Przedsiębiorca, którego interesuje praktyczna, ale gruntowna wiedza o Unii Europejskiej, wykraczająca poza kursy weekendowe, ma problem. Tego typu studia podyplomowe nie są zwykle kierowane do ludzi biznesu.
— Oferta studiów podyplomowych dotyczących Unii Europejskiej jest w Polsce bardzo szeroka. Jedyne, czego może nam brakować, to wiedza praktyczna na temat pewnych szczególnych obszarów funkcjonowania Unii — mówi Marian Stasiak, p.o. dyrektora Departamentu Kształcenia Europejskiego w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej.
Innego zdania są jednak organizatorzy i prowadzący podyplomowe studia dotyczące rozszerzenia UE.
— Do tej pory problematyka ta nie cieszyła się dużym zainteresowaniem. Poziom wiedzy na temat sytuacji po integracji jest wśród menedżerów dość niski. Na szczęście zaczyna się to zmieniać — mówi prof. Ewa Konarzewska-Gubała, kierownik studiów podyplomowych na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.
Większość studiów podyplomowych skierowana jest do pracowników administracji państwowej i samorządowej, nauczycieli oraz absolwentów uczelni wyższych. W ich programach znajdują się liczne przedmioty zbędne z punktu widzenia przedsiębiorcy.
Studia podyplomowe skierowane do ludzi biznesu obejmują teorię i praktykę jednolitego rynku, elementy zarządzania, marketingu, finansów oraz prawo europejskie. Większość uczelni umieszcza też w programie elementy mikro- i makroekonomii, negocjacji, zarządzania i marketingu międzynarodowego czy też zasad zawierania kontraktów. Organizatorzy kursów co do jednego są zgodni.
— Polscy przedsiębiorcy poradzą sobie na nowym rynku bez kursów, ale uczenie się na błędach może być zbyt kosztowne i długotrwałe — podkreśla Piotr Szymański, współorganizujący podyplomowe studia na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.



