Strach w europejskim przemyśle

opublikowano: 03-10-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Nastroje w firmach są depresyjne, mimo że produkcja nie znajduje się w depresji. Dlaczego?

Nastroje w firmach przemysłowych w Europie są bardzo złe. Zamówienia spadają, a bieżącą produkcję ratuje realizacja zaległych zamówień. Jednocześnie koszty rosną, a ceny końcowe nie nadążają, co wywiera presję na marże. Takie są wnioski z najnowszych publikacji indeksów PMI. Tylko czy te badania są miarodajne?

We wrześniu indeks PMI w Polsce wyniósł 43 pkt, wobec 40,6 pkt w sierpniu. To lekka poprawa, ale nastroje są wciąż depresyjne. W przeszłości taki poziom indeksu występował w warunkach głębokiego załamania produkcji. W innych krajach europejskich sytuacja jest tylko nieznacznie lepsza. PMI generalnie wszędzie w UE spada.

Badanie PMI oparte jest o ankiety prowadzone co miesiąc wśród menedżerów zamówień, którzy mają dobry wgląd w bieżące trendy rynkowe. Autorzy badania w ostatniej jego edycji przyjęli dość alarmujący ton: „Z wyjątkiem lockdownów spowodowanych pandemią, producenci ze strefy euro nie widzieli załamania popytu i produkcji na taką skalę od szczytu globalnego kryzysu finansowego na początku 2009 roku” – napisał Chris Williamson, główny ekonomista S&P Global, firmy która razem z firmą Markit realizuje badanie PMI. Opinia dotyczy strefy euro, ale można ją rozciągnąć na całą UE.

Największym problemem jest spadek zamówień. Wynika on z dwóch przyczyn. Po pierwsze, dochody konsumentów w Europie spadają z powodu bardzo wysokiej inflacji. Po drugie, wysokie stany zapasów sprawiają, że wiele firm redukuje zamówienia u dostawców i realizuje bieżącą sprzedaż poprzez redukcję stanów magazynowych.

Jednocześnie sama produkcja spada wolniej niż zamówienia, ponieważ firmy realizują jeszcze zaległe zlecenia. Ostatnie dwa lata przyniosły niespotykane zatory w łańcuchach dostaw, które dziś są powoli rozładowywane. Dlatego w danych statystycznych wciąż widzimy niezłe dynamiki produkcji. Na przykład, w Polsce w sierpniu produkcja przemysłowa wzrosła o ponad 10 proc. rok do roku.

Ważne pytanie zatem brzmi, czy firmy szybciej wyczerpią portfel opóźnionych zamówień, czy też szybciej doświadczą ożywienia popytu? W tym pierwszym scenariuszu dojdzie do recesji w przemyśle (możliwe, że głębokiej), w drugim uda się jej uniknąć. Niestety na horyzoncie nie specjalnie widać czynniki, które mogłby doprowadzić do szybkiego ożywienia popytu, dlatego scenariusz recesji przemysłowej wydaje się jak najbardziej prawdopodobny.

Ale jednocześnie warto zauważyć, że w ostatnich miesiącach wystąpiła duża dysproporcja między nastrojami w przetwórstwie, a faktyczną aktywnością. Widać to szczególnie w Polsce, ale nie tylko. Nastroje są bardzo słabe już od dłuższego czasu, a produkcja trzyma się nieźle. Jednym wyjaśnieniem tej dysproporcji może być realizacja opóźnionych zamówień, która podtrzymuje aktywność mimo spadku napływu nowego biznesu. Ale można podać też inne wyjaśnienie. Pandemia doprowadziła do ogromnych i szybkich zmian w strukturze gospodarki. Niektóre firmy przeżywały niespotykany wcześniej wzrost popytu, inne doświadczały głębokich spadków i konieczności restrukturyzacji. W takich warunkach ankiety, na których są oparte badania, mogły stracić reprezentatywność. Ich autorzy na pewno dbają o to, by badanie odzwierciedlało strukturę gospodarki, ale w czasach tak szybkich zmian może być to bardzo trudne. Więc na wyniki badań nastrojów należy dziś patrzeć z większą ostrożnością niż zwykle.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski

Polecane