Syndyk z Lublina

opublikowano: 28-04-2013, 08:41

Sprzedał większość majątku po upadłym Daewoo. Spłacił 550 mln zł długów. Dziś jest tu 57 firm, w których pracuje 3 tys. osób. Rola Leszka Liszcza się kończy, zaczyna — lubelskiego samorządu.

Na pierwszy rzut oka 140 ha po Daewoo to dziś głównie stare, rozsypujące się budynki z lat 50. ubiegłego wieku. Przez środek terenu przechodzą pordzewiałe rury z elektrociepłowni, a wewnętrzne drogi to paski sześciokątnych płyt chodnikowych nadgryzionych przez ząb czasu. Widok byłby przygnębiający, gdyby nie to, że w posępnych halach pracują ludzie, a biznesowe życie toczy się dalej.

Zobacz więcej

Leszek Liszcz, syndyk masy upadłości Daewoo Motor Polska, już dwa lata temu, na dziesięciolecie bankructwa koreańskiej spółki, żegnał się z lubelską fabryką samochodów. Wciąż tam pracuje. [FOT. WOJCIECH JARGIŁO]

BMB, postawiły nowe obiekty. Część firm, w tym TZM Tymińscy, która produkuje honkery i pojazdy specjalistyczne, działa w starych halach. Są inwestorzy, którzy swoim budynkom zafundowali metamorfozę. Daewon zainwestował już w Lublinie ponad 100 mln zł, zaprowadził iście koreański porządek i obiecuje jeszcze 30 mln zł.

Nie wszystkim wiedzie się tak dobrze. Spółka DZT Tymińscy, która w 2009 r. zastąpiła rosyjski Intrall i ma trzy hale oraz 170 pracowników, boryka się z brakiem zamówień. Nie wszyscy oceniają pracę syndyka pozytywnie. Ale ci, którzy mają do niego zastrzeżenia, nie chcą się wypowiadać pod nazwiskiem.

Były długi, są firmy

Gdy sąd ogłosił upadłość lubelskich zakładów Daewoo Motor Polska (DMP) w październiku 2001 r., długi sięgały 920 mln zł, a wartość księgowa majątku była szacowana na 970 mln zł. DMP było winne 3156 pracownikom 46,1 mln zł, bankom 400 mln zł, dostawcom ponad 300 mln zł, a ZUS i urzędom skarbowym 40 mln zł.

Syndykiem został Leszek Liszcz. Chcąc nie chcąc, odkrył w sobie biznesową żyłkę — nie tylko kontynuował produkcję, ale wspierał tworzenie spółek pracowniczych, którym dzierżawił obiekty i grunty. Nie przerwał produkcji także po bankructwie rosyjskiego Intralla, który miał uratować lubelskie zakłady.

Opłaciło się. Wielu dzierżawców wyrosło na poważnych przedsiębiorców. Dziś na terenie DMP działa 57 firm, w których pracuje 3 tys. osób. Największe spółki to Emperia Holding, Daewon Europe, Ursus, MW Lublin, DZT Tymińscy, Metagem EC-Lublin, Energoserwis, Bury czy BMB. Niektóre, np. Energoserwis czy

Nieszczęsna działka

LD-100, 23 ha, na których Daewoo wybudowało halę z lakiernią, gdzie miały powstawać nowe samochody i częściowo zamontowało w niej lakiernię, kupiła wstępnie szwedzka firma Ecris. Zapłaciła część ceny, resztę miała przekazać po zdemontowaniu lakierni, której nie potrzebowała. Jej demontażu miał dokonać właściciel.

Właścicielem terenu był Intrall, ale spółka zakończyła działalność w Lublinie, a lakiernia została. W lutym syndyk dostał informację, by się z tym wstrzymać do maja, bo jest inwestor zainteresowany całym obiektem. Szwedom w to graj, bo w tym czasie postawili na outsourcing i chcą sprzedać LD-100. Z informacji „PB” wynika, że działką interesuje się Volkswagen, który między Polską a Turcją wybiera lokalizację pod nową fabrykę.

Ostatnie miesiące

Syndyk nie ukrywa, że jego praca jest na ukończeniu.

— Sprzedaliśmy 114 ha nieruchomości, czyli 80 proc. ze 144 ha, oraz 99 proc. środków trwałych i zapasów magazynowych — mówi Leszek Liszcz. Zapowiada ostatnie transakcje. Do sprzedania pozostały nieruchomości: działka, na której miała stanąć nowa fabryka Daewoo (LD-100), zakład handlu, obiekt noclegowo-restauracyjny, niewielkie udziały w nieruchomości zakładu kołowni i grunty pod infrastrukturą.

— Spłaciliśmy 549,4 mln zł wierzytelności, czyli 69,3 proc. Należności pracownicze (92,5 mln zł) zostały zaspokojone w 100 proc., co jest dobrym wynikiem — ocenia Leszek Liszcz. Pieniędzy byłoby więcej, ale jest kilku dłużników. Syndyk dochodzi należności w sądzie.

— Mamy np. wyroki na zapłacenie przez firmę DZT Tymińscy 1,5 mln zł — mówi Leszek Liszcz. Zbigniew Tymiński, prezes DZT Tymińscy, odmawia komentarza, twierdząc, że sprawa jest w toku. Postępowanie upadłościowe DMP dobiega końca.

— Musimy wyegzekwować niespłacone długi, sprzedać ostatnie nieruchomości. Dziś w masie upadłości pracuje kilkanaście osób, a na początku było 100. Do końca tego roku powinniśmy zakończyć sprzedaż. W sądzie postępowanie upadłościowe zostanie zakończone za rok-dwa — ocenia Leszek Liszcz. Miasto wciąż widzi na terenach DMP duży potencjał.

— Po 12 latach od rozpoczęcia procesu upadłościowego mamy na terenach dawnego DMP bardzo dobre zaplecze kooperacyjne dla przemysłu motoryzacyjnego, które tworzą takie firmy, jak koreański producent sprężyn Daewon. Mamy też producentów finalnych: Ursus (ciągniki) i Honker (pojazdy specjalne). Ursus rozwija się bardzo prężnie, tworzy centrum R&D i będzie współuczestniczył w montażu trolejbusów dla Lublina wraz z firmą Bogdan. Czas nie został zmarnowany, jest sporo podmiotów, ale potencjał jest jeszcze duży. Miasto Lublin, które w 2012 r. przejęło od syndyka drogi na terenie dawnego DMP, będzie odnawiać infrastrukturę oświetleniową i drogową. Jest jeszcze sporo wolnych działek, które musimy dozbroić. Część przedsiębiorców czeka na włączenie terenów do strefy ekonomicznej, o co zabiegamy — mówi Mariusz Sagan z lubelskiego magistratu.

Kłótnia o pieniądze

Leszek Liszcz spierał się też z pracodawcą o pieniądze.

— Złożyłem do sądu wniosek o 54 tys. zł wynagrodzenia za czynności wykonane w latach 2009-12. Nie został rozpatrzony pozytywnie. Sąd postanowił przyznać mi 24 tys. zł, czyli 542 zł miesięcznie [postanowienie sądu nie ma uzasadnienia, więc nie wiadomo, czym się kierowano przy wyliczeniach — przyp. red.]. Do tej pory dostałem 450 tys. zł. Moje wstępne wynagrodzenie zostało w 2003 r. określone na poziomie 672 tys. zł, czyli 0,13 proc. zaspokojonych wierzytelności, choć zgodniez prawem mógłbym otrzymać 5 proc. funduszy masy upadłościowej — mówi Leszek Liszcz.

Syndyk nie zamierza walczyć. Ma inne źródła utrzymania. Przy okazji upadłości Daewoo zarobił także w Korei jako zastępca syndyka, gdzie wynagrodzenie było kilkunastokrotnie wyższe niż w Polsce.

Pechowy model

LD-100 to projekt samochodu dostawczego, który miał być następcą żuka i lublina. Projekt przygotowały lubelskie zakłady Daewoo we współpracy z brytyjskim koncernem LDV. To ta firma kupiła w 2003 r. za 4 mln zł prawa do produkcji pojazdu w 2003 r. Potem LDV zbankrutował i sprzedał prawa amerykańskiej korporacji finansowej. Ta natomiast zbyła je ukraińskiemu koncernowi GAZ w Niżnym Nowogrodzie.

— GAZ sprzedał projekt podobno do Chin i tam ruszyła produkcja auta, które doprowadziło do bankructwa co najmniej dwie spółki — mówi Leszek Liszcz, syndyk DMP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Kariera / Syndyk z Lublina