Strata LOT większa niż przed rokiem

Krzysztof Grzegrzółka
opublikowano: 2001-09-04 00:00

Strata LOT większa niż przed rokiem

Po siedmiu miesiącach tego roku LOT poniósł stratę 285 mln zł. Wyniki wymuszają redukcję kosztów. Firma zwolni w najbliższym czasie około 800 pracowników spośród ponad 4-tys. załogi. Zmniejszy też liczbę połączeń i pozbędzie się pięciu samolotów.

PLL LOT znalazły się pod kreską. Na piątkowym spotkaniu zarządu z pracownikami, tych ostatnich poinformowano, że po siedmiu miesiącach tego roku przewoźnik poniósł stratę finansową, wynoszącą 285 mln zł. Dla porównania, po siedmiu miesiącach ubiegłego roku ujemny wynik finansowy był mniejszy i sięgał 66 mln zł. W tym roku zwiększyły się też operacyjne koszty działalności firmy przy porównywalnych z ubiegłym rokiem przychodach operacyjnych.

Trudny wybór

— Firma musi przetrwać ten bardzo niedobry okres i wyjść na prostą. Nasze koszty są za wysokie, działalność przewozowa przynosi ogromne straty. Albo skutecznie zmniejszymy koszty, albo stopniowo trzeba będzie ograniczać działalność — komentuje Jan Litwiński, prezes LOT.

Nic dziwnego, że zarząd firmy zapowiada cięcia kosztów, w tym zwolnienia pracowników. W najbliższych miesiącach z firmy będzie musiało odejść około 800 osób spośród liczącej ponad 4 tys. załogi. Firma przygotowała własny program restrukturyzacji spółki pod nazwą zero-base. Przewiduje on, że część pracowników będzie mogła się przekwalifikować na inne stanowiska, a ponad 200 osób przejdzie na emeryturę. Zwalniani otrzymają pomoc socjalną i będą mogli szukać pracy korzystając z pomocy wynajętej przez LOT agencji pośrednictwa. Zarząd nie wyklucza też ponownych przyjęć do pracy osób zwolnionych, kiedy poprawi się sytuacja w przedsiębiorstwie.

— W oparciu o program zero--base określone zostaną nadwyżki zatrudnienia. Nie chcemy administracyjne narzucać limitów zatrudnienia, zamierzamy zidentyfikować przerosty — deklaruje Jan Litwiński.

Nieoficjalnie wiadomo, że w nowym sezonie zimowym LOT ograniczy też część połączeń i pozbędzie się pięciu samolotów.

Popyt nie nadążył

W ubiegłym roku LOT przystąpił do aliansu Qualiflyer, którego liderem jest Swissair, inwestor strategiczny spółki. W Warszawie Qualiflyer postanowił utworzyć lotnicze centrum tranzytowe dla Europy Środkowej i Wschodniej. LOT uruchomił 200 nowych rejsów tygodniowo w ruchu międzynarodowym i krajowym. Natomiast z 850 do około 2300 tygodniowo wzrosła liczba połączeń tranzytowych. Na liniach atlantyckich nawet poza sezonem przewozowym utrzymano liczbę połączeń, typową dla okresów największego ruchu. Okazało się, że popyt nie nadążał za podażą. Przewoźnik poniósł z tego powodu straty, których nie jest w stanie odrobić. Na domiar złego rosną koszty eksploatacyjne firmy (drożeje paliwo) i utrzymuje się wysoki kurs złotego.

Swissair także zamierza wprowadzić program restrukturyzacji. Przewiduje on sprzedaż aktywów za ponad 3 mld CHF (7,1 mld zł) i cięcia kosztów o 215 mln CHF (509,5 mln zł) rocznie. Powód: w 2000 roku grupa Swissair miała 2,9 mld CHF (6,9 mld zł) straty, a długi sięgają 7,8 mld CHF (18,5 mld zł).

Swissair od dłuższego czasu jest zagrożony bankructwem. Widmo to zdołała natomiast oddalić od siebie Sabena, związana kapitałowo ze szwajcarskim przewoźnikiem. W ciągu dwóch lat, począwszy od października tego roku, Sabena ma otrzymać zastrzyk 430 mln EUR (1,5 mld zł). Około 60 proc. tej kwoty będzie pochodzić od Swissair, a reszta — od rządu Belgii, który ma pozostałe akcje nierentownego przewoźnika. Sabena przeznaczy te środki na reorganizację. Projekt przygotowany przez Christopha Muellera, dyrektora zarządzającego, przewiduje zwolnienie 12 proc. pracowników (1,5 tys. osób) i redukcję liczby połączeń. Mario Corti, który od marca jest prezesem grupy Swissair, zapowiedział, że jego firma będzie stopniowo pozbywać się akcji nierentownych przewoźników.