Szpitale skarżą się na NFZ

AT
opublikowano: 2013-12-12 17:36

Część placówek nie może pogodzić się z polityką funduszu. Napięcia są naturalne – kwituje publiczny płatnik.

Przedstawiciele szpitali uważają, że system finansowania służby zdrowia nadaje się do leczenia. Ich diagnoza – winny jest system, ergo monopol Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ).

- Placówki medyczne muszą borykać się z kontrolami, karami umownymi, niskimi wycenami, zmienianymi nagle warunkami umowy, niezapłaconymi nadwykonaniami [usługi świadczone, mimo że kontrakt się skończył - red.] czy zerwanymi umowami – wylicza Jakub Wojnarowski, zastępca dyrektora generalnego Konfederacji Lewiatan.

Anna Kieszkowska-Grudny, dyrektor zarządzająca Europejskiego Centrum Zdrowia Otwock, uważa, że zarządzany przez nią szpital onkologiczny (ma 100 łóżek) jest pod większym nadzorem płatnika, niż np. konkurencyjny szpital publiczny.

- W 2013 r. mieliśmy cztery kontrole, podczas gdy przeciętny szpital jest odwiedzany przez kontrolerów raz na kilka lata – twierdzi Anna Kieszkowska-Grudny.

Na dowód różnego traktowania dyrektor przywołuje zeszłoroczne kontraktowanie. Pod koniec roku mazowiecki odział płatnika rozpoczął rokowania w sprawie podpisania umowy na kardiologię onkologiczną (choroby serca osób z nowotworami). Tym różnią się od normalnego konkursu, że oferty składają tylko podmioty zaproszone przez fundusz.

- Nie zostaliśmy zaproszeni, mimo że mamy kontrakt na te usługi. I to za mały. Wykonujemy zabiegów więcej niż jest w umowie – mówi Anna Kieszkowska-Grudny.

Niezapłacone nadwykonania doprowadziły do sytuacji, że dzisiaj placówka ma 25 mln zł zadłużenia.

- Jeśli nic się nie zmieni będziemy musieli rozważyć redukcję personelu (spółka zatrudnia 350 osób). Najczarniejszy scenariusz zakłada bankructwo – alarmuje Anna Kieszkowska- Grudny.

Na wybiórczy sposób karania skarży się warszawski szpital św. Zofii. Spółka otrzymała od NFZ karę za pobieranie opłat za znieczulenie zewnątrzoponowe przy porodzie. Musiała zapłacić płatnikowi ponad 570 tys. zł. Zdaniem Wojciecha Puzyny, dyrektora placówki, opłaty w tym samym czasie pobierała większość warszawskich placówek, ale karę otrzymał jedynie jego szpital.

- Sprawa trafiła do sądu. W październiku mieliśmy pierwszą rozprawę. Druga czeka nas na początku przyszłego roku. Jeśli wszystko pójdzie sprawnie, za siedem lat zapadnie wyrok – ironizuje Wojciech Puzyna.

Zdaniem Andrzeja Troszyńskiego, rzecznika NFZ, płatnik dba jedynie o powierzone składki. Jedną z form są kontrole, a kary są wymierzane wtedy, gdy placówka nie dotrzymuje warunków umowy.

- Napięcia między płatnikiem a świadczeniodawcami są naturalne – podsumowuje Andrzej Troszyński.

fot. Puls Biznesu, WM
fot. Puls Biznesu, WM
None
None

Możesz zainteresować się również: