Jeśli inwestować w strefie ekonomicznej, to teraz. Ich władze walczą o każdy projekt i idą firmom na rękę. Mali i średni, do boju!
Polskie firmy są niemal najważniejszym inwestorem w specjalnych strefach ekonomicznych (SSE). Niemal, bo pod względem zainwestowanego kapitału tylko o włos wyprzedziły je przedsiębiorstwa z Niemiec (10,01 mld do 10,0 mld zł). A jednak polskie firmy nie są uważane za głównych graczy. To dlatego, że głośno jest o kilku dużych inwestycjach zagranicznych. Zapomina się o ogromnej rzeszy drobnych. Ale sytuacja się zmienia.
Polska nawałnica
Dziś, gdy zagraniczne firmy sparaliżował kryzys, na placu boju zostają małe i średnie przedsiębiorstwa krajowe. Zawsze inwestowały w strefach z Polski wschodniej, teraz z otwartymi ramionami witane są wszędzie.
— Rzeczywiście, mamy więcej polskich projektów. Kiedyś katowicka strefa była uważana za dużą spółkę dla dużych firm zagranicznych. Teraz pojawiło się sporo drobniejszych projektów — przyznaje Piotr Wojaczek, szef Katowickiej SSE.
— Na 10 zezwoleń, które mam nadzieję wydać w pierwszym półroczu, pięć trafi do polskich firm. Dotąd zawsze więcej mieliśmy zagranicznych — dodaje Marek Cieślak, szef strefy łódzkiej.
— Polskie firmy stanowią 30 proc. naszych klientów — twierdzi Krzysztof Dołganow, prezes Kostrzyńsko-Słubickiej SSE.
Zeszli do gmin
Kryzys może stać się sprzymierzeńcem mniejszych lokalnych firm, które dawniej — zdarzało się — były zaniedbywane przez SSE.
— Duże strefy, jak katowicka czy łódzka, były zainteresowane raczej dużymi projektami, po kilkaset milionów złotych. Jednak gdy wprowadzaliśmy do katowickiej strefy pod koniec ubiegłego roku małą innowacyjną inwestycję, nastawienie pracowników KSSE było bardzo pozytywne. Strefy bardzo starają się dziś o projekty. Biorąc pod uwagę, że kapitału zagranicznego nie ma, skupienie się na lokalnych firmach jest całkiem rozsądną strategią — uważa Tomasz Konik, dyrektor biura Deloitte w Katowicach i Krakowie.
I strefy to robią.
— Od początku tego roku prowadzimy dużą akcję promocyjną w regionach, izbach gospodarczych oraz wszystkich instytucjach zrzeszających przedsiębiorców. Polskie firmy, niezależnie od wielkości, mają niewielką wiedzę o strefach ekonomicznych. Wydaje im się, że strefy to rozwiązanie dla inwestorów zewnętrznych — mówi Marek Cieślak
— Bardzo aktywnie szukamy partnerów na polskim rynku — przyznaje Krzysztof Dołganow.