Świece rozpalające wyobraźnię

25-03-2018, 22:00

Polski start-up tworzy nietypowe produkty z wosku. Świece zamówiły u nich m.in. światowe gwiazdy — Slayer, Motörhead i Behemoth

Czy świece mogą być innowacyjnym pomysłem na biznes? Okazuje się, że tak. Udowadnia to toruńska marka Candellana, która dzięki parafinie, druku 3D i technologii szybkiego prototypowania tworzy niesztampowe dekoracje wnętrz.

CUDA Z WOSKU:
Zobacz więcej

CUDA Z WOSKU:

Szukaliśmy nośnika, który będzie innowacyjny i zaoferuje nam duże możliwości, jeśli chodzi o design i względy estetyczne. Po burzy mózgów wybór padł na świeczki — opowiadają Marek Kaliński i Monika Mitoraj, założyciele Candellany. Na zdjęciu z Pawłem Kijewskim, udziałowcem firmy, który odpowiada też za jej projekty. FOT. WOJCIECH SZABELSKI

— Na początku YouArtMe, czyli właściciel marki Candellana, był e-usługą, a jego celem było poszukiwanie nowych nośników dla designu i sztuki. Ale pewnego dnia jeden z klientów biznesowych — Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie — zamówił u nas kolekcję gadżetów artystycznych z okazji wystawy zimowej. Zrobiliśmy burzę mózgów i wyłonił się pomysł świeczek. Stwierdziliśmy, że w realizacji tego projektu najlepiej pomoże technologia druku 3D — opowiada Marek Kaliński, współzałożyciel firmy Candellana.

Pierwszym projektem start-upu była karoca. Jak wspominają twórcy marki — świeczki wyszły… fatalnie. A oni uzmysłowili sobie, że do ich produkcji konieczna będzie specjalistyczna wiedza.

— Okazało się, że nikt na świecie nie wykonuje podobnych zamówień, więc nie mieliśmy żadnego źródła do pozyskania niezbędnego know-how. Po półtora roku prac badawczo- -rozwojowych i działań metodą prób i błędów powstała pierwsza ładna świeczka — z odlewu, barwiona w masie — wspomina Marek Kaliński.

Do dziś duża część produkcji jest realizowana metodą manualną. Jednak te elementy, które można wykonywać mechanicznie, zostały zautomatyzowane.

— Ale trzeba podkreślić, że część produkcji naszych świeczek zawsze będzie odbywać się ręcznie, bo jest to produkt premium. Nie zależy nam na wyrobach, które może produkować wyłącznie maszyna, bo takie świeczki są już w ofercie światowych potentatów, więc trudno byłoby nam dzięki temu się wyróżnić — wyjaśnia Marek Kaliński.

Zagospodarowali niszę

Pierwsze świeczki powstawały w dość nietypowym miejscu — na czwartym piętrze toruńskiej kamienicy. — Początkowo postawiliśmy na sprzedaż regionalną. Jednak bardzo szybko okazało się, że nasze świeczki nie przyjmą się na rynku lokalnym. W Polsce produkty premium nadal kojarzą się bowiem z dużymi, międzynarodowymi markami, a tzw. hand-made — z Cepelią.

Design wysokiej jakości w naszym kraju dopiero zaczyna się pojawiać, najczęściej jako niszowe wyroby — twierdzi Marek Kaliński. Kluczowym momentem w historii firmy okazał się 3 marca ubiegłego roku, kiedy w programie Kuby Wojewódzkiego, bez wiedzy twórców (ale nie mają o to pretensji), pojawił się ich wyrób — różowa czaszka. Gośćmi prowadzącego byli wówczas Adam „Nergal” Darski i John Porter.

— Zainspirowało nas to, aby odezwać się do zespołu Behemoth, którego wokalistą jest Nergal. Zaproponowaliśmy im stworzenie spersonalizowanej świeczki. Zgodzili się, a my zrobiliśmy dla nich cztery wzory — mówi Marek Kaliński.

To był początek. Kolejnym celem było dotarcie do innych znanych na świecie zespołów i zainteresowanie ich produktem.

— Za merchandising popularnych zespołów muzycznych na Zachodzie odpowiadają wielkie agencje. My wybraliśmy tę najbardziej prestiżową — Global Merchandising Services. Napisałem do niej e-mail, dołączając zdjęcia świeczek dla Behemotha. Odezwali się i zaproponowali stworzenie projektu dla zespołu Motörhead. Gdy wysłaliśmy im wizualizację, nie wierzyli, że uda nam się ją zrealizować. Dziś z agencją współpracujemy już regularnie. Tworzymy świeczki m.in. dla Slayera czy A Perfect Circle — wymienia Marek Kaliński.

Produkt prezentowy

Choć świeczki marki Candellana można znaleźć w polskich e-sklepach, produkt nie jest skierowany do klienta indywidualnego.

— Najchętniej współpracujemy z pośrednikami, którzy zaopatrują punkty sprzedaży. Obecnie dostarczamy świeczki do szesnastu krajów, a w sześciu mamy dystrybucję wyłączną. Nasz plan na ten rok to dotarcie do kolejnych krajów, w których produkty premium cieszą się popularnością — mówi Marek Kaliński.

W Polsce świeczki personalizowane od Candellany najczęściej zamawiają firmy — jako produkt prezentowy dla swoich klientów — ale także takie instytucje, jak Muzeum Powstania Warszawskiego czy Urząd m.st Warszawy. Jeśli chodzi o prognozowany popyt — największy wzrost zapotrzebowania według twórców nastąpi w kategorii kształtnych świeczek zapachowych z wymiennymi wkładami.

— Nawet gdy środek się wypali, świecznik jest bardzo estetyczny. Widzimy, że niektórzy klienci wykorzystują je jako doniczki bądź piórniki. Warto dodać, że mamy dużego partnera technologicznego, który zaopatruje nas w aromaty i pomaga zbudować paletę zapachową dla naszych produktów. Obecnie w tym właśnie kierunku się rozwijamy i prowadzimy prace badawcze — podsumowuje Marek Kaliński.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Kostro

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Świece rozpalające wyobraźnię