Szkoda, że Lesseps się pomylił

Tomasz Markiewicz
opublikowano: 2004-06-25 00:00

U schyłku carskiej Rosji Warszawa — z 595 dużymi fabrykami — gospodarczo kwitła. Mimo rosyjskiego knuta i braku niepodległego państwa w XIX wieku stała się najnowocześniejszym polskim miastem.

Słynny budowniczy Kanału Sueskiego, Ferdinand de Lesseps, w rozmowie z dziennikarzem „Kuriera Warszawskiego” stwierdził z przekonaniem, że w XX wieku Warszawa stanie się największym miastem Europy: „A to dzięki temu, że w niej Wschód spotyka się z Zachodem i w niej odbywać się będzie wymiana najkolosalniejsza, jaką wyobrazić sobie można: wymiana pomiędzy częściami świata”.

Niestety, losy stolicy Polski potoczyły się inaczej, a dziś słowa sławnego inżyniera bardziej przystają do centrum zjednoczonych Niemiec — Berlina niż do miasta nad Wisłą. Ale czy Lesseps popadł w niczym nieuzasadnioną przesadę?

Jeszcze u schyłku XVIII w. nic nie zapowiadało bujnego rozwoju. Niedawna stolica drugiego co do obszaru państwa w Europie liczyła przed III rozbiorem Polski 150 tys. mieszkańców (a więc tyle co wtedy Berlin) została zdegradowana do departamentalnego miasta nowej, peryferyjnej dla Berlina prowincji, nazwanej Prusy Południowe. Efekt: zastój gospodarczy.

Skromne początki

W końcu pruskiego panowania — w 1805 r. — Warszawa miała zaledwie 68 tys. mieszkańców. Wojny napoleońskie i krótki epizod Księstwa Warszawskiego przyczyniły się do zniszczenia wielu budynków i ruiny finansowej miasta. Dopiero autonomia Królestwa Polskiego w ramach imperium carów — nadana w 1815 roku na kongresie wiedeńskim — zaczęła sprzyjać koniunkturze w stolicy kadłubowego państwa. W 1816 roku polskie władze Królestwa uchwaliły ustawę o przywilejach dla cudzoziemskich przemysłowców. Chodziło o podniesienie gospodarcze kraju po wojnach i przyciągnięcie nad Wisłę kapitału i fachowców.

Ustawa szybko przyniosła rezultaty. Przez 10 lat na ziemiach Królestwa osiedliło się 10 tys. rodzin zagranicznych rękodzielników — przeważnie z Niemiec i Austrii. Do 1863 roku liczba osadników obcego pochodzenia wzrosła do 60 tys. Autonomiczne Królestwo Polskie rozwijało się w szybko, a wraz z nim — Warszawa. W 1830 r., tuż przed wybuchem powstania listopadowego, liczyła 140 tys. stałych mieszkańców, w ciągu 15-lecia nastąpił wzrost o ponad 70 proc., choć nadal nie osiągnięto stanu z 1795 roku.

Książę konstruktor

Wielkie zasługi dla rozwoju Warszawy i Królestwa położył książę Ksawery Drucki-Lubecki. W 1821 roku objął Komisję Rządową Przychodów i Skarbu — w krytycznej dla finansów państwa sytuacji; już w 1822 doprowadził do nadwyżki przychodów, a władze królestwa — za jego namową — wspierały inicjatywy gospodarcze, finansowały oświatę, kredytowały uporządkowanie miast.

Drucki-Lubecki nie mógł być orędownikiem „awantury powstańczej”, niszczącej jego dzieło; usiłował negocjować z carem, aby pokojowo zakończyć powstanie listopadowe i ratować dorobek swych rządów. Mediacja jednak zakończyła się fiaskiem, a nad Druckim-Lubeckim do dziś ciąży odium zdrajcy.

Zgodnie z przewidywaniami księcia, klęska powstania przystopowała gospodarcze prosperity. W czasie popowstaniowych represji aż pięciokrotnie powiększono cła na towary eksportowane do Rosji. Ale kościec gospodarki był już zbudowany, co niebawem przyniosło owoce.

Obce pomysły

Cudzoziemcy wnieśli do gospodarki nie tylko pieniądze, ale i nowoczesną myśl techniczną. Już w 1835 roku Anglicy, bracia Evans, jako pierwsi w Warszawie oświetlili swą fabrykę gazem (gazowe oświetlenie miejskich ulic pojawiło się dopiero w 1856 roku). Ich wytwórnia maszyn i narzędzi rolniczych dała początek największej w Warszawie i Królestwie fabryce. W 1854 roku Evansowie połączyli się z podobnym zakładem Stanisława Lilpopa. Wkrótce do spółki dołączył warszawski finansista Wilhelm Ellis Rau i do 1865 działała ona jako Fabryka Machin St. Lilpopa, W. E. Raua i Spółki. W pełni wykorzystała zdobycze wieku pary i żelaza, przyczyniając się do rozwoju w Królestwie największego wynalazku tego stulecia — kolei.

Produkowane przez spółkę wagony i osprzęt wydatnie wpłynęły na rozwój linii kolejowych. Na wzrost zamówień spółki wpłynęło również pozyskanie dla niej W. Raua i Leona Loewensteina, finansisty zaangażowanego w budowę Drogi Żelaznej Dęblińsko-Dąbrowskiej. Spółka stała się największym w cesarstwie producentem wagonów kolejowych.

Rozwój kolei okazał się dla Warszawy niebywale miastotwórczy. Przywódcy powstania styczniowego — w przeciwieństwie do kół finansowych — nie docenili tego wynalazku, a to dzięki niemu w 1863 roku Rosjanie w krótkim czasie potroili armię w zbuntowanym Królestwie — ze 100 tys. do 340 tys. żołnierzy.

Kolej mogła przewozić nie tylko osoby, ale przede wszystkim towary. Fenomen Warszawy II połowy stulecia polegał na tym, że szeroki tor rosyjski prowadził z St. Petersburga i Moskwy do dwóch dworców położonej na prawym brzegu Wisły Pragi, a z Warszawy lewobrzeżnej do Wiednia i Berlina wiodły już tory europejskie. I tak stolica sponiewieranego Królestwa stała się oknem Rosji na zachodni świat... Z konieczności przeładowywania towarów z torów szerokich na wąskie oczywiście czerpał korzyści miejscowy przemysł i handel.

Migracje fabryk

Kolej sprowokowała zmiany w topografii miasta. Zakłady przemysłowe, usytuowane w większości na Solcu i Powiślu, blisko Wisły, która była ważną drogą transportową, zaczęły przemieszczać się na zachodnie krańce miasta — w pobliże torów kolejowych oraz — z tego samego powodu — na Pragę. Towarzystwo Akcyjne Zakładów Mechanicznych Lilpop, Rau i Loewenstein tuż przed wybuchem I wojny światowej przeniosło zakłady na Wolę (zatrudniały wtedy 2 tys. pracowników); w odrodzonej Rzeczypospolitej stały się one najnowocześniejszymi i największymi zakładami w kraju. Tradycja nie tylko tej firmy sięgała złotych czasów XIX wieku.

Błażej Haberbusch i Konstanty Schiele zaczynali w 1846 roku od małego browaru na warszawskiej Woli, obaj wywodzili się z Niemiec, piwowarstwa uczyli się w Monachium — i jako pierwsi przystąpili do produkcji nieznanego jeszcze w Warszawie piwa bawarskiego. W końcu XIX wieku ich synowie rozbudowali firmę do potężnego przedsiębiorstwa o kapitale zakładowym 1,5 mln rubli.

20 specjalnych wagonów rozwoziło piwo z charakterystycznym znakiem sfinksa na nalepkach na krańce Królestwa Polskiego i Cesarstwa Rosyjskiego oraz na Daleki Wschód (wartość rocznej produkcji sięgała 1 mln rubli). Przed I wojną światową Towarzystwo Akcyjne Browaru Parowego i Fabryki Sztucznego Lodu Haberbusch i Schiele w Warszawie produkowało 1,5 mln wiader piwa rocznie, z czego trzecią część sprzedawano w Warszawie, a resztę — w kraju i za granicą. Warszawski „Tygodnik Ilustrowany” w 1909 roku tak komplementował fabrykę: „Dzisiejszy stan zakładów, założonych w 1846 roku i stopniowo rozszerzanych, dowodzi, iż wbrew zapatrywaniom pesymistów, praca rozumna i wytrwała nawet w kraju naszym, zyskuje uznanie i poparcie ogółu. (...) Na olbrzymich obszarach praca wre i kipi, jak w mrowisku. Noblesse oblige powiada znane przysłowie. Kilkuset robotników pod wodzą wykwalifikowanych majstrów gasi pragnienie dziesiątków tysięcy gardeł”.

Zakłady osiągnęły poziom techniczny często przewyższający browary zachodnioeuropejskie. W 1921 roku — po fuzji z mniejszymi browarami — Spółka Akcyjna Zjednoczonych Browarów Haberbusch i Schiele stała się największym browarem w Europie.

Słodka potęga

Przedsiębiorczy cudzoziemcy działali w różnych branżach. Niemiecki cukiernik Karol Ernest Henryk Wedel, wykształcony w Berlinie, Paryżu i Londynie, przybył do Warszawy w towarzystwie dwóch ziomków: werkmajstra Gustawa Gerlacha, wkrótce założyciela cenionego przedsiębiorstwa mechaniki precyzyjnej, i drogisty Fryderyka Pulsa, twórcy pierwszej w Warszawie fabryki mydła toaletowego i perfum.

W 1851 roku Wedel otworzył w centrum Warszawy sklep, a przy nim Parową Fabrykę Czekolady. Z fabryczki i sklepiku firma rozrosła się do pokaźnej fabryki, działającej od 1865 roku przy Szpitalnej, gdzie w parterze wzniesionej pod koniec XIX stulecia na zlecenie Emila Wedla kamienicy nadal działa wedlowski Staroświecki Sklep i pijalnia czekolady. Wyroby Wedla rychło stały się słynne w całej Rosji. W II Rzeczypospolitej zbudowano nowoczesną, do dziś istniejącą, fabrykę na warszawskiej Pradze, a słodycze Wedel sprzedawał m.in. we własnym firmowym sklepie w Londynie.

Pochodzący z Francji Józef Fraget zainicjował w Królestwie produkcję wyrobów posrebrzanych. W końcu XIX wieku fabryka Frageta uchodziła za jeden z najnowocześniej wyposażonych zakładów tej branży w Europie, miała liczne przedstawicielstwa handlowe w Rosji, a jej wyroby znane jako „warszawskie srebro” docierały do Turcji, Persji i Afganistanu.

Z czasem poza cudzoziemcami do konkurencji stają czysto polskie firmy. Przy modernizacji warszawskiej kanalizacji wybijało się Towarzystwo Budowy Maszyn i Urządzeń Sanitarnych Drzewieckiego i Jeziorańskiego. Założona w 1893 roku największa w mieście fabryka urządzeń centralnego ogrzewania i wentylacji realizuje wiele zamówień w Rosji. W handlu luksusową odzieżą wyróżniał się Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy. Poznaniak Bogusław Herse w 1868 roku założył Magazyn Mód Damskich i Męskich. Aż do 1939 roku rodzina Hersów będzie dyktować warszawskiej śmietance towarzyskiej szyk i modę prosto z Paryża i Londynu.

Samopomoc banków

Za rozwojem przemysłu nie pozostawały w tyle instytucje bankowe. Do wysypu prywatnych banków doszło po powstaniu styczniowym. W ramach represji polskich przedsiębiorców pozbawiono kredytów. Rosyjski Bank Państwa w Warszawie wspierał jedynie kupców i przemysłowców rosyjskich. Warszawiacy nie dali sobie w kaszę dmuchać. Z inicjatywy finansisty pochodzenia żydowskiego, Leopolda Kronenberga, powstał w Warszawie — w 1870 roku — Bank Handlowy, w rok później finansiści, skupieni wokół M. Epsteina, utworzyli Bank Dyskontowy Warszawski. Dołączył jeszcze Bank Handlowy w Łodzi. Te trzy największe instytucje finansowe w Królestwie służyły kredytami rodzimym przedsiębiorcom. Prywatne budownictwo wspierało kredytami hipotecznymi, założone w 1841 roku dzięki staraniom J. T. Lubomirskiego, Towarzystwo Kredytowe miasta Warszawy.

Carski kontratak

Popowstaniowa Warszawa rozwijała się, ale... Antycarskie, buntownicze miasto za powstanie listopadowe zostało już ukarane Cytadelą, budowaną od 1837 na koszt miasta w miejscu wyburzonych 136 domów. W 1874 roku Rosjanie zlikwidowali Królestwo Polskie, a Warszawę zdegradowali do statusu miasta gubernialnego, stolicy Przywiślańskiego Kraju. W 1880 roku Rosjanie postanowili uczynić z Warszawy twierdzę: przepisy forteczne poważnie ograniczyły przestrzenny rozwój miasta i jego przedmieść — i to stało się jedną z przyczyn niebywałej gęstości zaludnienia Warszawy (w 1913 roku sięgnęła średnio 258 osób na ha, a miejscami — nawet 570 osób na ha; obecnie — około 30 osób na ha).

Gnębił miasto głód mieszkaniowy, wynikający również z przybywania — w poszukiwaniu pracy — dziesiątek tysięcy chłopów, uwłaszczonych przez władze carskie w czasie powstania styczniowego, mogących się już swobodnie poruszać po kraju. Rosyjskie represje wyzwoliły jednak w elitach Warszawy niebywałą przedsiębiorczość, zmysł organizacyjny i solidarność.

W towarzystwach gospodarczych, bankach, organizacjach społecznych, oświatowych i dobroczynnych spotykali się — w zgodnym współdziałaniu — przedstawiciele społeczności żydowskiej, polskiej i — w większości pochodzenia niemieckiego — ewangelicy. Przy braku państwa, które z natury finansuje oświatę i kulturę, warszawscy przemysłowcy ufundowali m.in. dwie renomowane szkoły handlowe, Leopold Kronenberg — Wyższą Szkołę Handlową (w 1875 roku), a bankier Hipolit Wawelberg i prezes warszawskiej giełdy Stanisław Rotwand w 1891 roku założyli Średnią Szkołę Mechaniczno-Techniczną.

W 1880 roku Warszawa liczyła 383 tys. mieszkańców (drugi na ziemiach polskich Lwów ledwo przekroczył 100 tys.); była trzecim co do liczebności — po St. Petersburgu i Moskwie — miastem w Cesarstwie. Tuż przed wybuchem I wojny światowej miała 845 tys. mieszkańców! Koniunktura budowlana, zapoczątkowana w latach 70. XIX wieku, zwolniła dopiero na początku XX wieku, zwłaszcza w rewolucyjnych latach 1905-1907. Ale później powrócił bujny rozwój i najwyższe jakościowo w historii miasta budownictwo prywatne. W 1907 roku w Warszawie stanął gmach centrali telefonicznej szwedzkiej firmy Cedergren, najwyższy wówczas budynek w imperium rosyjskim. W 1913 roku w mieście było już 33 tys. abonentów telefonicznych!

Miasto nowoczesne

W przededniu I wojny światowej Warszawa nie bez racji uchodziła za najnowocześniejszą z polskich aglomeracji — pod względem infrastruktury miejskiej. Budowaną od 1881 r. przez inżynierów angielskich Lindleyów nowoczesną kanalizację zawdzięcza rosyjskiemu prezydentowi miasta Sokratesowi Starynkiewiczowi, przedstawicielowi zaborców, patronującemu dziś miejskiemu placowi w centrum miasta. Rola Starynkiewicza jest tym większa, jeśli zważyć, że magistrat warszawski niemal pozbawiono wpływu na to, co działo się w mieście; jeszcze w 1912 roku był on uprawniony do decyzji finansowych do 150 rubli (budżet miejski: 13 mln rubli!). W 1908 roku ruszyła pierwsza zelektryfikowana linia tramwajowa. Wcześniej zaczęto elektryfikować oświetlenie ulic.

Tajemnica rozwoju Warszawy tkwiła z jednej strony w górowaniu cywilizacyjnym żywiołu polskiego nad rosyjskim (przynajmniej w zachodnim rozumieniu tego słowa), a z drugiej strony — na istotnej roli miasta tranzytowego dla gospodarki Rosji, jako stacji przesiadkowej na Zachód. Dla Niemiec i Austrii wspomniane miasta odgrywały rolę marginalną.

Nie, Ferdinand de Lesseps nie był gołosłowny. Tyle że patrzył na miasto w swoim czasie. Ani mu przez myśl nie przeszło, że po licznych wojnach tak pozmienia się Europa.