Szejnfeld i Palikot grają razem

Jarosław Królak, PAP
opublikowano: 20-11-2009, 00:00

Komisja Przyjazne Państwo

Rząd Donalda Tuska oddał gospodarkę w ręce Sejmu

Komisja Przyjazne Państwo

dostała silne wsparcie.

Biznes jednak wolałby

Szejnfelda z powrotem

w resorcie gospodarki.

Platforma rzuciła byłego wiceministra gospodarki Adama Szejnfelda na "odcinek" parlamentarny. Niedawno objął stanowisko szefa zespołu ekspertów klubu PO ds. gospodarczych, wczoraj zasiadł w fotelu wiceprzewodniczącego sejmowej komisji Przyjazne Państwo (PP).

— Ta komisja może wiele dobrego uczynić dla poprawy warunków prowadzenia działalności gospodarczej. Dlatego zgodziłem się zostać jej wiceszefem i mam nadzieję, że będziemy skuteczni. Właśnie przeglądam sprawy, którymi komisja się zajmuje. Mam też sporo własnych pomysłów na ograniczenie biurokracji i bubli prawnych — mówi Adam Szejnfeld.

Jak się nie ma, co się lubi

Jako wiceminister był dobrze oceniany przez biznes. Stopniowo wdrażał swój pakiet wzmacniający przedsiębiorczość i miał w planach wiele kolejnych liberalnych inicjatyw. Został jednak trafiony odłamkiem tzw. afery hazardowej i premier podziękował mu za usługi. Przynajmniej do czasu wyjaśnienia afery i oczyszczenia z podejrzeń.

Były wiceminister wesprze Janusza Palikota (niedawno wrócił na fotel szefa komisji) w tropieniu i zwalczaniu bubli prawnych. Czy tandem Palikot— Szejnfeld ma szanse na sukces? Czy dzięki dwójce posłów komisja PP znów złapie wysokie obroty i ułatwi życie firmom, co przecież jest jej celem?

— Zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby Adam Szejnfeld wrócił do Ministerstwa Gospodarki. Tam jest jego miejsce. Będąc w rządzie, wykazał się dość skutecznym działaniem. Jako wiceminister stworzył pakiet regulacji, z którego spora część weszła w życie. Wykazał dużą determinację w ścieraniu się z urzędniczym lobby dla poprawy sytuacji firm — mówi Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej.

Czyżby więc Adam Szejnfeld miał się w komisji Palikota marnować?

— Uważam, że sam przebojowy Palikot wystarczy w tej komisji. Jednak lepiej, że Szejnfeld trafił do PP, a nie np. komisji kultury — uważa Andrzej Arendarski.

Dwa grzyby w barszcz

Maciej Grelowski, wiceprezes Business Centre Club, również uważa, że dwóch fighterów to za dużo w jednej komisji.

— Ubolewam nad tym, że Adam Szejnfeld został odsunięty od rządu. On powinien nadal być wiceministrem. A tak będziemy mieć w jednym miejscu dwóch dobrych fachowców od gospodarki. Trochę za dużo tych grzybów w barszczu. Obawiam się, że komisja PP nie poprawi zbytnio swych możliwości, nawet jeśli ten duet będzie nadawał ton jej pracom. Chyba że dojdzie do synchronizacji działań rządu z Przyjaznym Państwem. Wtedy rola i skuteczność komisji znacznie by wzrosły — mówi Maciej Grelowski.

Zdaniem Adama Ambrozika, eksperta Konfederacji Pracodawców Polskich (KPP), Szejnfeld przyda się w komisji.

— Trudno oczekiwać, że dokona ona zmian rewolucyjnych. Dotychczas jej działania przyniosły pewne efekty, choć można narzekać, gdyż zapowiedzi i oczekiwania były wielkie. Adam Szejnfeld jest bez wątpienia fachowcem i wpłynie na poziom merytoryczny prac komisji — dodaje ekspert KPP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu