń. Jed- nak na tak rozgrzanym rynku strach jest też nie mieć akcji. Tym bardziej że wszystko wskazuje na to, iż czas korekty zakończył się w zeszłym tygodniu. A jeżeli będziemy grać ze stop lossem, to nawet jeśli rynek się odwróci w najbardziej nieoczekiwanym momencie, warto takie ryzyko zaakceptować.