Strach paraliżuje firmy mięsne

Wiktor Szczepaniak
31-10-2008, 00:00

Wiele nowoczesnych zakładów z problemami, jak Polmeat czy Byd-Meat, wykrwawi się na śmierć. Duże firmy nie chcą ich przejmować.

PrzemysŁ spoŻywczy Upadające zakłady nie mogą już liczyć na ratunek ze strony dużych firm

Wiele nowoczesnych zakładów z problemami, jak Polmeat czy Byd-Meat, wykrwawi się na śmierć. Duże firmy nie chcą ich przejmować.

Kryzys zagląda w oczy coraz większej liczbie firm, zwłaszcza tym, które w ostatnich latach dużo inwestowały. W branży mięsnej mówi się, że kolejka zakładów stojących nad przepaścią jest długa. Do tego te, które upadają, jak ostatnio Polmeat czy Byd-Meat, nie mają już szans na ratunek ze strony największych firm, które same zaciskają pasa. Akurat dzisiaj mają się rozstrzygnąć losy przetargu na zakup upadłych zakładów Byd-Meat. My już jednak wiemy, że nie wziął w nim udziału żaden z trzech mięsnych potentatów.

Inne cele

— Obecnie nie jesteśmy zainteresowani zakupem żadnego z upadłych zakładów. Nasza strategia przejęć zakłada kupowanie firm funkcjonujących, które będą stanowić uzupełnienie istniejącej grupy kapitałowej — informuje Maciej Duda, prezes PKM Duda.

Także Sokołów nie pozostawia złudzeń co do możliwości zakupu upadłych zakładów Byd-Meat czy Polmeat.

— Zdecydowaliśmy się nie brać udziału w przetargach na zakup tych zakładów. Byłoby to zbyt ryzykowne, bo straciły one już rynek i trzeba by dużo zainwestować w odbudowę sprzedaży — mówi Bogusław Miszczuk, prezes Sokołowa.

Dobrze wie, co mówi, bo Sokołów długo trudził się, aby wyprowadzić na prostą upadły zakład Pozmeatu, który kupił przed rokiem.

Jego firma, podobnie jak PKM Duda, jest teraz zainteresowana tylko przejęciami dobrze prosperujących firm.

Animex, największa firma mięsna w Polsce, idzie jeszcze dalej. Nie tylko nie zamierza przygarnąć żadnego upadłego zakładu z woj. kujawsko-pomorskiego, ale w ogóle powstrzyma się od jakichkolwiek zakupów.

— Animex nie jest zainteresowany żadnymi przejęciami — odpowiada krótko i stanowczo Andrzej Pawelczak, rzecznik grupy.

Widać więc jak na dłoni, że upadające firmy mięsne nie mogą już dziś liczyć na ratunek ze strony silnych podmiotów, jak działo się często w przeszłości.

Stracone szanse

Właściciele i zarządzający upadłych zakładów są rozgoryczeni.

— Udało się nam przetrwać i wybudować nowy zakład. Tymczasem syndyk wystawił go na sprzedaż, mimo że wartość majątku (48 mln zł) dwukrotnie przekracza wysokość zobowiązań (22 mln zł). Ja optowałem za upadłością z możliwością zawarcia układu. Sąd zdecydował jednak o upadłości likwidacyjnej — żali się Marek Sadkowski, prezes Byd-Meatu, którego zakład działał pod nazwą ZM Kujawy.

Tłumaczy, że problemów z płynnością firmy dałoby się uniknąć, gdyby nie przeciągająca się, nie z jej winy, sprzedaż zbędnych nieruchomości.

Nie ma złudzeń co do skutków biznesowych takiego obrotu sprawy.

— Luka na rynku, która powstała z powodu naszych kłopotów, podobnie zresztą jak w przypadku Polmeatu, została już zapełniona. Wszyscy wiedzą, że mamy w branży nadmiar mocy produkcyjnych. Kryzys przetrwają najsilniejsi — mówi Marek Sadkowski.

Widać więc, że to jeszcze nie koniec upadłości.

Bankructwa Byd-Meatu i Polmeatu są jednak szczególne. Obydwa zakłady są bowiem bardzo nowoczesne, dzięki wartym dziesiątki milionów złotych inwestycjom, i mają długie tradycje. Zlokalizowane są w regionie kujawsko-pomorskim, jednym z największych w kraju zagłębi hodowli trzody chlewnej. Ponadto są one kolejnymi zakładami z dawnego przedsiębiorstwa mięsnego OPPM Bydgoszcz, które upadły.

— Produkcja naszego zakładu sięgała 160 mln zł rocznie, a zdolności były dużo większe. Przygotowywaliśmy się do wejścia na giełdę. Niestety, nie zdążyliśmy — wzdycha jeden z największych akcjonariuszy Polmeatu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Strach paraliżuje firmy mięsne