Po sądowym zwycięstwie nad Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów Agora poszukuje źródeł finansowania zakupu pozostałych 49 proc. udziałów Eurozetu, nadawcy Radia Zet czy Meloradia, który w 2022 r. przy 217 mln zł przychodów zarobił na czysto niemal 39 mln zł. Agora wrzuca jednocześnie hamulec w kinach Helios, które przed pandemią COVID-19 były jej siłą napędową.
Zgodnie z wcześniejszymi umowami otwarty zostanie obiekt w Koszalinie, a dwie sale w Gdyni zostaną zmodernizowane do standardu Dream. Na tym jednak kończą się plany rozwoju sieci Helios.
— Nie myślimy o nowych obiektach. Jeśli wznowimy działalność inwestycyjną, to będzie chodziło raczej o modernizację kin już istniejących — mówi Tomasz Jagiełło, członek zarządu Agory odpowiedzialny za biznes kinowy.

Celem firmy będzie przede wszystkim spłata zadłużenia powstałego w związku z utrzymaniem kin w okresie pandemii. To zaś okazuje się trudniejsze, niż Agora zakładała. Widać to po wynikach IV kw. 2022 r., a więc pierwszego roku po wybuchu pandemii COVID-19, w którym kina działały przez 12 miesięcy (przez pierwsze dwa z restrykcjami). W IV kw. 2022 r. przychody ze sprzedaży reklam przed seansami wzrosły o 8,6 proc. w stosunku do IV kw. 2021 r. Stanowią one jedną trzecią wpływów ze sprzedaży przekąsek, która spadła o 1 proc. O 9,2 proc. natomiast spadły wpływy z biletów. To zaś oznacza utratę większej kwoty, niż przyniosły wszystkie reklamy przed seansami.
Tomasz Jagiełło podkreśla, że frekwencja w polskich kinach cofnęła się o osiem lat — w 2022 r. sprzedano tyle biletów ile w 2014 r. Sieć kin Agory była wtedy nieporównywalna do obecnej, dlatego frekwencję lepiej porównywać do ostatniego roku przed pandemią. W 2019 r. kina Helios sprzedały 14 mln biletów, w 2022 r. tylko 10 mln.
— Jeżeli chodzi o frekwencję to IV kw. 2022 r. nie spełnił naszych oczekiwań. Tak samo zresztą jak trzeci. Niestety frekwencja była niższa niż rok wcześniej, choć już w skali roku wygląda to nieco lepiej — mówi Bartosz Hojka, prezes Agory.
Platformy walczą, kina obrywają
Agora liczy, że większa liczba hollywoodzkich premier zaplanowanych na 2023 r. wpłynie pozytywnie na liczbę widzów. Wynika to z tego, że w 2022 r. średnia frekwencja na 10 najlepszych hollywoodzkich filmach była wyższa niż średnia frekwencja na analogicznej topowej dziesiątce w latach 2017-19. To świadczy o tym, że widzowie nawet chętniej niż przed pandemią oglądają wielkie amerykańskie produkcje, a w 2023 r. okazji ku temu będzie więcej.
— Zakładamy dalszy wzrost frekwencji kinowej. Dynamika rynku kinowego będzie jednak niższa, niż zakładaliśmy jeszcze w połowie 2022 r. Odbudowa tego rynku potrwa kilka lat — przyznaje Bartosz Hojka.
— Musimy przyjąć do wiadomości, że odbudowa pocovidowa nie nastąpi tak szybko, jak zakładaliśmy. Przyczyn jest pewnie wiele, ale jedną z podstawowych jest ostra konkurencja platform o pozycję na rynku streamingu. Spowodowało to przesunięcie takich hollywoodzkich środków produkcji jak aktorzy, reżyserzy, plany filmowe, studia montażowe, twórcy efektów specjalnych do produkcji seriali i filmów kierowanych na platformy streamingowe. W efekcie mniej filmów trafia do kin. Optymistyczne jest to, że do kin wchodzą wszystkie największe produkcje, osiągając oglądalność identyczną, a nawet lepszą niż przed pandemią. Jeśli film jest tzw. blockbusterem skierowanym do światowej promocji, nie widzimy żadnych strat na frekwencji. 30 proc. biletów, które utraciliśmy, to repertuar średniej jakości oraz bardzo duża strata na produkcji krajowej — tłumaczy Tomasz Jagiełło.
Widzowie nie chcą polskiej chały
Podkreśla, że odwrotnie niż w Hollywood polska produkcja kinowa wzrosła — w 2022 r. na duży ekran weszły 74 krajowe filmy.
— W dużej części były to filmy z niewielkimi budżetami, bez specjalnych ambicji, jeśli chodzi o tematykę i scenariusz. W efekcie odnotowaliśmy ponad 70-procentowy spadek popularności polskich filmów — mówi Tomasz Jagiełło.
Nie jest to jedyny problem Heliosa. Na niższą od oczekiwanej frekwencję nakłada się wzrost kosztów, choćby czynszów. Tomasz Jagiełło przyznaje, że kurs euro, w którym wylicza się czynsze, wzrósł do poziomu nie branego pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o otwieraniu kin w poszczególnych centrach handlowych. Jeżeli zaś waloryzacja w euro sięga 10 proc., a w złotych 15-16 proc., to jest już poziom, który może zakłócić opłacalność biznesu w konkretnej lokalizacji. W kinach, których ekonomika biznesu nie była za wysoka, jest już po prostu zła. W przypadku braku elastyczności właścicieli galerii handlowych może się więc okazać, że Helios, który sieć dotychczas rozbudowywał, zacznie obiekty zamykać.
— Nie mówię, że od jutra. W średniej perspektywie może jednak dojść do takich decyzji — podsumowuje Tomasz Jagiełło.
Bez uwzględnienia leasingu dług netto Agory wyniósł na koniec 2022 r. 102 mln zł, a bez opcji put na udziały w Heliosie około 65 mln zł, a więc nie są to bardzo duże wartości. Przejęcie 49 proc. udziałów w Eurozecie natomiast przy obecnym koszcie finansowania skutkowałoby istotnym wzrostem kosztów odsetkowych. Dlatego zarząd podjął bardzo dobrą decyzję, żeby dokupić na początek tylko 11 proc. udziałów, przejąć kontrolę i zacząć pracować nad synergiami, jednocześnie pozostawiając sobie opcję dokupienia pozostałych udziałów zależnie od sytuacji rynnowej. Biorąc pod uwagę wyniki Eurozetu, który miał 39 mln zł zysku netto w 2022 r., wyniki grupy radiowej Agory oraz ewentualne synergie, segment radiowy stanie się głównym kontrybutorem do wyniku operacyjnego.
Jeśli chodzi o kina, to przychodowo najbliższy rok zapowiada się lepiej niż 2022, ale problemem pozostają wysokie koszty pracy i najmu sal. Dziś trudno ocenić, czy uda się szybko powrócić do frekwencji z 2019 r., natomiast powrót do wyników z lat 2018-19, kiedy Helios generował po około 30 mln zł zysku netto rocznie, nie wydaje się prawdopodobny w najbliższym czasie.
Kluczowe z punktu widzenia wyników grupy będzie utrzymanie wzrostu na rynku reklamy, w tym powrót do większej dynamiki w 2024 r., a więc czynnik niezależny od spółki. W takim scenariuszu do wyniku coraz silniej będzie kontrybuować radio, mocna powinna być też reklama zewnętrzna oraz internet. Jeśli nie nastąpi duże spowolnienie w reklamie, to Agora jest na dobrej drodze, żeby ponownie generować powtarzalne zyski od 2024 r.
