PZL Świdnik rozpoczął rozmowy o kontraktach offsetowych z zespołem F-16. Lotnicza spółka negocjuje umowy, które za dwa lata mają dać 200 nowych miejsc pracy i większe o 50 mln zł przychody.
28 lutego polski rząd ma podpisać umowę zakupu od Lockheeda Martina 48 samolotów F-16. Od tego dnia zespół offsetowy ma dwa miesiące na wynegocjowanie umów kompensacyjnych. Rodzime przedsiębiorstwa już rozpoczęły rozmowy o inwestycjach. Wśród nich jest PZL Świdnik.
Jan Mazur, rzecznik spółki, informuje, że przedstawiciele spółki negocjują z Textronem i innymi firmami z amerykańskiej grupy umowy dotyczące zamówień na elementy samolotów cywilnych, m.in. na kadłuby dla samolotów Bell 412. Firma na razie nie chce ujawnić, jaka może być wartość kontraktu.
— W offsecie Lockheed Martin zaoferował nam także przekazanie maszyn wartych 20 mln USD (blisko 80 mln zł) — mówi Jan Mazur.
Firmie te urządzenia są niezbędne, by sprostać offsetowym zamówieniom. Sam Świdnik zresztą też planuje inwestycje modernizacyjne. Może wydać w tym roku około 30 mln zł. Blisko 10 mln zł mają stanowić własne środki, a 20 mln zł — ewentualna dotacja (na przykład z wpływów do budżetu, pochodzących z prywatyzacji firm zbrojeniowych).
PZL Świdnik ma już także gotową prognozę dotyczącą profitów, jakie spółce może przynieść współpraca offsetowa z zespołem F-16. Jan Mazur podkreśla jednak, że na pierwsze konfitury można liczyć za dwa lata.
— Obecnie współpraca kooperacyjna daje nam około 40 proc. przychodów i sięga mniej więcej 50 mln zł rocznie. Spodziewamy się, że w 2005 r. przychody z tego typu partnerstwa mogą sięgnąć 100 mln zł rocznie — szacuje Jan Mazur.
Świdnik ma także ambitne plany dotyczące wzrostu zatrudnienia. Pracuje w nim 2,4 tys. osób, a dzięki offsetowi ma powstać co najmniej 200 nowych miejsc pracy.
Inaczej natomiast sprawa wygląda w WZL-2 Bydgoszcz. Tu dostawca samolotu proponuje firmie jedynie remont samolotów. Jeśli propozycje nie zostaną rozszerzone, to z obecnych 860 osób zatrudnienie spadnie do 710.