Roeland Vos, prezes Starwood Hotels & Resorts Worldwide, jest niepoprawnym optymistą. Rynek hotelarski pogrążony w kryzysie? Już niedługo będzie lepiej!
„Puls Biznesu”: Nie ma co ukrywać — Warszawa to wielki plac budowy ekskluzywnych hoteli. Co takiego się dzieje, że inwestorzy decydują się na taką ekspansję?
Roeland Vos, prezes Starwood Hotels & Resorts Worldwide: Polska przystępuje do Unii Europejskiej, a to niewątpliwie wpływa na decyzje inwestorów. Dodatkowo w Warszawie tkwi bardzo duży potencjał. Nie myślę tu tylko o biznesmenach, którzy do tej pory byli postrzegani jako główna grupa korzystająca z hoteli, ale także o podróżujących typowo turystycznie. Rozwój usług dla tego typu turystów — to szansa dla hotelarzy.
Jest Pan niewątpliwie optymistą...
Tak, to prawda. Zdaję sobie jednak sprawę, że branża turystyczna przeżywa kryzys. To co stało się 11 września, kryzys ekonomiczny Niemiec, ciężkie dni gospodarki Włoch — rzeczywiście nie jest łatwo. Sytuacja się jednak zmienia. Na rynek hotelarski trzeba patrzeć długofalowo. Tylko taka perspektywa pozwala powiedzieć, że inwestując w Polsce, inwestujemy w odpowiednim kraju. Dlatego jestem takim optymistą.
Dobrze, ale przecież już w 2001 r. przedstawiciele drogich hoteli w Warszawie mówili o zaostrzającej się walce cenowej. Ze zdenerwowaniem przyglądali się placom budowy, na których pięły się w górę nowe hotele.
Jeszcze raz podkreślam, wiemy, po co tu jesteśmy. Hotele takie jak The Westin Warsaw to inwestycje długoterminowe. Nie buduje się ich po to, żeby zarobić w jeden rok. Nawet budowa trwa dłużej. Dwa lata temu wiedzieliśmy, że sytuacja w branży nie rysuje się najlepiej — mimo to nadal inwestujemy.
Problemem hotelarzy była i jest walka cenowa. Nowe hotele to jeszcze większa konkurencja...
Oczywiście, zdajemy sobie sprawę z konkurencji. Mam świadomość, że ciągłe obniżanie cen nie służy branży. Dlatego zależy nam na przyciągnięciu do Polski nowych turystów. Odpowiedzialność za to spoczywa nie tylko na hotelarzach, ale także na władzach miasta i państwa. Wszyscy powinniśmy być zainteresowani zachęceniem podróżnych do odwiedzenia tego kraju.
Mam pewne wątpliwości, czy władzom rzeczywiście zależy na pomocy przedsiębiorcom, nie tylko hotelarzom...
Wiem, że Polska jako kraj mogłaby być lepiej promowana, szczególnie teraz, gdy wchodzi w struktury Unii Europejskiej. Nie można jednak lekceważyć siły takiej firmy jak np. Starwood. Wybudowaliśmy 750 hoteli na całym świecie. Otwarcie kolejnego wiąże się z promocją jego i miejsca, w którym powstał. Otwarcie hotelu The Westin Warsaw w Warszawie to promocja miasta na całym świecie.
Czy widać już jakieś objawy poprawy sytuacji na rynku turystycznym?
W czerwcu tego roku, po dłuższej przerwie, linie lotnicze — zwłaszcza te kursujące między USA i Europą — zanotowały wzrost liczby podróżujących. A to pierwsza oznaka tego, że idą lepsze czasy.
Inny punkt widzenia
Stig Castoe, szef warszawskiego hotelu Bristol, już w sierpniu 2001 r., wypowiadając się na łamach „PB”, dał wyraz swoim obawom. Spodziewał się ekspansji nowych hoteli.
— Obecnie na tym rynku panuje kryzys. Doszło do sytuacji, w której hotele pięciogwiazdkowe kradną klientów obiektom czterogwiazdkowym, a te z kolei zmuszone są podbierać klientów trzygwiazdkowych. Jeżeli liczba osób przyjeżdżających do Polski nie wzrośnie, to za 3-4 lata będziemy mieli poważne problemy. (...) Teraz kiedy rozpoczęta jest budowa kilku hoteli, rynek podąża w dół. Kiedy te projekty zostaną ukończone, uderzą także w nas. Wiele zależy też od tego, kiedy ci inwestorzy będą chcieli osiągnąć pierwsze zyski. W ciągu 5 lat to im się na pewno nie uda. Jeżeli przewidują czerpanie zysków za lat 20, to te inwestycje mają sens, bo wtedy na rynku sytuacja na pewno będzie inna. (...) Dochodowość warszawskich hoteli 4- i 5-gwiazdkowych była bardzo wysoka i nadal taka jest. Tylko że dotychczas tych hoteli było za mało. Tymczasem za parę lat będziemy mieli dwa razy więcej pokoi w tego typu obiektach.