Na pierwszą dziesiątkę w sprzedaży aut Japończycy na razie nie mają szans. Na pozycję lidera rynku motocyklowego — tak.
Na tle japońskich rywali — Toyoty czy Hondy — osiągnięcia Suzuki jako importera aut osobowych nie wyglądają imponująco. Ubiegły rok firma zakończyła w Polsce dopiero na 16. pozycji w rankingu sporządzonym przez Samar. Samochody Suzuki wybrało 2743 klientów. Ten rok przesunął firmę na 15. pozycję. Czy to jednak wystarczy, by myśleć o wejściu do pierwszej dziesiątki.
— Oczywiście, że chcemy piąć się wyżej. Sądzę jednak, że w okresie 3 do 5 lat nie jest to możliwe. W tym roku planujemy sprzedaż do czterech tysięcy aut. Postawimy na wzrost świadomości marki Suzuki jako producenta samochodów osobowych. Musimy przełamać opinię, że Suzuki to wyłącznie dobre motocykle — uważa Harumichi Uto, prezes Suzuki Motor Poland.
Osobowa terenówka
Jaki ma pomysł na zwiększenie sprzedaży w Polsce? Podobnie jak inni — stałe rozszerzanie oferty. Od 2005 r. w sprzedaży jest nowy Swift. To filar Suzuki, musi jednak ostro walczyć z konkurentami w klasie B — Toyotą Yaris, Oplem Corsą, Fiatem Punto czy Skodą Fabią.
— Od niedawna mamy także w ofercie nową terenową Grand Vitarę. W październiku na polski rynek wchodzi zupełnie nowy model SX 4, będący nowatorskim połączeniem samochodu terenowego i osobowego — informuje prezes.
Głównym konkurentem tego samochodu będzie niemal bliźniaczy Fiat Sedici. Notabene, oba modele produkowane są w tej samej fabryce w Estergom na Węgrzech.
Rewolucja w sieci
Sposobem na poprawienie pozycji rynkowej, zdaniem prezesa Uto, ma być też stałe reformowanie sieci dilerskiej.
— Kiedy w 2003 r. pojawiłem się w Polsce, poziom naszej sieci był wysoce niezadowalający. Podjąłem wtedy decyzję o wymianie jej części. Sieć skurczyła się z 35 do 28 salonów. Warto podkreślić, że wśród nich pozostało tylko 8 dilerów z pierwotnej sieci. Do końca tego roku zamierzamy ponownie odbudować sieć 35 placówek — mówi prezes Suzuki Motor Poland.
Co dała rewolucja w sieci dilerskiej?
— Obecnie jest ona dwa razy bardziej zyskowna niż ta, którą zastałem trzy lata temu — dodaje szef Suzuki.
Niebezpieczna studzienka
Całkiem odmiennie przedstawia się pozycja Suzuki w Polsce jako dilera motocykli. Ubiegły rok firma zakończyła na drugiej pozycji, tuż za Yamahą, a przed Hondą. Na rynku szacowanym na 2,5-3 tysiące nowych motocykli rocznie Suzuki sprzedało około 800 pojazdów.
— Po pierwszym kwartale tego roku wyprzedziliśmy Yamahę, ale nasz rywal z pewnością łatwo się nie podda — przyznaje Harumichi Uto.
Dalszy rozwój sprzedaży w Polsce nie będzie jednak łatwy — z powodu surowych zim, ale nie tylko.
— Póki motocykliście w Polsce grozi to, że wywróci się na wystającej z asfaltu studzience kanalizacyjnej, rynek nie będzie się znacząco rozwijał — podkreśla szef polskiego Suzuki.