Szanse na zgodę są niewielkie

Mira Wszelaka
opublikowano: 2004-12-17 00:00

Szefowie rządów UE mają małe szanse, aby ustalić zasady podziału pieniędzy w nowym budżecie. Problem spadnie na Luksemburg.

Atmosfera dzisiejszej sesji roboczej w Brukseli, poświęconej nowej perspektywie finansowej Unii na lata 2007-13, może być napięta. Temat ten co prawda poruszono już wczoraj podczas uroczystej kolacji, podczas rozpoczęcia obrad Rady Europejskiej (RE), jednak to, jaka będzie ostateczna treść dokumentu, który powinien dać podstawę do dalszej dyskusji na temat podziału pieniędzy, zapadnie dzisiaj.

Zapodziana solidarność

Wiele wskazuje jednak na to, że całej „25” zbyt daleko będzie do porozumienia i szczyt zakończy się ogłoszeniem sukcesu rozpoczęcia negocjacji z Turcją. Tym samym trudne zadanie przewodnicząca w tym półroczu UE Holandia sceduje na swojego następcę — Luksemburg. Premier Marek Belka zapobiegliwie rozmowy z premierem tego kraju Jeanem-Claudem Junckerem zaplanował na dzisiejszy poranek.

Spór toczy się m.in. o zapis w projekcie dokumentu na temat priorytetów budżetu UE, który ma być przyjęty jako część konkluzji RE.

Zdaniem Danuty Hübner, komisarz ds. polityki regionalnej, będzie on bardzo formalny, krótki i unikający kontrowersji.

— Podejrzewam, że w konkluzjach ze szczytu utrzymana będzie formuła proceduralna: odnotowanie, że odbyliśmy dyskusję nad budżetem i daleko poza to nie wyjdziemy — uważa Danuta Hübner.

Dlaczego? Jeszcze dwa tygodnie temu zapis był korzystny dla Polski, jednak nieoczekiwanie pod wpływem Hiszpanii wykreślono z niego sformułowania o potrzebie „dojścia nowych państw członkowskich do średniej unijnej” oraz obowiązku zachowania „solidarności w dzieleniu funduszy spójności”.

Przyjaciele spójności

Taki zapis sprawiał, że Polska mogłaby liczyć na większe fundu- sze na rozwój regionów. Mimo wielu zabiegów krajowym dyplomatom nie udało się go przywrócić, a Madryt w ostatniej chwili odwołał obustronne konsultacje międzyrządowe, które dawały nadzieję na przedyskutowanie problemu.

Hiszpanie, mimo że byli głównym inicjatorem nawiązania współpracy między 13 krajami — beneficjentami funduszy unijnych (10 nowych krajów UE oraz Hiszpania, Grecja, Portugalia), określonymi mianem „przyjaciół polityki spójności”, spójność tę pojmują zgodnie z własnym interesem. Po drugiej stronie barykady walczy sześć krajów — płatników netto, które nie chcą zwiększać swoich obciążeń.