Wyposażają „papieski pociąg” i wojskowe wozy opancerzone. Ich atutem jest wszechstronność i doświadczenie.
Zakład Przetwórstwa Tworzyw Sztucznych (ZPTSz) powstał w 1994 r. po wyłączeniu wydziału z Polskich Zakładów Lotniczych w Mielcu. Wcześniej powołano tam specjalną strefę ekonomiczną, dzięki czemu fabryka korzysta z ulg podatkowych. Do dzisiaj 30 proc. wyrobów wykonuje dla potrzeb lotnictwa. Jednak jej oferta jest znacznie obszerniejsza i obejmuje także przemysł kolejowy, motoryzacyjny, a nawet zbrojeniowy.
— Od początku wiedzieliśmy, że z samego lotnictwa wyżyć się nie da. Dlatego intensywnie szukaliśmy zbytu w innych branżach. Nie było to łatwe, ale z czasem się udało — mówi Robert Chodorowski, dyrektor ds. handlu i marketingu ZPTSz.
Pociąg specjalny
W ostatnich latach to właśnie kolej stała się dla zakładu głównym odbiorcą.
— Wykonujemy zewnętrzne i wewnętrzne elementy kompozytowe poszyć pociągów. Dostarczamy plastikowe części większości firm zajmujących się przemysłem kolejowym w Polsce. Było to możliwe dzięki temu, że kilka lat wcześniej w kolejnictwie zmieniła się technologia i tworzywa znajdowały w nim coraz częściej zastosowanie. To zaś przyczyniło się do znacznego wzrostu naszej sprzedaży — wyjaśnia Robert Chodorowski.
Fabryka produkuje właściwie wszystkie elementy z tworzyw sztucznych do pociągów i tramwajów, spełniające wysokie wymagania: pulpity, łazienki, ściany czołowe oraz zabudowę modułową wnętrz.
Obecnie zakład pełną parą pracuje nad zamówieniem specjalnym — „pociągiem papieskim”. Będzie używany do przewozu pielgrzymów na trasie Kraków-Łagiewniki — Wadowice.
— Wykonujemy do niego poszycie zewnętrzne i całe wnętrze. To najnowocześniejszy zespół trakcyjny, jaki pojedzie po polskich torach — między innymi z klimatyzacją i monitoringiem. Musimy się uwijać, bo ten pociąg ma poświęcić, podczas majowej pielgrzymki do Polski, papież Benedykt XVI — wyjaśnia dyrektor Chodorowski.
Oferta dla wojska
Trzecią gałęzią produkcji, po lotnictwie i kolejnictwie, jest produkcja wyrobów specjalnych. Mielczanie wytwarzają kuloodporne hełmy dla policji i innych służb mundurowych, agencji ochroniarskich oraz skoczków spadochronowych.
— Od niedawna produkujemy elementy osłon balistycznych do wozów opancerzonych. Między innymi do rosomaka używanego przez polskie wojsko. Jesteśmy na dobrej drodze do podpisania kolejnych kontraktów — nie kryje zadowolenia Robert Chodorowski.
ZPTSz jest dziś także głównym dostawcą wyrobów plastikowych dla przemysłu lotniczego. Próbuje podbijać również rynki zagraniczne, przede wszystkim Unii Europejskiej.
— To nasz podstawowy cel. Wykonujemy elementy dla samolotu Hawker. Jeszcze w tym roku liczymy na kontrakt z firmą Bombardier w dziedzinie kolejnictwa — mówi dyrektor Chodorowski.
Około 20 proc. produkcji zakładu idzie na eksport, głównie do Stanów Zjednoczonych i krajów Unii Europejskiej.
Atut: wszechstronność
W spadku po zakładach lotniczych firma dostała dwie ogromne hale produkcyjne, ale jeszcze nie w pełni je zagospodarowała.
— Na razie wykorzystujemy 80 proc. mocy przerobowej. W planach mamy dużo inwestycji. Podniosą one wydajność i jakość produkcji — dodaje Robert Chodorowski.
Jakie są atuty firmy w staraniach o nowych odbiorców?
— Przede wszystkim zrozumienie klienta i kompleksowa realizacja wymagań zgodnie z jego oczekiwaniami. W tym celu stworzyliśmy chociażby tak zwane czyste pomieszczenie, w którym przez cały czas utrzymujemy normowane wartości temperatury, wilgotności i zapylenia. Nieustannie szukamy nowych rynków zbytu w różnych branżach. Naszym atutem jest wszechstronność i doświadczenie — wylicza dyrektor Chodorowski.



