Strach miał wielkie oczy

KZ
opublikowano: 2014-02-28 00:00

Rosyjskie flagi na Krymie nie wróżą dobrze stabilizacji sytuacji na Ukrainie, ale inwestorzy chyba wierzą w pozytywny rozwój wypadków.

Po wyraźnym odpływie kapitału z rynków wschodzących w środę komentatorzy zaczęli straszyć drugą odsłoną korekty, która w grudniu mocno przeceniła m.in. złotego i akcje na warszawskiej giełdzie. Umocnienie dolara i wzrost cen, a tym samym spadek rentowności obligacji amerykańskich, to sygnał, który już nie raz był sygnałem do odwrotu. Wczoraj w pierwszej fazie sesji na GPW ten scenariusz zdawał się potwierdzać, zwłaszcza że kurs USD/PLN urósł do 3,06 zł, a euro powyżej 4,18 zł. Kupujący jednak nie skapitulowali, a chęć do zakupów widać było przede wszystkim w segmencie małych i średnich firm z GPW – mWIG40 i sWIG80 pierwsze wyszły nad kreskę, a i blue chipom niewiele brakowało do pozytywnego zakończenia sesji. Złoty zaczął szybko odrabiać straty już po godz. 17, więc na razie alarm został odwołany. Na jak długo? Andrzej Lis z Noble Funds TFI uważa, że tak czy inaczej bez korekty się nie obędzie, ale jej skala nie będzie taka jak poprzedniej.