Sygnity wreszcie wyszło na plus

Kamil Zatoński
opublikowano: 23-03-2011, 00:00

Sygnity wreszcie zrealizowało obietnice i osiągnęło zysk netto. To nie musi być jednorazowy wyskok.

Od początku marca kurs informatycznej spółki wzrósł o 18 proc. Wyniki z 2010 r. dały pretekst do niewielkiej korekty kursu

Sygnity wreszcie zrealizowało obietnice i osiągnęło zysk netto. To nie musi być jednorazowy wyskok.

W IV kwartale 2010 r. informatyczna grupa osiągnęła zysk netto. Symboliczny, ale to ważne wydarzenie, bo nad kreską firma nie była od końca 2008 r. Udało się też zwiększyć przychody. Norbert Biedrzycki, prezes Sygnity, mógł wreszcie ogłosić, że cel, jakim było zahamowanie spadku sprzedaży, trwającego od trzech lat, został osiągnięty.

Ostrożne prognozy

Sygnity zakończyło też proces restrukturyzacji, polegający przede wszystkim na redukcji zatrudnienia, centralizacji zakupów i zmniejszeniu wynajmowanych powierzchni biurowych. Teraz firma skoncentruje się na rozwoju. W tym przychody mają rosnąć tak jak rynek.

Według prognoz firmy badawczej IDC Poland segment usług i oprogramowania wzrośnie o 7-8 proc., a cały rynek IT urośnie o 5 proc. Taka dynamika w przypadku Sygnity oznaczałaby zwiększenie przychodów do około 560 mln zł w 2011 r. Według mediany prognoz analityków, przychody Sygnity mają wynieść w aż 657 mln zł, co oznaczałoby skok aż o 25 proc. Biorąc pod uwagę ostrożne wypowiedzi prezesa spółki to ambitne założenie, zwłaszcza że portfel zamówień na ten rok to na razie 330 mln zł. W porównaniu z analogicznym okresem ub. r. jest on większy zaledwie o 15 mln zł.

— Niebawem wartość ta może się istotnie zwiększyć. Planujemy dalszy dynamiczny wzrost portfela zamówień tak, by w 2012 r. wejść z zabezpieczonymi trzema kwartałami. Obecnie mamy zabezpieczone dwa kwartały — mówi Norbert Biedrzycki.

Stopniowo poprawiają się też marże i wyniki spółki. Zysk operacyjny na koniec roku okazał się nawet nieco lepszy od oczekiwań analityków, a po raz pierwszy od IV kwartału 2008 r. udało się też osiągnąć dodatni wynik netto. Prezesowi Norbertowi Biedrzyckiemu udało się więc zrealizować złożoną w ubiegłym roku obietnicę wyjścia nad kreskę w czwartym kwartale. Zgodnie z zapowiedziami obniżono też bazę kosztową na 2011 r. o blisko 40 mln zł.

Pieniądze na zakupy

Plany spółki na ten rok to start operacyjny pionu dla małych i średnich przedsiębiorstw. Uruchomiono też dwa inne piony — integracji infrastruktury oraz integracji aplikacji. W ciągu trzech-czterech miesięcy ma powstać długoterminowy plan rozwoju spółki.

— Nie ograniczamy się, rozważamy różne warianty — mówi Norbert Biedrzycki.

Chodzi m.in. o wejście na rynku zagraniczne przez wykorzystanie kanałów partnerskich i wzrost poprzez przejęcia, po zapewnieniu finansowania. Z finansowaniem jest ostatnio w Sygnity coraz lepiej. Kilka dni temu firma podpisała umowę kredytową z DB PBC (30 mln zł), wcześniej uruchomiono linię kredytową w ING (również 30 mln zł). Na koniec 2010 r. firma miała 67 mln zł gotówki, a dług netto wynosił niespełna 7 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu