Syndyk Kamy kontratakuje

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 07-11-2005, 00:00

Wojna wokół upadłych zakładów tłuszczowych w Brzegu przybiera na sile. Tym razem zawiadomienie do prokuratury złożył syndyk Kamy.

Wiele wskazuje na to, że plan konsolidacji giełdowej Kruszwicy ze spółkami tłuszczowymi kontrolowanymi przez Jerzego Staraka (Olvit, Olvit Pro) oraz powiązaną z nimi spółką Ewico (d. Kama Foods) nieprędko doczeka się realizacji. Pod znakiem zapytania stawiają ją toczące się sprawy sądowe związane z upadłością i sprzedażą Kamy Foods, a także postępowania prokuratorskie. O ile jednak do tej pory zawiadomienia do prokuratury składali przeciwnicy sprzedaży Kamy spółce Ewico, o tyle teraz wpłynęło do niej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez drugą stronę.

Donos za donos

Trzy dni po ostatniej publikacji „PB”, dotyczącej śledztwa w sprawie okoliczności sprzedaży przez syndyka upadłej Kamy Foods, do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście wpłynęło kolejne zawiadomienie — tym razem złożone właśnie przez syndyka Daniela Dębeckiego.

Według niego, Maria Małgorzata Mizgalski, uczestnik postępowania upadłościowego spółki Kama Foods, popełniła przestępstwo polegające na złożeniu w sądzie kserokopii sfałszowanej przez siebie umowy o pracę z Kamą Foods. W swoim zawiadomieniu do prokuratury syndyk Kamy zarzuca też popełnienie przestępstwa Wiesławowi Buchowieckiemu, byłemu prezesowi upadłej spółki. Twierdzi, że wiedział o braku istnienia umowy, na którą powołuje się Maria Mizgalski, a mimo to poparł w sądzie jej roszczenia.

— W mojej ocenie działał w zmowie z panią Mizgalski w celu wyłudzenia korzyści majątkowej — uzasadnia Daniel Dębecki.

Wiesław Buchowiecki tłumaczy, że poparł jedynie tę część wierzytelności Marii Mizgalski, która powstała w czasie jego pracy w Kamie Foods (lata 2001-2003).

— Wtedy faktycznie wykonywała ona określone prace w Kamie związane m.in. z programem restrukturyzacji — mówi Wiesław Buchowiecki.

Dodaje, że widział kopię jej umowy o pracę w 2003 r.

Dlaczego umowa o pracę Marii Mizgalski jest tak ważna w całej tej sprawie?

Podjęła ona liczne kroki prawne (m.in. wniosek o upadłość Ewico) mogące storpedować planowaną przez spółki Jerzego Staraka oraz Kruszwicę tłuszczową megafuzję. Podstawą jej działań prawnych i roszczeń pod adresem Kamy Foods, a obecnie Ewico, była właśnie umowa o pracę, która miała być zawarta z nią w grudniu 2000 r. i według niej do tej pory nie została wypowiedziana.

Tymczasem, według Daniela Dębeckiego, Maria Mizgalski nigdy nie była pracownikiem Kamy Foods.

Kwit za kwit

— Umowa o pracę, którą posługuje się Maria Mizgalski i na podstawie której żąda wypłaty kilkuset tysięcy złotych, jest ewidentnie sfałszowana — twierdzi Daniel Dębecki.

Na dowód przedstawia poświadczoną notarialnie kopię pisma byłego prezesa zarządu Kamy Foods — Roberta Killama — z 11 grudnia 2000 r., z którego — jak twierdzi syndyk — Maria Mizgalski skopiowała podpis prezesa widniejący pod prezentowaną przez nią umową o pracę. Maria Mizgalski twierdzi, że nie miała i nie ma dostępu do tego typu dokumentów oraz że sąd odmawia jej od czerwca 2003 r. dostępu do dokumentów firmy, które są w posiadaniu syndyka, a dotyczą jej osoby. Poza tym — jej zdaniem — przedstawione przez syndyka pismo nie jest dokumentem lecz korespondencją e-mailową.

Maria Mizgalski stanowczo zaprzecza, że jej umowa została sfałszowana. W związku z zarzutami, zamierza złożyć w prokuraturze zawiadomienie o naruszeniu przez syndyka jej dóbr osobistych.

— W prokuraturze i redakcji „PB” przedstawiłam oryginalną umowę i notarialne jej potwierdzenie — zarzeka się Maria Mizgalski.

Według niej, jej umowa o pracę zaginęła w Kamie, bo sprzeciwiała się (już w 2002 r). zbyt wysokiemu wynagrodzeniu syndyka, a wówczas nadzorcy sądowego Kamy (50 tys. zł miesięcznie).

W związku ze złożonym przez syndyka zawiadomieniem, oceną prawdziwości tych dokumentów zajmą się teraz specjaliści. Jak poinformował „PB” Piotr Woźniak, szef Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście, rozstrzygnięcie tego postępowania powinno nastąpić dużo szybciej niż zakończenie śledztwa w sprawie Kamy z doniesienia Marii Mizgalski, które jest trudniejsze i wielowątkowe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Syndyk Kamy kontratakuje