Szybszy wzrost ze stratą w tle

Paulina Sztajnert
opublikowano: 2004-06-29 00:00

Ubezpieczeniowe spółki Generali nabrały wiatru w żagle. W tym roku zamierzają zebrać z rynku 300 mln zł składki.

Austriackie towarzystwa ubezpieczeniowe Generali coraz mocniej rozpychają się na polskim rynku. W pierwszym kwartale tego roku majątkowa spółka zebrała 63,7 mln zł, czyli o niemal 100 proc. więcej niż przed rokiem.

— To głównie wynik dynamicznej sprzedaży ubezpieczeń komunikacyjnych oraz ubezpieczeń korporacyjnych. W pierwszym przypadku przemodelowaliśmy taryfy, co pozwoliło na konkurowanie nawet z PZU — wyjaśnia Jarosław Mastalerz, członek zarządu Generali.

Majątkowe rosną...

Podobna dynamika utrzymywała się także w drugim kwartale. W ciągu tego roku z polis majątkowych Generali planuje zebrać 200 mln zł składki. Szybki rozwój jeszcze na razie okupiony będzie ujemnym wynikiem finansowym.

— W pierwszym kwartale mieliśmy niewielki zysk, ale ostatecznie ten rok zakończy się stratą. Akcjonariusz oczekuje, że zyski zaczniemy generować od 2005 r. — zapewnia Jarosław Mastalerz.

Spółka będzie inwestować, głównie w sieć dystrybucji. Szczególnie uwagę ubezpieczyciela przykuwają banki.

— Prowadzimy rozmowy z różnymi bankami. Na razie mogę jedynie ujawnić, że wśród nich znajdują się podmioty z grupy BRE Banku — mówi Jarosław Mastalerz.

W bankowym okienku nabyć będzie można m.in. ubezpieczenie mieszkaniowe lub od utraty pracy.

...rozkręcają się życiowe

Powoli rozkręca się także życiowa spółka Generali. W pierwszym kwartale towarzystwo zebrało niemal 30 mln zł składki. To o 6 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2003 r.

— Stawiamy na ubezpieczenia ze składką regularną. Biorąc pod uwagę ten fragment życiowego biznesu, to w 2003 r. wzrósł on jedynie o 2,4 proc. Ten segment nadal jest w dość głębokim marazmie. 6-7-proc. dynamika składki życiowej w tym roku będzie z pewnością dobrym wynikiem —zapewnia Jarosław Mastalerz.

W realizacji tych planów mogą pomóc polisy oferowane w ramach indywidualnych kont emerytalnych. Ale z pewnością nie będą one motorem życiowych ubezpieczeń.

— W pewnym stopniu będzie to zagrożenie dla już istniejącego rynku. Nie spodziewamy się jednak ogromnych zmian z tego powodu — mówi Dorota Fal, dyrektor departamentu indywidualnych ubezpieczeń na życie Generali.