Przy okazji publikacji wyników za trzeci kwartał roku obrotowego 2015/2016 warszawska firma IT podzieliła się z inwestorami pomysłami na przyszłość. Ma to być jej odpowiedź na oczekiwania ze strony rynku, który chciał by Sygnity jasno zdefiniowało, co zamierz dalej ze sobą robić.
Z przedstawionego planu wynika, że firma nadal zamierza koncentrować siec na najważniejszych dla siebie sektorach rynku IT (finanse, public i utilities). Poszuka także szansy na wzrost przychodów i nowe kontrakty w nowych obszarach. W grę wchodzi rozpoczęcie sprzedaży rozwiązań i usług do takich branż jak telekomunikacja, farmacja, przemysł, logistyka czy handel detaliczny.
- Wejście w nowe obszary oznacza, że obecni będziemy na 2/3 polskiego rynku IT – mówi Jan Maciejewicz, prezes Sygnity.
Kierowana przez niego spółka poszuka także partnera lub partnerów, z którym będzie mogła się dalej rozwijać. W grę wchodzą zarówno przejęcia, jak możliwość zawarcia strategicznego sojuszu. Głównym celem takiej współpracy jest poszerzenie oferty produktowej. Bolączką warszawskiej firmy jest koncentracja na usługach integratorskich i skromna oferta rozwiązań własnych.
– Chcemy dynamicznie rozwijać portfolio produktów i usług zarówno poprzez wewnętrzne inwestycje, jak i poprzez akwizycje gotowych rozwiązań w perspektywicznych, rentownych obszarach – twierdzi Jan Maciejewicz.
Sygnity zamierza również nadgonić olbrzymi dystans, który dzieli ją od Asseco i Comarchu. Te firmy wiele lat temu postawiły na rozwój zagraniczny i dziś to właśnie sprzedaż poza Polską stanowi o ich sile i wielkości. Warszawska spółka zamierza postawić na sprzedaż w USA i Europie Zachodniej. Ma się tym zajmować jej spółka-córka Sygnity International.
- Rozwinięte rynki zagraniczne, w tym amerykański, na którym już z powodzeniem konkurujemy z lokalnymi graczami, charakteryzują się możliwością osiągania wysokich marż – mówi prezes Sygnity.
Warszawska firma jest obecnie cieniem samej siebie sprzeda dekady. Jej kapitalizacja wynosi obecnie zaledwie 67 mln zł, a w ciągu roku kurs jej akcji spadł o ponad 40 proc. Od wielu lat spółka ma problem z rentownością. W tym czasie przeszła kilka fal restrukturyzacji. Po trzech kwartałach roku obrotowego 2015/2016 miała 330 mln zł przychodów (bez zmian rok do roku) i 1,1 mln zł zysku netto (spadek o 81 proc. w porównaniu z ubiegłym okresem).
- Nasze wyniki odzwierciedlają trudną sytuację rynku, na którym funkcjonujemy – tłumaczy Jan Maciejewicz.