Sześć spółek - oto recepta PKP

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2004-07-19 00:00

To ma być, a raczej musi być, kompromis samorządów, kolei, związkowców i rządu. PKP zaproponują powołanie sześciu spółek z samorządami.

Wicepremier Jerzy Hausner nie zgadza się na żadne zmiany w programie restrukturyzacji PKP. Na spotkaniu z przedstawicielami PKP i ministrem infrastruktury zapowiedział, że projekt regionalizacji przewozów pasażerskich powinien być kontynuowany. Wstrzymania zmian w spółce PKP Przewozy Regionalne (PR) domagają się związkowcy. Na posiedzeniu Komisji Trójstronnej (KT) zgodził się na to, niestety, i przedstawiciel pracodawcy, czyli PKP, i rządu. Pod żądaniem związkowców, aby nie zmniejszać liczby lokalnych oddziałów PKP PR, podpisał się Andrzej Piłat, wiceminister infrastruktury. Wiceminister już wiceministrem nie jest, a tu i ówdzie można usłyszeć, że został odwołany, bo uległ — o jeden raz za dużo — związkowym działaczom, których wszyscy mają serdecznie dosyć, ale ich się boją. Reforma zaszkodzi wyłącznie związkowcom. Razem z liczbą oddziałów będą musieli ograniczyć liczbę swoich organizacji. Innych zwolnień pracowników w spółce nie będzie.

Nie ma odwrotu

,,Kolejarza” w resorcie chwilowo nie ma, ale ustalenia KT obowiązują. Do końca lipca zarząd PKP ma złożyć wniosek do resortu infrastruktury o wprowadzenie zmian do programu. Zespół ekspertów, który miał w tym pomóc, jeszcze co prawda nie powstał, ale nie potrzeba speca, żeby stwierdzić, że większość samorządów nie chce wchodzić w spółki z koleją.

— Nie ma mowy o kilkunastu podmiotach, bo samorządów do niczego się nie zmusi. Ale regionalizacja jest nieodwracalna — podkreśla Maciej Męclewski, prezes PKP.

Pierwsi ochotnicy

Janusz Dettlaff, szef PKP PR, pod żądaniami związkowców się nie podpisał, więc nadal robi swoje. Prawdopodobnie we wrześniu dojdzie do blokowanego przez związkowców połączenia wojewódzkich zakładów PR. Będą one stanowić podstawę działania regionalnych spółek przewozowych.

— Przygotowujemy szczegóły podziału na podmioty z udziałem samorządów. Może ich powstać sześć, bo tyle województw zadeklarowało chęć ich utworzenia —mówi Janusz Dettlaff.

Są wśród nich: mazowieckie, kujawsko-pomorskie, podkarpackie, wielkopolskie, śląskie i opolskie. Każdy podmiot świadczyłby usługi dla sąsiednich regionów.

Stracone złudzenia

Samorząd nie musi co prawda zakładać spółki, ale ma ustawowy obowiązek organizowania przewozów kolejowych. Marszałkowie zadeklarowali, że wykupią w nowym rozkładzie 2871 z 3117 obecnych połączeń.

— Tylko powiązanie z przewoźnikiem może skłonić samorząd do pełnego finansowania przewozów. W tym roku powinniśmy otrzymać od samorządów ponad 500 mln zł za usługę. Samorządy przeznaczyły jednak tylko 295 mln zł. Na razie dostaliśmy nieco ponad 200 mln zł, a trzy województwa nie podpisały nowych umów —twierdzi szef PKP PR.

Na początku roku spółka liczyła, że dzięki połączonym źródłom finansowania uda jej się zmniejszyć stratę z ponad 1 mld zł do zera.

— Nie ma na to szans. Nie dostaniemy pełnej kwoty z samorządów, nie dostaliśmy dotacji z budżetu. Szacuję, że strata na koniec roku sięgnie 800 mln zł — mówi Janusz Dettlaff.