Klienci mogą się spodziewać systemów ERP szytych na miarę. Lecz tylko od mniejszych dostawców.
Ubiegły rok był dla dystrybutorów systemów ERP czasem odrabiania strat po spadku przychodów odnotowywanych podczas kryzysu lat 2001-02. Rozwój rynku powoduje też ewolucję systemów.
— Krokiem rozwoju systemów klasy ERP może być ich dezintegracja. Wymagania klientów stawiane przed dostawcami rozwiązań informatycznych będą dotyczyły wyspecjalizowanych programów działających w czasie rzeczywistym. Te szyte na miarę aplikacje będą łączyły się w sprawne systemy niczym klocki Lego — mówi Marek Żuk, dyrektor generalny spółki QAD Polska.
Niebawem wyłącznie od klienta będzie zależało, które programy użyte zostaną w firmie. Kluczem do sukcesu tej teorii rozwoju jest zrozumiałe przez klienta i dostawcę indywidualne zadanie.
Przedstawiciele SAP są natomiast zdania, że w przyszłości będzie się liczyło zapewnienie otwartości systemu informacyjnego, możliwości łatwego łączenia go z innymi środowiskami przetwarzania danych. Potrzebna jest tu zdolność współpracy z wieloma komponentami oprogramowania przy zachowaniu spójności danych i nieskomplikowanych interfejsach.
— Z nową rolą ERP rosną oczekiwania i pojawiają się możliwości uproszczenia procedur zarządzania infrastrukturą informacyjną organizacji, oraz m.in. zwiększenia efektywności i komfortu pracy użytkowników końcowych. Takie podejście tworzy również warunki dla ewolucyjnej budowy kultury informacyjnej organizacji i dostosowywania do niej tempa rozwoju systemu informacyjnego — mówi Dariusz Samól, menedżer ds. rozwiązań systemowych w SAP Polska.
Pogląd o coraz częstszym przygotowywaniu systemów ERP na miarę jest domeną mniejszych, lokalnych dostawców rozwiązań wspomagających zarządzanie. Firmy, należące do grona największych dystrybutorów oprogramowania, nie podzielają tej opinii. Według Piotra Kozłowskiego, prezesa IFS na Europę Środkową i Wschodnią, systemy klasy ERP będą rozwijane pod kątem uproszczenia ich obsługi. Jeśli zaś chodzi o dostosowywanie ich do potrzeb konkretnych klientów, to wielkie zmiany nie nastąpią.
— Większość procesów biznesowych (70-80 proc.) w przedsiębiorstwach powtarza się. Są to np. rozliczenia kadrowo-płacowe. Pozostałe 20-30 proc. to procesy z mniejszego, lecz strategicznego obszaru działalności i tylko one mogą podlegać modyfikacjom — tłumaczy Piotr Kozłowski.
