Sytuacja na rynkach: dziękuję, postoję

Piotr Miliński, Quercus TFI
opublikowano: 2021-02-04 20:00

Mimo, że największą gwiazdą ostatnich tygodni stała się podupadająca sieć sklepów z grami z Teksasu, to jednak była ona tylko jednym z przykładów gwałtownych zwyżek giełdowych pariasów. Na całym świecie dochodziło do windowania kursów spółek z dużym udziałem krótkich pozycji.

W Stanach Zjednoczoncyh obok GameStopu uwagę przykuwało chociażby National Beverage Corp, w Niemczech wyróżniały się Varta i Evotec, a w Polsce – CD Projekt. Jednocześnie następował odwrót od powszechnie lubianych pozycji. Koszyk amerykańskich spółek o największym udziale krótkiej sprzedaży okazał się w styczniu o około 30 proc. lepszy od grupy papierów, na których najrzadziej obstawiano spadek.

Skutki odwracania pozycji były piorunujące: rekordowe obroty na giełdach, spektakularne stopy zwrotu wielu detalicznych inwestorów i jeszcze bardziej szokujące straty znanych funduszy hedgingowych. Niektórzy brokerzy nie sprostali temu wyzwaniu operacyjnie lub kapitałowo i zostali zmuszeni do zawieszenia handlu najpopularniejszymi papierami. Daleko mi jednak do twierdzenia, że zaistniała sytuacja to wyłącznie efekt działań zlewarowanych inwestorów indywidualnych. Równie dużą, jak nie większą rolę mogły odegrać instytucje, które dołączyły do nowego trendu, wzmacniając jednocześnie presję na sprzedających.

Styczniowe zamieszanie stanowi też dla mnie kolejne przypomnienie, że żaden model nie ma na giełdzie stuprocentowej skuteczności. Podstawą udanych inwestycji może być zarówno klasyczna analiza fundamentalna, jak i strategie ilościowe czy ocena sentymentu - a jednocześnie każde z tych podejść może okazać się nieodpowiednie dla danego instrumentu czy momentu rynkowego. Jeżeli nie mamy przekonania co do skuteczności naszej strategii, bezczynność może okazać się lepszą strategią od emocjonalnego kupna czy krótkiej sprzedaży.