Szkody osobowe przygniatają UFG

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2015-09-14 22:00

Rosnące odszkodowania mogą spowodować, że Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny będzie potrzebował więcej pieniędzy.

Szkody osobowe uderzają nie tylko w ubezpieczycieli. Stają się także coraz poważniejszym problemem dla Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG) — instytucji, która płaci odszkodowania za kierowców, którzy nie kupili polisy OC komunikacyjnego i spowodowali wypadek lub gdy sprawca jest nieznany. W pierwszej połowie roku fundusz wypłacił ponad 52 mln zł odszkodowań, aż o 55 proc. więcej niż rok temu. Sława Cwalińska-Weychert, wiceprezes UFG, tłumaczy że za tym wzrostem stoją szkody osobowe sprzed kilku lub nawet kilkunastu lat, które dopiero teraz trafiają do funduszu. Jest to możliwe, dzięki zmianie prawa z 2013 r., która umożliwiła otwarcie na nowo wielu starych szkód. Tylko od stycznia do UFG wpłynęło ponad 2 tys. roszczeń po wypadkach drogowych, które wydarzyły się w latach 1997- -2007. Jeśli to zjawisko będzie narastało, to UFG będzie musiał poszukać dodatkowych pieniędzy.

— Z naszych szacunków wynika, że aby pokryć te lawinoworosnące roszczenia, rynek ubezpieczeń komunikacyjnych musiałby sięgnąć do kieszeni kierowców i podwyższyć składkę na fundusz do 2 proc. — mówi Sława Cwalińska-Weychert. Obecnie do UFG trafia 1,3 proc. składki z każdej polisy OC komunikacyjnego i OC rolników, które jest sprzedawane w Polsce.

— Dopóki sprawa zadośćuczynień z OC komunikacyjnego, wypłacanych w Polsce, nie zostanie w jakikolwiek sposób skodyfikowana to czekają nas ogromne wypłaty, które zakonczą się nawet kilkusetzłotową podwyżką składek na OC — podkreśla wiceprezes UFG.