Awans do piłkarskiej ekstraklasy to większe pieniądze z transmisji telewizyjnych i umów sponsorskich, a także większe zainteresowanie mediów i — zazwyczaj — więcej kibiców na trybunach. Awans do giełdowej elity, czyli indeksu blue chipów (niezależnie, czy jest ich 20 czy 30), też zwykle przyciąga kapitał, a także zainteresowanie mediów i analityków.

Nie jest to jednak regułą, bo po okresowych zmianach składu WIG20 nowicjusze osiągali symboliczny wpływ na wartość wskaźnika. Tak będzie także po rewolucji, jaką od 23 września będzie wprowadzenie indeksu WIG30. Poza LPP żadna z dziewięciu pozostałych nowych spółek nie będzie miałaudziału większego niż 2-procentowy.
Jeśli jednak spółki utrzymają dynamikę wzrostu notowań taką, jak w ostatnich miesiącach, udział ten może szybko się powiększyć, z korzyścią dla pogrążonego w marazmie indeksu. Żadna ze spółek z WIG20 nie urosła przez ostatni rok o więcej niż 60 proc., tymczasem w dziesiątce nowicjuszy barierę tę przekroczyły Azoty Tarnów, TVN, CCC i LPP. Z tej czwórki na kontynuację rajdu największe szanse, zdaniem analityków, ma handlowy duet. Ale to niejedyni faworyci ekspertów.
Wycena w dół, kurs w górę
Sprawdziliśmy rekomendacje biur maklerskich dla dziesiątki, która poszerzy WIG20. Największy odsetek pozytywnych zaleceń ma Netia — z 12 rekomendacji aż 10 brzmi „kupuj”, a tylko jedna „redukuj”.
Systematycznie spadają jednak ceny docelowe, choć z drugiej strony — kurs ostatnio wreszcie zaczął rosnąć i nie przeszkodziło w tym obniżenie przez spółkę prognozy świadczonych usług, bo z nawiązką zrekompensować to mają oszczędności i w konsekwencji wynik EBITDA będzie wyższy, niż wcześniej zakładano. Niektórzy analitycy liczą na sutą dywidendę w przyszłym roku i jeśli ten scenariusz będzie nabierał realnych kształtów, spółka rzeczywiście może się okazać zyskowną inwestycją.
Pierwsza rysa
Analitycy stawiają też na Alior, choć na nieskażonym do tej pory wizerunku ubiegłorocznego debiutanta pojawiły się pierwsze rysy. W sektorowym łańcuszku instytucja, kierowana przez Wojciecha Sobieraja, okazała się w trwającym sezonie wyników najsłabszym ogniwem. Wyniki nie sprostały oczekiwaniom, kurs się osunął, a analitycy Biura Maklerskiego BESI wyłamali się z chóru pochwalnego i jako jedyni zdecydowanie odradzają inwestycję w akcje banku.
Ich zdaniem, główny akcjonariusz Aliora — Carlo Tassara (kontroluje pakiet 34 proc.), ma małe szanse na znalezienie inwestora strategicznegoprzy obecnej wycenie, wyższej o połowę od tej, przy której w zeszłym roku sprzedawano akcje w pierwszej ofercie publicznej. Kamil Stolarski z BM BESI sugeruje nawet, że Włosi mogą sprzedać akcje przez giełdę. Inni analitycy takich obaw nie mają i zgodnie zalecają kupno. JP Morgan wyznaczył cenę docelową na 121 zł, a Barclays w wydanej wczoraj rekomendacji — na 113 zł. Kurs na GPW to niespełna 90 zł.
Wyjątki potwierdzają regułę
Od dłuższego czasu wyceny analityków nie nadążają natomiast za rosnącymi jak na drożdżach notowaniami LPP i CCC. W obu przypadkach negatywne zalecenia to wyjątki autorstwa Mileny Olszewskiej z ING Banku, która wycenia akcje LPP na 3655 zł (to o 55 proc. mniej od kursu giełdowego), a CCC na 70 zł (na GPW kosztują około 105 zł). Do wyjątków należą też negatywne rekomendacje dla Enei, której najświeższe wyceny przekraczają już 16-17 zł, co oznacza dwucyfrowy potencjał wzrostu.