Szczepienia po polsku

Materiał partnera: Puls Medycyny
03-10-2017, 22:00

O wpływie szczepień ochronnych na zdrowie całej populacji, dyskutowali eksperci podczas debaty zorganizowanej w redakcji „Pulsu Medycyny”

— Piękny przykład skuteczności szczepień stanowi błonica. W roku 1954, kiedy wprowadzono w Polsce obowiązkowe szczepienia przeciw tej chorobie, stwierdzono prawie 44 tys. jej przypadków. W tym okresie odnotowywano około 3 tys. zgonów na błonicę rocznie. W wyniku wprowadzonych szczepień te liczby zaczęły gwałtownie spadać. W latach 70. XX wieku stwierdzano już tylko kilka zachorowań rocznie. Obecnie błonicy w Polsce nie ma — przypomniała dr Aleksandra Zasada.

W GRONIE EKSPERTÓW:
Zobacz więcej

W GRONIE EKSPERTÓW:

Zaproszenie do dyskusji przyjęli: dr hab. n. med. Ernest Kuchar z Kliniki Pediatrii WUM, mgr Magdalena Mrożek-Gąsiorowska z Pracowni HTA UJ CM, mgr Magdalena Koperny z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie, dr Karolina Zioło-Pużuk, reprezentująca akcję „Zaszczep się wiedzą”, dr n. med. Paweł Stefanoff z Państwowego Zakładu Higieny, dr hab. n. med. Aleksandra A. Zasada, profesor z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego — PZH, Jakub Gołąb (MSD), dr n. med. Rafał Rdzany (GSK), dr n. med. Maciej Trybulec (Sanofi Pasteur). Debatę prowadzili dr n. med. Paweł Grzesiowski, sekretarz Pediatrycznego Zespołu Ekspertów do spraw Programu Szczepień Ochronnych przy Ministerstwie Zdrowia, oraz red. Krzysztof Michalski z I Programu Polskiego Radia. OLGA RAINKA

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku chorób nieobjętych szczepieniami obowiązkowymi. Dr Paweł Stefanoff zwrócił uwagę, że nie widać efektu zalecanych od 2002 r. szczepień przeciw ospie wietrznej. Co roku zapada na nią w Polsce 150-200 tys. osób, a co 2-3 lata pojawia się szczyt zachorowań.

Zdefiniować grupy ryzyka

Eksperci byli zgodni, że należy dla każdej z chorób zdefiniować grupy ryzyka i celować tam, gdzie zachorowalność jest największa. — Jeżeli chodzi o włączenie szczepień przeciwko pneumokokom do powszechnego kalendarza szczepień, to inne kraje europejskie, podobnie jak my, ze względu na koszty zaczynały od grup ryzyka. Szczepienie przeciw pneumokokom wprowadzone zostało w Polsce dopiero 1 stycznia 2017 r., więc trudno już dziś mówić o efektach. Jednak doświadczenia innych krajów wskazują, że już po dwóch latach obserwowane są efekty — mówiła mgr Magdalena Koperny.

Dr Rafał Rdzany stwierdził, że istnieje wiele danych z badań skuteczności i efektywności programów szczepień przeciw pneumokokom, które dowodzą, że redukują one zachorowania na inwazyjną chorobę pneumokokową, zapalenie płuc i ostre zapalenie ucha środkowego u dzieci, niezależnie od tego, która szczepionka jest stosowana. Ocena wpływu na zdrowie publiczne programów szczepień realizowanych szczepionkami PCV-10 i PCV-13 znalazła się także w tegorocznych publikacjach naukowych, m.in. w analizie przygotowanej przez International Vaccine Access Center na zlecenie WHO oraz w pracy mgr Magdaleny Koperny.

— Trzeba mocno zaakcentować, że obie obecne na rynku szczepionki są bez wątpienia porównywalne, jeżeli chodzi o efektywność w programach populacyjnych. Wszystkie szczepionki z kalendarza szczepień ochronnych w Polsce mają udowodnioną efektywność kliniczną. Warto te informacje przekazywać rodzicom w gabinetach lekarskich — mówił dr Paweł Grzesiowski. Co roku potwierdza się 30 tys. zachorowań na biegunkę rotawirusową.

— Jednak inne są konsekwencje tego zakażenia dla dziecka zdrowego, inne natomiast dla wcześniaka, dziecka z jakiegoś powodu przewlekłe hospitalizowanego bądź z wadą serca. Choć brakuje na razie potwierdzających to twardych danych, jednak istnieją przesłanki, by przypuszczać, że biegunka rotawirusowa w pierwszym półroczu życia jest w stanie negatywnie wpłynąć na rozwój intelektualny i rzutować na odległą przyszłość dziecka. Dlatego tak ważne jest terminowe realizowanie szczepień — zauważył dr Ernest Kuchar. Szczepienia przeciw grypie i rotawirusom to także jedyna możliwość uniknięcia części zakażeń szpitalnych wśród dzieci i osób starszych, a dzięki temu zmniejszenia ryzyka ich powikłań oraz obniżenia kosztów leczenia — dodał dr Paweł Grzesiowski.

Profilaktyka się opłaca

Kto powinien zaszczepić się przeciw grypie? Co sezon zapada na nią około 4 mln osób. Połowa to dzieci, choć rzeczywista liczba chorych jest trudna do ustalenia. Szczepi się jednak zaledwie 3,4 proc. polskiej populacji, a w grupie osób starszych kilkanaście proc. Polska zajmuje pod tym względem trzecie miejsce od końca w Europie. Tymczasem satysfakcjonujący poziom wszczepialności przeciw grypie to 75 proc.

— W ubiegłym sezonie stwierdzono w Polsce 140 zgonów z powodu grypy, tymczasem według raportów EuroMOMO mogło ich w rzeczywistości być nawet 6200 — informował dr Maciej Trybulec. Różnica bierze się stąd, że jako przyczynę zgonu podaje się np. zapalenie płuc, a nie wirus grypy, który zapoczątkował chorobę.

— Koszty bezpośrednie i pośrednie przeciętnego sezonu grypowego to około 1,7 mld zł, natomiast epidemii — 4-5 mld zł. Już te dane wskazują, na jakie korzyści ze szczepień przeciw grypie można liczyć — podkreślił dr Maciej Trybulec. W ocenie efektywności kosztowej szczepionek, tak samo jak w odniesieniu do wszystkich innych świadczeń opieki zdrowotnej, bierze się pod uwagę zarówno koszty związane z zastosowaniem tych szczepionek, jak i rezultaty, czyli efekty zdrowotne.

— Szczepionki pod względem opłacalności należą do najbardziej efektywnych świadczeń. Wzięcie pod uwagę kosztów pośrednich, jakie powodują choroby, jeszcze bardziej to potwierdza. Zazwyczaj szczepienia są tańsze niż leczenie choroby — powiedziała Magdalena Mrożek-Gąsiorowska. Jak zauważył Jakub Gołąb, na przykładzie zachorowań spowodowanych przez rotawirusy można stwierdzić, iż koszty hospitalizacji oraz koszty pośrednie, takie jak nieobecność w pracy rodziców chorych dzieci, których można by uniknąć dzięki szczepieniom, są ogromne. Optymalne byłoby więc przesunięcie szczepień przeciw rotawirusom z kalendarza szczepień zalecanych do obowiązkowych.

Jak zachęcać rodziców?

Mimo że ciągle około 90 proc. dzieci w Polsce jest szczepionych według obowiązującego kalendarza, z roku na rok zwiększa się liczba osób unikających szczepień obowiązkowych. Odpowiedzialnością za to zjawisko obciąża się tzw. ruchy antyszczepionkowe. Dr Karolina Zioło-Pużuk zauważyła jednak, że ich poglądy wpisują się w wiele innych zjawisk społecznych, takich jak odwrót od nowoczesności na rzecz tego, co „naturalne” moda na bycie „anty”.

Antyszczepionkowcy używają terminologii medycznej, choć za mądrze brzmiącymi słowami stoją twierdzenia pseudonaukowe i dawno obalone, fałszywe przekonania, jak te o wywoływaniu autyzmu przez szczepionkę.

— Ponadto antyszczepionkowcy nie szukają wiarygodnych źródeł informacji. Nie boją się również podawać dzieciom innych, często niesprawdzonych preparatów. Tymczasem jakość i bezpieczeństwo szczepionek są przecież wielokrotnie bardzo dokładnie badane, zarówno na poziomie producenta, jak i w niezależnym laboratorium państwowym. Być może sytuację poprawiłoby udostępnienie rodzicom rzetelnych informacji o procesie wytwarzania szczepionek — mówiła dr Aleksandra Zasada.

Aż 70 proc. czasu produkcji szczepionki pochłaniają badania jakości. W tej sytuacji każde niedociągnięcie wywołałoby skandal. W jaki sposób wobec tego przekonywać rodziców o zasadności szczepień? Według dr Karoliny Zioło-Pużuk, w sposób obiektywny i bez emocji. Bez wątpienia należy to do lekarza, używającego argumentów dobranych indywidualnie, zależnie od rodzaju szczepienia oraz sytuacji danej rodziny.

— Warto zmienić język, którego używamy, mówiąc o szczepieniach, i zacząć nazywać je np. treningiem układu odpornościowego. Po prostu ci, którzy trenują, będą wytrenowani — podsumował dr Kuchar.

Postulowane zmiany

Jakie zmiany w polskim systemie szczepień są priorytetowe? Bez wątpienia można do nich zaliczyć konieczność stopniowego przenoszenia szczepień przeciw kolejnym chorobom do kalendarza obowiązkowego. Według dr. Ernesta Kuchara, obowiązkowymi szczepieniami należy najpierw objąć grupy osób najsłabszych, a więc w największym stopniu narażonych na zachorowanie. Dr Paweł Grzesiowski do postulowanych zmian zaliczył redukcję szczepień noworodkowych i zastąpienie preparatów obecnie stosowanych wieloskładnikowymi oraz upowszechnienie szczepień przeciw ospie wietrznej, rotawirusom, meningokokom, grypie, HPV. O kolejności, w jakiej ma się to odbywać, powinni zadecydować farmakoekonomiści oraz epidemiolodzy. Eksperci podkreślali kluczową rolę edukacji, która powinna obejmować zarówno pacjentów, jak i lekarzy. Ważne jest zwłaszcza wyjaśnianie, że szczepienia stanowią inwestycję w zdrowie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera: Puls Medycyny

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Szczepienia po polsku