Szef Arki mówi: "Kupować"

Anna Borys
opublikowano: 2008-05-19 14:21

Przedstawiciel drugiego co do wielkości TFI zdradza, w co lokuje oszczędności. Mówi też, czy warto już kupować akcje.

Krzysztof Samotij, prezes TFI BZ WBK AIB, do którego należy najlepszy fundusz akcji ostatnich lat *


„Puls Biznesu”: Polacy wciąż wypłacają oszczędności z funduszy inwestycyjnych. Kiedy to się zmieni?

Krzysztof Samotij: Jesienią. Wtedy klienci powinni zacząć wracać do funduszy. Właściciele jednostek inwestycyjnych boją się dużej zmienności. Jednak wystarczy, że giełda zacznie systematycznie rosnąć, a chętnych do zakupu jednostek nie powinno brakować.


Co ma zrobić klient, który wycofał się z funduszy, ma gotówkę i chce ją zainwestować?

Znaleźć dobrych zarządzających i powierzyć im swoje oszczędności. Ale uwaga — na okres nie krótszy niż pięć lat. Warto także włożyć część kapitału w nieruchomości. Proporcje w portfelu zależą od wieku i skłonności do ryzyka inwestora.


Pytanie, kiedy zacząć inwestycję?

Najlepiej teraz. Nie ma co czekać na rozgrzanie koniunktury. Jesteśmy w pobliżu dołka. Jeśli ktoś bardzo boi się wahań, to warto rozłożyć wpłaty w czasie. Trzeba pamiętać jednak, że to jest inwestycja długoterminowa. W krótkim terminie, czyli do roku, zalecam inwestowanie w lokaty bankowe.


Gdzie pan trzyma oszczędności?

Zainwestowałem w nasze fundusze. Ale nie sprawdzam wartości jednostek inwestycyjnych codziennie, i to nie tylko z powodu braku czasu. Dla mnie jest to inwestycja długoterminowa. Zainwestowałem 2 kwietnia 1998 r. [od tego czasu wartość jednostki Arka BZ WBK Akcji wzrosła 335 proc. — red.].


Czy nie kusiło pana, aby sprzedać jednostki w maju zeszłego roku, czy chociażby w styczniu tego roku?

Nie. Ja inwestuję długoterminowo.


Na razie jednak krajowe indeksy radzą sobie słabo. Nawet na tle zachodnich konkurentów. Kto pociągnie GPW w górę?

Oczywiście zagranica. Międzynarodowe banki, takie jak Citi Bank czy Morgan Stanley, już wydały pierwsze raporty, które sugerują przeważanie polskich akcji. Za rekomendacjami powinny przyjść inwestycje. Warto pamiętać, że OFE też mają kapitał do zainwestowania w akcje.


Kiedy otwarte fundusze emerytalne mogą przystąpić do zakupów?

Wtedy, gdy przestaną liczyć na dalsze spadki. Choć warto dodać, że wyceny spółek na warszawskim parkiecie są już atrakcyjne.


Czy warto interesować się najbardziej przecenionym segmentem na GPW — małych i średnich spółek?

Jeszcze nie teraz. Wyceny tych spółek nie są atrakcyjne. Nie myślimy także o utworzeniu takiego produktu. Nasze fundusze mają za duże aktywa, żeby efektywnie inwestować w segmencie małych i średnich spółek. Rynek jest zbyt płytki.


Co z szerokim rynkiem? Czy indeks WIG ma szansę w tym roku wyjść nad kreskę?

Raczej nie. Naszym zdaniem, rynek w 2008 r. wyjdzie na zero. Warto zauważyć, że to oznacza od dziś wzrost o blisko 20 proc. Tyle straciliśmy od stycznia.


Aktywa towarzystwa też wrócą do wartości z początku tego roku?

Naszym celem jest utrzymanie wartości aktywów z początku tego roku. Jest to scenariusz optymistyczny, ale szanse są. Ludzie z zarządów funduszy inwestycyjnych szacują aktywa od kilku lat, ale nigdy te prognozy się nie sprawdzają. My jednak zdecydowanie stawiamy na wzrost wartości aktywów oparty na wynikach finansowych i dobrej ofercie dla klientów. Na jesieni chcemy wprowadzić nowy parasol. Znajdzie się w nim pełny wachlarz produktów pod względem ryzyka finansowego i zasięgu geograficznego. Nie będzie to jednak tylko kolejny parasol na rynku. Chcemy ten produkt skierować do klientów bardziej zamożnych, a co za tym idzie, zazwyczaj bardziej wyedukowanych finansowo. Produkt będzie się wyróżniał pod dwoma względami. Fundusze akcyjne mają być bardziej agresywne niż klasyczne propozycje. Chcemy dodatkowo dopieścić klienta, kierując do niego szeroką i profesjonalną informację.

Czy coraz szersza oferta zagranicznych funduszy jest dla Arki i pozostałych krajowych towarzystw poważnym zagrożeniem?

Na pewno nie będzie rewolucji, przynajmniej w najbliższych kilku miesiącach. Zagraniczne TFI mają inną ofertę i inną strukturę opłat. Należy się liczyć, że zagraniczni konkurenci będą zdobywać coraz większą część rynku. My jednak nie obawiamy się tego. Jesteśmy specjalistami w zakresie inwestycji w naszej części Europy. Potwierdzają to międzynarodowe agencje, jak np. Morningstar, która uznała, że wyniki Arki BZ WBK Akcji FIO oraz Arki BZ WBK Obligacji FIO w perspektywie pięciu i trzech lat są najlepsze wśród wszystkich funduszy tych kategorii w Europie Środkowej i Wschodniej.


Klienci Arki BZ WBK Akcji od 2003 r. do końca 2007 r. zarobili 395 proc. To najlepszy wynik na rynku. Jaki jest klucz do sukcesu?

Po pierwsze, konsekwencja. Po drugie, stabilny zespół zarządzających. Po trzecie, analiza fundamentalna i długoterminowy horyzont inwestycyjny. Stosujemy politykę inwestycyjną bottom-up. Szukamy więc spółek, które są niedowartościowane bądź mają bardzo dobre perspektywy rozwoju. Inwestujemy i czekamy, aż ich wartość wzrośnie.


Niebawem o pieniądze klientów zaczną walczyć fundusze indeksowane typu Exchange Traded Funds (ETF). Są to produkty o niższych kosztach, których zysk lub strata wiernie odzwierciedlają zmianę indeksu giełdowego. Rodzime produkty w dłuższej perspektywie przegrywają z reguły z rynkiem. Czy ETF mogą odebrać klientów klasycznym funduszom inwestycyjnym?

Na pewno część klientów odbiorą. Na warszawskiej giełdzie są już notowane produkty, których stopa zwrotu oparta jest na indeksie giełdowym. ETF są rzeczywiście tańsze od klasycznych funduszy, bo są zarządzane pasywnie. Produkty indeksowane to na pewno dobry sposób inwestowania w cykle gospodarcze. Chodzi o to, żeby wejść na początku cyklu, a na jego szczycie wyjść. Jednak fundusze indeksowane mają pewne ograniczenia. Inwestują tylko w płynne spółki. Na naszej giełdzie do takich zaliczają się blue chipy. ETF nie będą jednak inwestować w te najmniejsze firmy z indeksu mWIG40 bądź sWIG80. Dlatego oferta klasycznych produktów i ETF może się po prostu uzupełniać. Warto też zauważyć, że produkty indeksowane nie mogą działać na rynku pierwotnym.


Czy większa konkurencja spowoduje, że krajowe TFI obniżą opłaty? Te są nadal stosunkowo wysokie.

Rzeczywiście, opłata za zarządzanie w polskich funduszach jest nominalnie wyższa od zagranicznych konkurentów. Gdy porównujemy te same rynki, ta różnica się zmniejsza. Warto zauważyć, że zagraniczne TFI inaczej budują opłaty. Mają zazwyczaj wysoką opłatę wejściową (tzw. up-front fee). Struktura opłat jest związana z charakterystyką klienta. Za granicą inwestorzy przywykli inwestować długoterminowo. U nas często liczą na szybki zysk w krótkim czasie. Uważam, że wraz z już zauważalnym wydłużeniem horyzontu inwestycyjnego polskich klientów opłaty także dostosują się do nowej sytuacji.


* TFI BZ WBK AIB to drugie co do wielkości TFI w kraju. Na koniec kwietnia zarządzało 11 funduszami Arka, których aktywa wynosiły 16,7 mld zł

Możesz zainteresować się również: