Szósty gracz trochę zmienia

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-09-18 20:00

Do wyboro-referendum mniej niż cztery tygodnie, od weekendu rozpoczął się hurtowy wysyp billboardów oraz portretów na dyktach już z numerami list do Sejmu, które rozlosowała Państwowa Komisja Wyborcza.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Przypomnę pierwszą szóstkę: 1 – KW Bezpartyjni Samorządowcy; 2 – KKW Trzecia Droga; 3 – KW Nowa Lewica; 4 – KW Prawo i Sprawiedliwość; 5 – KW Konfederacja Wolność i Niepodległość; 6 – KKW Koalicja Obywatelska. Cztery komitety wyborcze (KW) partii obowiązuje do Sejmu przekroczenie progu 5 proc. ważnych głosów, natomiast dwa koalicyjne (KKW) – przeskoczenie 8 proc. Wynik 7,99 proc. strąca koalicję do otchłani, taka czarna ewentualność wisi nad ryzykowną spółką PSL z Polską 2050… Wspomniana szóstka zarejestrowała listy we wszystkich 41 okręgach, zatem ma teoretyczne szanse na zdobycie poselskich mandatów. Listy od nr 7, startujące tylko w części okręgów, nie mają szans choćby teoretycznych, jako że liczy się urobek ogólnopolski. Istnieje jeden wyjątek – lista nr 11 KWW Mniejszość Niemiecka w okręgu nr 21 w Opolu. Musi ona także pokonać próg 5 proc., ale w skali tylko tego okręgu. Notabene niemiecka lista słabnie, ostatnio zdobywa w 12-mandatowym opolskim okręgu zaledwie jeden poselski fotel, a miewała dwa.

Newsem ostatnich dni jest proceduralny sukces partii Bezpartyjni Samorządowcy (BS). Zestawienie statusu tej zarejestrowanej sądownie partii z jej nazwą brzmi kabaretowo, ale wyborcza ścieżka dla partii jest znacznie prostsza niż dla epizodycznego komitetu wyborców – to absurd kodeksowych przepisów. BS już startowali w 2019 r., wtedy zajęli szóste miejsce z wynikiem 0,78 proc., przy czym głosy zebrali tylko w 19 okręgach. Teraz obsadzili komplet 41 okręgów i zaczynają awansować w sondażach. Oswajanie się z zaistnieniem szóstego gracza przychodzi z trudem, na przykład TVP przegrała sprawę sądową o pomijanie, teraz na gwałt to nadrabia, przeprasza i przyznaje BS już… ponad 3 proc. Taki próg mandatów w Sejmie by nie dał, ale uprawniłby partię bezpartyjnych do otrzymywania przez całą kadencję 2023-27 subwencji z budżetu. Radosną wieść o pełnej rejestracji liderzy BS oznajmili podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Na moje pytanie na gorąco, czy chodzi właśnie o budżetową kasę, oczywiście kategorycznie zaprzeczyli. Zatem wykładnia jest taka: mandaty w Sejmie, powiązane z dotacją zwrotną za kampanię oraz czteroletnią subwencją jak najbardziej OK, natomiast sama subwencja bez mandatów – fuj.

Dla powyborczej układanki w Sejmie znaczenie miałoby zarówno zdobycie przez BS mandatów, jak też… niezłego wyniku bez mandatów. Ten drugi wariant zwiększyłby odsetek głosów ważnych wyrzuconych przez elektorat do kosza. Ostatnio w 2019 r. zmarnowało się zaledwie 1,09 proc. głosów – tyle w sumie zebrały listy, które nie dostały się do Sejmu. Ale w 2015 r. było to aż… 16,5 proc., najbardziej zapamiętana została klęska koalicyjnej Zjednoczonej Lewicy z wynikiem 7,55 proc., ale trzeba przypomnieć także odpadnięcie partii KORWiN z urobkiem 4,76 proc. Tylko tak ogromne roztrwonienie głosów wrzuconych przez Polaków do urn dało zwycięskiemu PiS, dzięki metodzie przeliczeniowej D’Hondta, ekstrapremię i umożliwiło osiągnięcie w Sejmie samodzielnej większości z liczbą 235 mandatów. Gdyby wspomniane dwie pechowe listy zdobyły ciut więcej, odpowiednio 8 i 5 proc., to zwycięzcy nie mieliby nawet 200 posłów i cała historia Polski od 2015 r. potoczyłaby się inaczej… Przypominam kwestię głosów marnujących się w kontekście nadchodzącego 15 października. Obiektywnie rezultatem najbardziej nieszczęsnym dla Polski byłoby uzyskanie przez BS relatywnie dobrego wyniku, ale… pod sejmowym progiem, powiedzmy na poziomie 4,5 proc. Na razie to wróżenie z fusów, ale w obecnej fazie kampanii niewątpliwie jest jak w tytule.