Szturm chętnych na budowę obwodnicy Marek

opublikowano: 29-05-2013, 00:00

25 konsorcjów chce budować obejście podwarszawskiej miejscowości.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) dostała wczoraj prekwalifikacyjne wnioski od firm chcących startować w przetargu na budowę obwodnicy Marek. Dużym zaskoczeniem jest ich liczba — chęć wykonania inwestycji zgłosiło aż 25 firm i konsorcjów.

Drogowe nowości

Ciekawostką jest to, że w szranki stanęło wiele firm polskich i zagranicznych, które dotychczas nie występowały w roli generalnych wykonawców autostrad czy dróg ekspresowych w Polsce. Wymienić można choćby hiszpańską Obrascon Huarte Lain, turecką MAPA Insaat ve Ticaret czy też polskie Mirbud i Energopol Szczecin. Sporym zaskoczeniem wśród polskich firm, które chcą wejść w drogowe generalne wykonawstwo, jest IDS-Bud, powiązana z Markiem Stefańskim, twórcą Pol-Aquy. Spółka ma ugruntowaną pozycję na rynku budownictwa energetycznego, hydrotechnicznego oraz kubaturowego, ale dotychczas nie była zauważalna w dużych kontraktach drogowych. — A most północny? Dotychczas rzeczywiście nie byliśmy generalnym wykonawcą w kontraktach drogowych, ale mamy już doświadczenie w realizacji. Budowaliśmy DK7 do Auchan w Łomiankach czy drogi wokół Stadionu Narodowego. Startowaliśmy także w przetargu na most Grota, gdzie zajęliśmy trzecie miejsce oraz na budowę odcinków Trasy Średnicowej. Uczestniczymy w przetargach, ale nie wygrywamy ich za wszelką cenę, oferujemy stawki realne, za które faktycznie da się inwestycję zrealizować — podkreśla Andrzej Napierski, prezes IDS-Bud.

Prawny problem

Branżowi eksperci boją się wygrania kontraktu przez nieznaną firmę.

— GDDKiA podzieliła kontrakt na budowę obwodnicy na dwa mniejsze zadania [Marki — Kobyłka, Kobyłka — Radzymin — przyp. red.], argumentując, że dzięki temu dopuści do realizacji więcej firm. Dotychczas jednak w tego typu przetargach często występował problem z rzetelną prekwalifikacją, bo potencjalni wykonawcy pokazywali na każdym odcinku, że mają gwarancję bankową oraz potencjał kadrowy i maszynowy, ale była to ta sama gwarancja, te same maszyny i te same grupy pracowników. Po czym okazywało się, że wygrywając kontrakty na kilka odcinków, firma nie miała wystarczającego zasobu mocy — mówi Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.

Nie chcąc jednak dopuścić do sytuacji, w której firma z niewystarczającym potencjałem wygrywa kontrakt na dwa odcinki, dyrekcja zażądała, by w przetargu na obydwa zadania nie brała udziału ta sama firma. W efekcie na trasę Marki — Kobyłka wystartował Budimex, a na trasę Kobyłka — Radzymin, należący do jego grupy Mostostal Kraków z inwestorem grupy — hiszpańskim Ferrovialem. Kontraktami podzieliły się także Strabag i należąca do jego grupy firma Heilit Woerner. Osobno wystartowała także portugalska Mota i jej krakowska spółka.

Pozostali złożyli wnioski na obydwa odcinki.

— Teraz prawnicy muszą rozstrzygnąć, czy należy wykluczyć ich z całego przetargu, czy dopuścić tylko do złożenia oferty na jeden odcinek. Sama dyrekcja wymyśliła ten absurdalny zapis. Zobaczymy, jak wybrnie z sytuacji — mówi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu