Świat leci na zakupy

Dorota Wojnar
20-12-2007, 00:00

Do 2026 r. świat kupi 28,6 tys. nowych samolotów wartych 2,8 biliona USD. Największy ruch lotniczy przewiduje się w rejonie Azji i Pacyfiku.

O 28 tysiącach nowych maszyn mówią prognozy sprzedaży samolotów

Do 2026 r. świat kupi 28,6 tys. nowych samolotów wartych 2,8 biliona USD. Największy ruch lotniczy przewiduje się w rejonie Azji i Pacyfiku.

Według Boeinga, amerykańskiego producenta samolotów, w ciągu najbliższych 20 lat świat będzie potrzebował 28,6 tys. nowych maszyn. Razem z samolotami będącymi już w użytku światowa flota osiągnie liczbę ponad 36 tys. maszyn.

Pomoże deregulacja

Boeing przedstawił prognozę rozwoju rynku lotniczego do 2026 r. Liczby są imponujące, zwłaszcza dla producentów samolotów, którzy nie będą narzekać na brak zamówień. Według raportu producenta, najwięcej maszyn potrzebować będzie Ameryka Północna, region Azji i Pacyfiku oraz Europa. W ciągu 20 lat linie lotnicze z naszego kontynentu kupią ponad 6,7 tys. samolotów o wartości 660 mld USD.

Rynkowi pomoże przede wszystkim dobry stan gospodarki światowej, której średni roczny wzrost do 2026 r. oceniany jest na 3,1 proc.

Znaczący wpływ na rozwój lotnictwa będzie miała także postępująca liberalizacja. W marcu 2008 r. w życie wejdzie umowa o otwarciu nieba pomiędzy USA i Unią Europejską. Pozwala ona europejskim przewoźnikom na bezpośrednie loty do USA z kraju innego, niż pochodzą. Swoje rynki zaczynają także otwierać Indie, kraje afrykańskie i azjatyckie. Między innymi z tych powodów wzrost pasażerskiego ruchu lotniczego do 2026 r. oceniany jest na 5 proc., a towarowego — na ponad 6 proc. Czynnikiem, który najbardziej negatywnie wpływa na światowe lotnictwo, jest coraz droższe paliwo. W 2003 r. koszty paliwa stanowiły 15 proc. kosztów linii lotniczych, w 2006 r. — już 25 proc.

Wzrost towarowego transportu lotniczego w ciągu dwóch kolejnych dekad szacowany jest na 6,1 proc. rocznie (w Europie 5,2 proc.). W ubiegłym roku blisko jedna trzecia z 75 mld USD przychodów cargo pochodziła z działalności przewoźników przesyłek ekspresowych, którzy specjalizują się w dostawach just-in-time. Znamienna jest specyfika transportu lotniczego. Jeśli wziąć pod uwagę wagę przesyłek, to okazuje się, że podniebnymi drogami międzynarodowymi transportowany jest 1 proc. towarów. Stanowią one jednak 42 proc. wartości wszystkich towarów przewożonych przez samoloty. Obecnie światowa flota samolotów cargo liczy blisko 2 tys. maszyn. Za 20 lat ma się podwoić.

Tanio do Ameryki

Europejska flota samolotów za 20 lat będzie liczyć ponad 7,6 tys. maszyn (obecnie jest ich 4,2 tys.). Jednym z najważniejszych ośrodków stanie się lotnisko Heathrow w Londynie, które do 2015 r. zamierza ukończyć rozbudowę portu.

Europejskie lotnictwo będzie się rozwijać równolegle w dwóch kierunkach: jedne linie będą inwestować w innowacyjne rozwiązania podnoszące komfort podróży na dalekich dystansach, inne postawią na loty niskokosztowe. Niektórzy pokuszą się o pożenienie tych dwóch koncepcji. Michael O’Leary, szef niskokosztowego przewoźnika Ryanair, już zapowiedział, że jego linie będą wykonywać loty do USA. Rozwój lotnictwa w Europie może być jednak hamowany przez zbyt wysokie podatki i limity emisji spalin.

Po raz pierwszy w swoim raporcie Boeing uwzględnił kraje byłego ZSRR i Rosji. Według obliczeń producenta, do 2026 r. przewoźnicy z tych państw kupią ponad tysiąc nowych samolotów wartych 70 mld USD. W ostatnich latach w tym rejonie rynek linii lotniczych przechodzi zmiany. Niegdyś główną rolę odgrywał Aerofłot, teraz operuje tam 230 przewoźników, w tym 120 w samej Rosji. Boeing prognozuje jednak, że do 2015 r. pozostanie ich tylko piętnastu. Konsolidacja trwa również na Ukrainie, gdzie z połączenia AeroSvit i Donbassareo powstała Ukrainian Aviation Group.

Chiny poza zasięgiem

Według amerykańskiego producenta, w najbliższych latach przewoźnicy jeszcze mocniej będą inwestować w podwyższanie standardu usług. Już teraz Lufthansa, Swiss, KLM i Air France na niektórych trasach do USA, Chin czy Japonii wożą pasażerów jedynie w klasie biznes. Podobne plany mają także British Airways i Virgin Atlantic.

Najbliższe dwie dekady będą przebiegać pod znakiem Azji i Pacyfiku. Za 20 lat blisko 40 proc. ruchu lotniczego będzie się odbywać z i do krajów tego regionu. Prawie jedna trzecia samolotów, które wyjadą w tym czasie z fabryk trafi właśnie tam, a 12 proc. tylko do Chin (wartość tych dostaw oceniana jest na 350 mld USD). Kraj stał się światowym centrum producenckim, w szczególności branży telekomunikacyjnej, komputerowej i odzieżowej. Część tych wyrobów z pewnością zostanie wyeksportowana drogą lotniczą.

Dodatkowo w przyszłym roku w Pekinie odbędą się igrzyska olimpijskie. Jak przewiduje Boeing, z tych względów do 2026 r. chiński rynek wewnętrzny wzrośnie pięciokrotnie i będzie większy niż dzisiejszy rynek amerykański.

Dorota Wojnar

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Wojnar

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Świat leci na zakupy